<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994</id><updated>2011-11-18T02:59:19.147+01:00</updated><category term='Cytat tygodnia'/><category term='Codzienności'/><category term='Muzyka'/><category term='Na koń'/><category term='Malarstwo'/><category term='Literatura'/><category term='wystawy malarstwa'/><category term='Prawo'/><category term='O Sztuce'/><category term='Imprezy'/><category term='Artyści'/><category term='Film'/><category term='Chwila z Kawą'/><category term='Miejsca magiczne'/><category term='Kiedy powrócisz'/><category term='Ikonografia'/><category term='Poezja polska'/><title type='text'>Kłębowisko Sztuk</title><subtitle type='html'>Piękno, dobro, szlachetność... to coś co z żądnej krwi bestii, czyni człowieka</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>120</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-9168801441063298352</id><published>2010-09-26T22:58:00.000+02:00</published><updated>2010-09-26T22:58:55.071+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Tomasz Gollob – Mistrz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJ-zavJLL6I/AAAAAAAAARQ/Pvl98IrtSDc/s1600/Mistrz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="263" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJ-zavJLL6I/AAAAAAAAARQ/Pvl98IrtSDc/s320/Mistrz.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Piękne nie tylko w sportowym wymiarze zwycięstwo. &lt;b&gt;Tomasz Gollob&lt;/b&gt;, zawodnik któremu wielokrotnie już wróżono zejście ze areny żużlowej, być może i z niej zejdzie ale dopiero teraz, gdy osiągnął wymarzony cel – indywidualne mistrzostwo świata. Długa to była droga. Pełna dramatycznych zwrotów. Przeciwności losu. Tym większa chwała należy się Tomkowi, że nie zrezygnował, lecz pokazał charakter prawdziwego wojownika, który konsekwentnie walczy dopóty, dopóki nie zwycięży. Wielkie brawa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-9168801441063298352?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/9168801441063298352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/tomasz-gollob-mistrz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/9168801441063298352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/9168801441063298352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/tomasz-gollob-mistrz.html' title='Tomasz Gollob – Mistrz'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJ-zavJLL6I/AAAAAAAAARQ/Pvl98IrtSDc/s72-c/Mistrz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5387571484878028496</id><published>2010-09-25T01:56:00.000+02:00</published><updated>2010-09-25T01:56:29.757+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na koń'/><title type='text'>Kolej na czapsy...</title><content type='html'>Było już troszkę o kasku, a teraz co z resztą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJ05vllo3MI/AAAAAAAAARM/6vHpndsl1NM/s1600/Nanodze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJ05vllo3MI/AAAAAAAAARM/6vHpndsl1NM/s320/Nanodze.jpg" width="248" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jak uprzednio wspominałem do jazdy będziemy musieli jeszcze zakupić czapsy. Tu wybór nie jest już aż tak wymagający, jak miało to miejsce przy ochronnym nakryciu głowy. W zasadzie, co nie kupimy będzie dobre, byle rozmiar się zgadzał. A zatem - znowu bez przymiarki, i to najlepiej pod but w którym zamierzamy jeździć, się nie obejdzie. Nie ma sensu wydawać dużej ilości pieniędzy na fajerwerki, których jakość i tak może zostać boleśnie zweryfikowana w siodle. Polecam rozważny umiar - w miarę solidne, z zamszu lub pseudozamszu w zupełności wystarczą. Przy zakupie warto nieco szarpnąć czymś takim w miejscu łączenia suwaka do materiału. Jeśli szycie wygląda marnie, to poszukajmy przyzwoitszego produktu. Obciążenia na koniu są większe niż siła w rękach większości z Was, dlatego protesty sprzedawcy należy traktować jako potwierdzenie kiepskiej jakości produktu.&lt;br /&gt;Jedne posłużą do intensywnej jazdy na rok, inne rozlatują się po miesiącu. Dobrze jest zatem upatrzyć sobie przyzwoitą linię i jej się trzymać. Z doświadczenia wiem, że taki system sprawdza się znakomicie.&lt;br /&gt;Bez czapsów oczywiście można jeździć, jak ktoś się uprze, ale po co, skoro i tak są potrzebne by ochraniać nogę, zapobiegać wplataniu się puślisk w spodnie i innym cudacznym zdarzeniom jakie mogą się kawalerzyście bez nich przytrafić. A doprawdy - wyobraźnia ludzka i siła przypadku zdają się nie mieć granic.&amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5387571484878028496?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5387571484878028496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/kolej-na-czapsy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5387571484878028496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5387571484878028496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/kolej-na-czapsy.html' title='Kolej na czapsy...'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJ05vllo3MI/AAAAAAAAARM/6vHpndsl1NM/s72-c/Nanodze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3523699632401639981</id><published>2010-09-23T21:55:00.000+02:00</published><updated>2010-09-23T21:55:05.083+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Pragnienia niewieście</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJuv0f4BGVI/AAAAAAAAARE/ykEJTBAbqD0/s1600/KuzynPons.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJuv0f4BGVI/AAAAAAAAARE/ykEJTBAbqD0/s400/KuzynPons.jpg" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głównym wrogiem Ponsa była niejaka Magdalena Vivet, chuda i zawiędła stara panna, pokojówka pani C. De Marville i jej córki. Magdalena ta, mimo że popryszczona, a może dlatego, że popryszczona i chuda jak glista, uroiła sobie zostać panią Pons. Próżno starała się olśnić starego kawalera dwudziestoma tysiącami franków oszczędności; Pons wzgardził tym nazbyt popryszczonym szczęściem. Toteż ta Dydona z przedpokoju, która chciała zostać kuzynką swoich państwa, płatała najdokuczliwsze psoty biednemu artyście. „Oho, idzie pieczeniarz!” - wykrzykiwała słysząc kroki nieboraka na schodach i starając się o to, aby ją usłyszał. Kiedy w nieobecności kamerdynera podawał do stołu, lała swojej ofierze mało wina, a dużo wody, napełniając szklankę tak, aby ją było trudno donieść do ust. Zapominała go obsłużyć, tak że prezydentowa musiała jej przypominać (a  jakim tonem?... biedny kuzyn rumienił się, słysząc ten ton!), lub też oblewała mu sosem ubranie. Słowem, była to wojna wypowiedziana przez podwładnego, pewnego swej bezkarności, przełożonemu w biedzie. Magdalena, służąca i pokojówka zarazem, była u państwa Camusot od ich ślubu. Parzyła na ciężkie początki swoich chlebodawców na prowincji, kiedy pan był sędzią w Alençon; ułatwiała im życie swym oddaniem wówczas, gdy z prezydenta trybunału w Mantes Camusot przeszedł w roku 1828 jako sędzia śledczy do Paryża. Zanadto tedy należała do rodziny, aby nie mieć powodów mścić się na niej. Ta żądza, aby dumnej i ambitnej prezydentowej wypłatać figla, zostając kuzynką jej męża, musiałą kryć jakąś głuchą nienawiść, podobną do owego żwiru, który powoduje lawiny.&lt;br /&gt;- Proszę pani, przyszedł pan Pons, i do tego w spencerze! - oznajmiła Magdalena prezydentowej. - Powinien by mnie nauczyć, jakim cudem on go potrafił nosić od dwudziestu pięciu lat!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Honoré de Balzac, &lt;i&gt;Kuzyn Pons&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3523699632401639981?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3523699632401639981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/pragnienia-niewiescie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3523699632401639981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3523699632401639981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/pragnienia-niewiescie.html' title='Pragnienia niewieście'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJuv0f4BGVI/AAAAAAAAARE/ykEJTBAbqD0/s72-c/KuzynPons.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-923556730968068058</id><published>2010-09-19T22:55:00.003+02:00</published><updated>2010-09-19T22:59:40.092+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malarstwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Patrząc w dal</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJZ5CXxqOFI/AAAAAAAAAQ8/PLuxelbKHJ4/s1600/VANEyck.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 324px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJZ5CXxqOFI/AAAAAAAAAQ8/PLuxelbKHJ4/s400/VANEyck.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5518731475038124114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jan van Eyck, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trzy Marie u grobu&lt;/span&gt;, ok 1435&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Malarze średniowiecznej i wczesnorenesansowej Północy przyglądając się otaczającemu im światu też dostrzegali szereg prawidłowości rządzących obrazem przy przenoszeniu go z trój na dwu wymiarową „przestrzeń”. Zmniejszanie się obiektów. Jakieś, nie do końca czytelne zbieganie linii widokowych. Wreszcie, coś czego tak bardzo pozazdrościli im Włosi, rozmywanie się barw i konturów wraz z oddalaniem się obiektów, czyli perspektywę powietrzną. Dopiero zespolenie mechanicznego myślenia o przestrzeni Włochów z naturalizmem północy dało pełnię iluzji jak i malarskich możliwości kreowania iluzjonistycznych efektów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-923556730968068058?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/923556730968068058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/patrzac-w-dal.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/923556730968068058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/923556730968068058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/patrzac-w-dal.html' title='Patrząc w dal'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJZ5CXxqOFI/AAAAAAAAAQ8/PLuxelbKHJ4/s72-c/VANEyck.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-346450512261756979</id><published>2010-09-15T21:49:00.002+02:00</published><updated>2010-09-15T21:52:23.405+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Poezja polska'/><title type='text'>Miłość w czasach wojny</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJEjn7tMiyI/AAAAAAAAAQ0/4KZsDjnSZRo/s1600/DemonyWojny.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 336px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJEjn7tMiyI/AAAAAAAAAQ0/4KZsDjnSZRo/s400/DemonyWojny.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5517230187454696226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebo zmalałe w łunie  &lt;br /&gt;na ciebie i na mnie czeka  &lt;br /&gt;jak kubek srebrny u studni  &lt;br /&gt;albo o zmierzchu twa ręka. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Gdy ognia porusza kaskiem  &lt;br /&gt;błyszczącym i białym jak puzon,  &lt;br /&gt;serce jak światło na maszcie  &lt;br /&gt;w piersi kołysze się pustej.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlimy się dłonie łącząc  &lt;br /&gt;o pamięć otwartą jak pejzaż,  &lt;br /&gt;niech dźwiga nas dalej młodość,  &lt;br /&gt;choć z ognia, głodu, powietrza.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy ognista kropla  &lt;br /&gt;spłynie zachodem jak liściem,  &lt;br /&gt;niebo jak ścieżka ogrodu  &lt;br /&gt;wróci nas sercu i przyjmie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy się łuna tętniąca  &lt;br /&gt;pod brwią nieruchomą przyśni  &lt;br /&gt;i sen jak głęboki krajobraz  &lt;br /&gt;piorun otworzy tygrysi.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tadeusz Gajcy, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;O nas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłość w czasach wojny zdaje się czymś irracjonalnym. To prawda – jest bodaj najsilniejszą potrzebą człowieka zachowującego elementarną wrażliwość. Miłość jest jednak funkcją wieczności. Przy niej czas traci znaczenie a palny i perspektywy, najbardziej nawet fantastyczne, wydają się błahostką. &lt;br /&gt;Wojna ograbia miłość z wieczności. Jak zaraza. Powszedniość śmierci pozbawia sensu wszelkie planowanie. Sen zrównuje się ze śmiercią – bo nie wiemy, czy zatruwana okropnościami wojny miłość znajdzie chwilę oddechu we śnie, czy w śmierci. Jedynie one otwierają przed kochankami bajeczny krajobraz, do którego są stworzeni. Cóż to jednak za korzyść, skoro wieczność została ściśnięta do maligny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-346450512261756979?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/346450512261756979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/miosc-w-czasach-wojny.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/346450512261756979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/346450512261756979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/miosc-w-czasach-wojny.html' title='Miłość w czasach wojny'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TJEjn7tMiyI/AAAAAAAAAQ0/4KZsDjnSZRo/s72-c/DemonyWojny.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1874068636795642700</id><published>2010-09-12T22:05:00.004+02:00</published><updated>2010-09-12T22:47:20.970+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na koń'/><title type='text'>Głowa  na karku</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kask do jazdy konnej to jedyna rzeczy na której nie warto oszczędzać. Nie oznacza to oczywiście, byśmy musieli kupować najdroższy, jaki uda się znaleźć w katalogu. Bynajmniej. Musi być za to solidny, doskonale dopasowany do naszej głowy i wygodny. Warto zatem pokręcić się po różnych sklepach, pomacać, postukać, poprzymierzać - zwracając uwagę na jakość, wygodę i stabilność ułożenia. Pośpiech nie jest tu wskazany, za to staranność w doborze i owszem.&lt;br /&gt;Pamiętajcie: kask ma być dla Was niedostrzegalnym podczas jazdy, za to trwale w jej trakcie do niej przylegającym gwarantem bezpieczeństwa. Ma utrzymać się na głowie w szaleńczym cwale (kiedy pęd wiatru zerwie z głowy każdą niedopasowaną atrapę) a także po uderzeniu o ziemię - jeśli takie się przytrafi. I bez paniki - upadek z konia to na prawdę żadne wydarzenie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TI08LPRcOgI/AAAAAAAAAQs/4FDjYc5TQ8o/s1600/Jazda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 307px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TI08LPRcOgI/AAAAAAAAAQs/4FDjYc5TQ8o/s400/Jazda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5516131282374638082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dobry kask można kupić w cenie poniżej 200 złoty. Pod żadnym pozorem nie kupujcie przez internet - bo to wyklucza możliwość solidnej przymiarki. Nie inwestujcie też w toczek - wprawdzie wygląda ładnie lecz nie o to w tym chodzi. Chroni, dużo słabiej. Nie uwierające w szyję i stabilne zapięcie, to kolejna konieczność. Polecam też kaski z osłoną zachodzącą na tył głowy. Sprzedawców można podpytać, ale po ich wykładzie reklamowy warto wyjść ze sklepu u jeszcze raz samemu pomyśleć. Nie ma bowiem pewności, czy wiedzą o czym mówią i jak w aptece, czy nie mają umowy z jakimś producentem... Chcecie zrobić dobrze swojej głowie, ruszcie nią! :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1874068636795642700?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1874068636795642700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/gowa-na-karku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1874068636795642700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1874068636795642700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/gowa-na-karku.html' title='Głowa  na karku'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TI08LPRcOgI/AAAAAAAAAQs/4FDjYc5TQ8o/s72-c/Jazda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5135256541339216069</id><published>2010-09-09T21:49:00.003+02:00</published><updated>2010-09-09T22:01:03.098+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Na drodze do natury</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Świat można poznawać na dwa zasadnicze sposoby – rozumowaniem i poprzez obserwację. Ten pierwszy sposób bliższy jest filozofom. Ten drugi odkrywcom, poszukiwaczom, podróżnikom... &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TIk6cqXe2LI/AAAAAAAAAQk/jTU2chFkvBA/s1600/Mantegna.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 310px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TIk6cqXe2LI/AAAAAAAAAQk/jTU2chFkvBA/s400/Mantegna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515003482775410866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Andrea Mantegna, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny&lt;/span&gt;, ok. 1461&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie jest z pewnością dziełem przypadku, iż obraz świata nas otaczającego Włosi, wzrastający w tradycji antycznej filozofii, formułowali na drodze intelektualnych dociekań. Zaś zmagający się z surowszą naturą ludzie północy – podpatrując świat bezpośrednio. &lt;br /&gt;Według Leonarda malarstwo jest sprawą intelektu. Kreśląc, mierząc, obliczając Włosi na nowo odkryli perspektywę geometryczną pozwalającą nawet nie szczególnie zręcznemu rysownikowi stworzyć pozory realności w ukazywaniu świta trójwymiarowego na płaskiej powierzchni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5135256541339216069?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5135256541339216069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/na-drodze-do-natury.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5135256541339216069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5135256541339216069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/na-drodze-do-natury.html' title='Na drodze do natury'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TIk6cqXe2LI/AAAAAAAAAQk/jTU2chFkvBA/s72-c/Mantegna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-9138802682952654953</id><published>2010-09-05T21:48:00.002+02:00</published><updated>2010-09-05T21:57:07.515+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Kobiety i mężczyzny wspólne dążenia</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TIP14ZnrsQI/AAAAAAAAAQc/qFgHMcl-nIE/s1600/09_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TIP14ZnrsQI/AAAAAAAAAQc/qFgHMcl-nIE/s400/09_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5513520718130426114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Higgins:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czy pan spotkał kiedy mężczyznę mocnego charakteru, gdy w grę wchodzi kobieta?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pickering:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bardzo często.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Higgins:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja nigdy. Wiem z doświadczenia, że jak tylko dopuszczam kobietę do poufałości, natychmiast staje się zazdrosna, wymagająca, podejrzliwa, i w ogóle zaczyna być przeklętą zawadą. I na odwrót, ile razy ja pozwalam sobie na zaprzyjaźnienie się z kobietą, staję się samolubny i despotyczny. Kobiety wszystko psują. Wystarczy wpuścić je do naszego życia, aby się przekonać, że kobieta chce jednego, a my drugiego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pickiering:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na ten przykład czego?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Higgins:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bóg wie czego! Przypuszczam, że kobieta chce iść swoją drogą, a mężczyzna swoją, ale każde usiłuję popchnąć to drugie w niewłaściwym dla niego kierunku. Gdy jedno chce jechać na północ, to drugie marzy o południu; w rezultacie jadą razem na wschód, choć obojgu wiatr w oczy wieje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bernard Shaw, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pigmalion&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-9138802682952654953?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/9138802682952654953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/kobiety-i-mezczyzny-wspolne-dazenia.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/9138802682952654953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/9138802682952654953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/kobiety-i-mezczyzny-wspolne-dazenia.html' title='Kobiety i mężczyzny wspólne dążenia'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TIP14ZnrsQI/AAAAAAAAAQc/qFgHMcl-nIE/s72-c/09_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-673486980207907464</id><published>2010-09-01T22:37:00.003+02:00</published><updated>2010-09-01T22:48:12.019+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na koń'/><title type='text'>Czas do szkoły</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po wakacyjnym wylegiwaniu się na słońcu i obżarstwie w ciastkarniach, czas zabrać się do solidnej pracy. Pozostaje tylko rozwiązać dwa dylematy każdego ucznia: gdzie się uczyć i w co wyposażyć, by nauka była możliwą i efektywną. &lt;br /&gt;Pierwszy chłód jesieni, czy jak kto woli, finalny smutek lata, przegnał precz gzy - zatem obcowanie z końmi może przebiegać w harmonii i spokoju. Wiedząc już, iż zasadniczo nie ma bariery wiekowej dla tego typu zajęć ruchowych zabieramy się do kompletowania szkolnej wyprawki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TH67TdwHq2I/AAAAAAAAAQU/-SuYVdFkV2c/s1600/ridewoman.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 339px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TH67TdwHq2I/AAAAAAAAAQU/-SuYVdFkV2c/s400/ridewoman.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512048937026431842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W każdym ze sportowych supermarketów zerkając do alejek z oporządzeniem jeździeckim mamy  szansę spotkać panie w różnym wieku starannie studiujące twarzowość toczków i rumieniące się pogodnie lub nabzdyczająco, kiedy spostrzegą, iż są obserwowane. Czasem są to rodziny strojące niczym na komunię swoje pociechy. Wreszcie, gdy sklep pustoszenie, trafiają się też panowie, co do joty powtarzających zachowania niewieście. &lt;br /&gt;A tymczasem, moi Kochani, by jeździć konno potrzebujecie tak naprawdę tylko dwu rzeczy, których nie znajdziecie w domowej szafie: solidnego kasku i czapsów. Co więcej: względy estetyczne obu tych elementów jeździeckiego wyposażenia nie mają w praktyce najmniejszego znaczenia. Więc przeglądanie w lustrze można sobie spokojnie, póki co, darować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-673486980207907464?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/673486980207907464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/czas-do-szkoy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/673486980207907464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/673486980207907464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/09/czas-do-szkoy.html' title='Czas do szkoły'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TH67TdwHq2I/AAAAAAAAAQU/-SuYVdFkV2c/s72-c/ridewoman.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-9113048218333298138</id><published>2010-07-25T23:14:00.002+02:00</published><updated>2010-07-25T23:38:46.300+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Informacja techniczna</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TEyrojsxBZI/AAAAAAAAAQE/ytq0m2bzHV4/s1600/REMONT.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 284px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TEyrojsxBZI/AAAAAAAAAQE/ytq0m2bzHV4/s400/REMONT.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497957958378653074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Robactwo zżera konie żywcem. Upał odbiera wolę do działania. Obowiązki pochłaniają czas przeznaczony na pisanie. Generalnie - przedwakacyjny remont w domu i wokół niego. Toteż na kolejną odsłonę naszych rozważań o istocie natury ludzkiej, która w pogoni za pięknem poddaje się brzydocie, przyjdzie nam zapewne poczekać do września. Szczególnie, że i ja w tym roku zamierzam się gdzieś wybrać. Do tego czasu i w trakcie nie będę niestety miał chwili oddechu. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jak znam życie, Wy też nie ślęczycie teraz przed komputerem. Życzę zatem wszystkim udanych wakacji i do zobaczenia po powrotach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-9113048218333298138?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/9113048218333298138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/07/informacja-techniczna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/9113048218333298138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/9113048218333298138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/07/informacja-techniczna.html' title='Informacja techniczna'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TEyrojsxBZI/AAAAAAAAAQE/ytq0m2bzHV4/s72-c/REMONT.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7466854381929712201</id><published>2010-07-05T22:46:00.004+02:00</published><updated>2010-07-05T23:31:16.506+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Sztruka żywiona dramatem</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TDJOKIU5CKI/AAAAAAAAAP8/mmi4Eq90Sk0/s1600/Venus-Verticordia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 331px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TDJOKIU5CKI/AAAAAAAAAP8/mmi4Eq90Sk0/s400/Venus-Verticordia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490536831658821794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dante Gabriel Rossetti, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Venus Verticordia, 1864-68&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myliłby się jednak ten, kto sądzi, iż punktem wyjścia dla Rossetiego, w autorskim portrecie kobiecości, była wizja stricte wyidealizowana. &lt;br /&gt;Nie. Miał on nieco więcej, choć jak to często bywa, przewrotnego szczęścia. &lt;br /&gt;Kobietą, która zmieniła oblicze jego sztuki i życia była modelka prerafaelitów – Elizabeth Siddal. Nie wpłynęła na sztukę Dantego w sensie formalny, lecz klasycznym. &lt;br /&gt;Drobna dygresja. O ile mężczyźni w sztuce kobiet pojawiają się z reguły jako typy toksyczne (a może to taki obraz mężczyzny jest nachalnie promowany przez współczesną kulturę czegoś co nazywamy elitami – bo dla odmiany mężczyzna dla mas staje się zdemaskulinizowanym mydłkiem), to kobiety najwięcej dobrego czynią sztuce będąc źródłem natchnienia. Inna rzecz, że  chadzającego pod rękę z obłędem.&lt;br /&gt;Elizabeth, nieco starsza od Rossettiego, była tym właśnie ideałem odnalezionym pośród doczesności. Czyż jednak ich historia nie zatraciłaby się w banale, gdyby po prostu mogli być szczęśliwi? No nie wiem. Dość, że oni to szczęście musieli łapczywie umykającemu czasowi wyrywać z paszczy. &lt;br /&gt;Siddal była nie akceptowana przez jego rodzinę. Z pewnością nie tylko z tego powodu zmagała się z nawrotami depresji. Nasiliły się one z chwilą, gdy poroniła pierwszą z ich córek. Zaraz po ponownym zajściu w ciążę kończy życie  przedawkowując laudanum (kilkuprocentowy roztwór opium z domieszką morfiny).  Jej odejście staje się początkiem kolejnego dramatu, który dotyka popadającego z czasem w dziwactwo artystę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7466854381929712201?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7466854381929712201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/07/sztruka-zywiona-dramatem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7466854381929712201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7466854381929712201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/07/sztruka-zywiona-dramatem.html' title='Sztruka żywiona dramatem'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TDJOKIU5CKI/AAAAAAAAAP8/mmi4Eq90Sk0/s72-c/Venus-Verticordia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3401765969187314479</id><published>2010-06-30T19:51:00.002+02:00</published><updated>2010-06-30T20:02:24.371+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Siła wspólnoty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TCuGiiLyTqI/AAAAAAAAAP0/Hua1sb2T-Mc/s1600/Breda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 333px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TCuGiiLyTqI/AAAAAAAAAP0/Hua1sb2T-Mc/s400/Breda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488628498730995362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Diego Velázquez, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poddanie Bredy&lt;/span&gt;, 1635&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kto zdobędzie miasto nawykłe do wolności a nie zburzy go, niechaj się strzeże, aby sam przez nie zniszczony nie był, ponieważ imię wolności służy za przykrywkę powstania, a pamięć starodawnych urządzeń nie zaćmią ani dobrodziejstwa, ani długość czasu. Jakiekolwiek by środki przedsiębrano, o ile tylko mieszkańcy nie ulegną rozbiciu i rozproszeniu, starodawne imię i starodawne urządzenia zawsze wypłyną na wierzch...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;J&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ak należy rządzić miastami lub księstwami, które, nim zdobyte zostały, rządziły się własnymi prawami&lt;/span&gt;, Niccolò Machiavelli.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3401765969187314479?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3401765969187314479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/sia-wspolnoty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3401765969187314479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3401765969187314479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/sia-wspolnoty.html' title='Siła wspólnoty'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TCuGiiLyTqI/AAAAAAAAAP0/Hua1sb2T-Mc/s72-c/Breda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4881601303626948086</id><published>2010-06-19T00:23:00.005+02:00</published><updated>2010-06-19T01:08:35.232+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Poszukiwanie równowagi</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TBv8BjQQX2I/AAAAAAAAAPs/ARd9piH-6fQ/s1600/Alexa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 337px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TBv8BjQQX2I/AAAAAAAAAPs/ARd9piH-6fQ/s400/Alexa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5484254074827202402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rossetti,&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Monna Vanna&lt;/span&gt;, 1866, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;kolejny portret Alexy Wilding&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rossetti, portretując kobiety, starał się przezwyciężyć podział na piękno duchowe i cielesne.  Zespalał oba ideały w jedynym, jaki był w stanie odnaleźć w otaczającym go świecie. W zidealozowanej postaci kobiecej. Czyli tej uwolnionej z upadku, zamkniętej w doskonałych ramach piękna i czystości. &lt;br /&gt;Oczywiście, jak na kobiety z krwi i kości przystało, jego modelki emanowały zmysłowością. Aby ich cielesność nie zdominowała obrazu, artysta z reguły unikał nagości a prawie zawsze wyzywających póz. Kazał swoim modelkom patrzeć wzrokiem spokojnym, uduchowionym. Ubierał je w bogate, barwne szaty, zespalał z tłem. Czynił elementem świata, a przede wszystkim kazał im być wpierw kobietą, a dopiero w kolejny kroku - przedmiotem pożądania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4881601303626948086?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4881601303626948086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/poszukiwanie-rownowagi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4881601303626948086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4881601303626948086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/poszukiwanie-rownowagi.html' title='Poszukiwanie równowagi'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TBv8BjQQX2I/AAAAAAAAAPs/ARd9piH-6fQ/s72-c/Alexa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-308461759883233265</id><published>2010-06-16T20:23:00.003+02:00</published><updated>2010-06-16T20:53:23.694+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na koń'/><title type='text'>Kiedy zacząć?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TBkcXlODjkI/AAAAAAAAAPk/kEDkxobSqcc/s1600/Przed+Startem.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 327px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TBkcXlODjkI/AAAAAAAAAPk/kEDkxobSqcc/s400/Przed+Startem.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5483445212753923650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wakacje są po temu czasem dobrym z przyczyn oczywistych. Ale najlepiej zaczynać naukę jazdy konnej późną jesienią lub wczesną wiosną. Tej wiosny nie mieliśmy zbyt dobrych warunków do rozpoczynania  – toteż jak się nie ma co się lubi, czas polubić co się ma. &lt;br /&gt;Większość nie jeżdżących zastanawia się zapewne nad innym wymiarem tego pytania – ile można lub trzeba mieć lat, by rozpocząć naukę jazdy konnej. &lt;br /&gt;Nie ma reguły. W zasadzie jest jedna – ściśle subiektywna. Wasza sprawność fizyczna i psychiczne nastawienie. Decydującym jest to drugie. Znam młodych, którzy siłą zagonieni na wybieg wyjeżdżali w końcu w teren ale ich przygoda z końmi kończyła się przy pierwszym upadku. W takich razach bywa to upadek dotkliwy, bowiem usztywniony, spanikowany jeździec stanowi zagrożenie i dla siebie, i w pewnych sytuacjach dla wierzchowca. &lt;br /&gt;Jeśli jednak pozbawieni jesteście blokad psychicznych... Od jesieni ubiegłego roku obserwuję stopniowe postępy jeździeckie pewnej szacownej damy liczącej sobie grubo ponad 60 lat. I mając te grubo ponad 60 rozpoczęła swoją przygodę z końmi od małego padoczku. Ośmielona tym przykładem inna pięćdziesięciolatka właśnie do niej dołączyła. Z drugiej strony od półtora roku synchronizację z końskimi krokami próbuje załapać kilkuletni szkrab, mający wciąż problemy z jazdą, za to żadnych z oporządzaniem konia. Konia, pod którego brzuchem jest w stanie przejść  lekko pochyliwszy głowę. Podnoszenie końskich kopyt dla tej drobniutkiej dziewczynki to fraszka – choć nie jeden stroszący groźne miny mężczyzna z drżeniem rąk chwyta się za tę robotę. &lt;br /&gt;A zatem...&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kNmYbD8v0_o&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/kNmYbD8v0_o&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-308461759883233265?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/308461759883233265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/kiedy-zaczac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/308461759883233265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/308461759883233265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/kiedy-zaczac.html' title='Kiedy zacząć?'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TBkcXlODjkI/AAAAAAAAAPk/kEDkxobSqcc/s72-c/Przed+Startem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2765316009169676304</id><published>2010-06-09T21:50:00.005+02:00</published><updated>2010-06-09T22:36:49.241+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Subiektywny Przewodnik Kulinarny</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TA_5j1U_NoI/AAAAAAAAAPc/B7dKQgKEWo4/s1600/Trzyswiatla.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 237px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TA_5j1U_NoI/AAAAAAAAAPc/B7dKQgKEWo4/s400/Trzyswiatla.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5480873665539028610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Idea włączenia w moje blogerskiego oeuvre zagadnień natury kulinarnej od dawna chodzi mi po głowie. Przy czym nie mam na myśli przepisów, tudzież potraw.  &lt;br /&gt;Jak każdy, lubię od czasu do czasu wpaść gdzieś na kawę, na piwo, małą przekąskę, czy choćby herbatę do w miarę miłego lokalu. I o ile wyszukanie czegoś dla siebie w wielkim mieście lub miejscowości letniskowej nie nastręcza problemu - internet przelewa się od różnych przewodników, to w przypadku knajpek prowincjonalnych - przeważnie jest to wyprawa w dziką knieję. Nigdy człowiek nie wie, jakim schorzeniem przypłaci taką wizytę, z jaką lurą przyjdzie mu się zmierzyć i na jakiego impertynenta natrafić. &lt;br /&gt;I stąd pomysł, by przybliżyć Wam lokale w tej części "Polski prowincjonalnej", która jest mi dość dobrze znaną. Czynię to z nadzieją, że inni Moi Bracia i Siostry Prowincjusze zaczną w ramach sieciowego pospolitego ruszenia tworzyć analogiczne mapy znanych sobie miejsc. Tak byśmy przeprawiając się przez Polskę wzdłuż i wszerz nie byli skazani na wielkomiejskie korki w poszukiwaniu zjadliwego kotleta, tudzież zatrucie z mordobiciem w sielskiej okolicy. &lt;br /&gt;I jeszcze jedna, kluczowa dla całej koncepcji uwaga. Nie opisuję wszystkich lokali. Nie opisuję też najmodniejszych. Nie opisuję tych trendy, ani "najbardziej coolerskich". Moją uwagę przykuwają tylko te knajpki i spelunki, w których ja się odnajduję. Zakładam bowiem, że jeśli w ogóle ktoś to czyta, to ma ciut zbliżoną wrażliwość na świat i jeśli gdzieś zechce wleźć z rozkoszą - to w takie jak ja miejsca. &lt;br /&gt;No - to teraz będzie można zacząć. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2765316009169676304?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2765316009169676304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/subiektywny-przewodnik-kulinarny.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2765316009169676304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2765316009169676304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/subiektywny-przewodnik-kulinarny.html' title='Subiektywny Przewodnik Kulinarny'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TA_5j1U_NoI/AAAAAAAAAPc/B7dKQgKEWo4/s72-c/Trzyswiatla.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5554642775656966718</id><published>2010-06-04T23:25:00.002+02:00</published><updated>2010-06-04T23:32:58.749+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Ludzie nie są tacy...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TAlw8JKK7_I/AAAAAAAAAPM/fYfOeYidwkI/s1600/Wladca.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 126px; height: 179px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TAlw8JKK7_I/AAAAAAAAAPM/fYfOeYidwkI/s400/Wladca.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479034600225959922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Stali, patrząc na siebie na olśniewająco białym piasku plaży, zdziwieni tym wybuchem. Ralf pierwszy odwrócił wzrok, udając zainteresowanego grupką maluchów na piasku. Zza granitowej płyty dobiegły okrzyki myśliwych kąpiących się basenie. Na skaju płyty leżał na brzuchu Prosiaczek i patrzył w połyskliwą wodę. &lt;br /&gt;- Nie można liczyć na ludzką pomoc.&lt;br /&gt;Chciał wytłumaczy, jak to jest, że ludzie nigdy nie okazują się tacy, za jakich się ich brało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;William Golding, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Władca much&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5554642775656966718?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5554642775656966718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/ludzie-nie-sa-tacy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5554642775656966718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5554642775656966718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/ludzie-nie-sa-tacy.html' title='Ludzie nie są tacy...'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TAlw8JKK7_I/AAAAAAAAAPM/fYfOeYidwkI/s72-c/Wladca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-212573712505059068</id><published>2010-06-01T22:11:00.003+02:00</published><updated>2010-06-01T22:12:59.586+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Duch i ciało</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TAVphqqcXAI/AAAAAAAAAO8/S7M6DMP7tWI/s1600/La+Ghirlandata.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 272px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TAVphqqcXAI/AAAAAAAAAO8/S7M6DMP7tWI/s400/La+Ghirlandata.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477900548874984450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rossetti, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;La Ghirlandata&lt;/span&gt;, 1873,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Portretowana modelka to Alexa Wilding. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dante Gabriel Rossetti – współtwórca i wybitny przedstawicieli Bractwa Prerafaelickiego -  nieco konspiracyjnej wspólnoty artystycznej. W zdominowanej przez kobiety wyobraźni twórcy ścierały się dwa ideały kobiecego piękna: Soul's Beauty and Body's Beauty. Piękno ducha i piękno fizyczne. Jeszcze jedno spojrzenie na trwałą antynomię kultury europejskiej – miłości niebiańskiej i miłości ziemskiej. Wyboru między pięknem niepodlegającym unicestwieniu przez czas i naszą ułomność, a pięknem szalenie sugestywnym, lecz jeszcze bardziej ulotnym. Czy jest to konflikt nieprzezwyciężalny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-212573712505059068?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/212573712505059068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/duch-i-ciao.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/212573712505059068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/212573712505059068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/06/duch-i-ciao.html' title='Duch i ciało'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/TAVphqqcXAI/AAAAAAAAAO8/S7M6DMP7tWI/s72-c/La+Ghirlandata.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1095260104630731408</id><published>2010-05-30T22:17:00.004+02:00</published><updated>2010-06-06T02:56:43.376+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na koń'/><title type='text'>Koń a sprawa polska</title><content type='html'>Lach bez konia, jak ciało bez duszy. Polak rodzi się i umiera na koniu. &lt;br /&gt;Nasze zamiłowanie oraz znawstwo natury końskiej, przez wieki było znane naszym nielicznym przyjaciołom i rzeszom wrogów. Polak na koniu budził podziw, tam gdzie go widziano w marszu paradnym. Grozę zmieszaną z podziwem – tam gdzie gościł wojennym zagonem. &lt;br /&gt;Istnieje oczywiście wytłumaczenie tego fenomenu natury gospodarczej, geograficznej i wojskowej. Jednak czynniki materialne jedynie wzmocniły miłość, która i tak zaistnieć musiała z uwagi na polskiego ducha. Umiłowanie wolności, poczucie dumy, natura skora do brawury, kpiąca ze śmierci, niczym nie spętana siła przemierzająca w szalonym pędzie bezkresne przestrzenie... &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na postępy polskich programów budowy dróg i autostrad, czy na jakość tego co zbudować zdołano, tak bezlitośnie zweryfikowaną przez ostatnią zimę.... Wreszcie na „ekologiczne wyzwania” współczesności myślę sobie, że koń bynajmniej nie stoi – pardon – nie galopuje na straconych pozycjach. Dlatego powolny, żmudny, pełen niekorzystnych zwrotów akcji renesans hodowli koni jak i ich wykorzystania w „rekreacji” jest w pełni uzasadniony. &lt;br /&gt;Czemu cudzysłów przy „rekreacji”? &lt;br /&gt;O tym za dni kilka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1095260104630731408?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1095260104630731408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/kon-sprawa-polska.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1095260104630731408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1095260104630731408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/kon-sprawa-polska.html' title='Koń a sprawa polska'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5863521817762294697</id><published>2010-05-24T21:58:00.001+02:00</published><updated>2010-05-24T22:15:27.061+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura'/><title type='text'>Cytat tygodnia - wprowadzenie</title><content type='html'>Daj spokój. Sprzedał nas i cześć. Nie masz co przepraszać ani się tłumaczyć. Stało się i tyle. Tak się zdarza, gdy trzeba pracować z agentami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sprawa niebezpiecznej wdówki&lt;/span&gt;, Erle Stanley Gardner&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5863521817762294697?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5863521817762294697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/cytat-tygodnia-wprowadzenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5863521817762294697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5863521817762294697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/cytat-tygodnia-wprowadzenie.html' title='Cytat tygodnia - wprowadzenie'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2554114942527085234</id><published>2010-05-23T22:05:00.001+02:00</published><updated>2010-05-23T22:08:17.702+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Woda słodko-gorzka</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SwYe-mMn6FQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SwYe-mMn6FQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2554114942527085234?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2554114942527085234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/woda-sodko-gorzka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2554114942527085234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2554114942527085234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/woda-sodko-gorzka.html' title='Woda słodko-gorzka'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-869743472687823793</id><published>2010-05-21T23:03:00.002+02:00</published><updated>2010-05-21T23:12:22.534+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Korki ponad Wisłą</title><content type='html'>Gapiostwo to choroba ludzkości odwieczna. Japonizm - polegający na utrwalaniu wszystkiego co dzieje się wokół nas i przedkładanie tego quasi-dokumentalizmu nad uczestnictwo w wydarzenia, to zjawisko stosunkowo świeże. Tak jak wirtualna rzeczywistość zaczyna wypierać życie tak i dokumentalizm wypiera doznania. Daje się z tym wytrzymać, gdyby nie te korki. Pokonanie Warszawy z przejazdem przez Wisłę chwilami graniczy z obłędem. Z kolei pod Modlinem koryto Wisły zadaje się nie mieć granic. Pochłania wszytko. Imponujący i straszy to widok zarazem, jeśli człowiek zda sobie sprawę, że tuż za wałem, dwa-trzy metry poniżej obecnego poziomu wody stoją niedawno wzniesione osiedla. Ziemia tania była - ta teraz rzeka się za te okazje będzie mścić. Chyba, że ten kilkudniowy napór rzeki nasyp z pasku wytrzyma. Zobaczymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-869743472687823793?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/869743472687823793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/korki-ponad-wisa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/869743472687823793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/869743472687823793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/korki-ponad-wisa.html' title='Korki ponad Wisłą'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-316953097940751491</id><published>2010-05-18T19:36:00.007+02:00</published><updated>2010-05-18T20:19:03.818+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Kolejna niemoc</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S_LX5jNFBdI/AAAAAAAAAO0/DUMor_fLcks/s1600/KarpatyKrosno.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S_LX5jNFBdI/AAAAAAAAAO0/DUMor_fLcks/s400/KarpatyKrosno.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472673880911185362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Fot za stroną klubu &lt;a href="http://www.nowa.karpatykrosno.net/2010/05/17/aktualnosci/stadion-karpat-pod-woda/"&gt;Karpaty Krosno&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Muszę się Wam do czegoś przyznać. Jestem zwierzem politycznym. :-) Ten blog z założenia ma stanowić dla mnie i moich ekskluzywnych :-) Czytelników azyl od problemów codzienności - w tym od polityki. &lt;br /&gt;Cóż jednak począć, gdy z zadziwiającą konsekwencją rzeczywistość każe zapomnieć na chwilę o pięknie i zmierzyć się z wciskającą się zewsząd...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Państwo słabe to słabi obywatele. Mają się dobrze póki nic złego się nie dzieje. Gdy jednak rzeczywistość sprzysięga się przeciwko nim - pozostaje bezsilność i rozpacz. &lt;br /&gt;Państwo wymyślono po to właśnie, by było najpotężniejszym, najsilniejszym i najskuteczniejszym sługą wspólnoty. Jeśli godzono się na jego niesprawiedliwość to właśnie dlatego, że tylko ono potrafi wyratować nas z opresji przerastającej możliwości jednostek. Nawet tych zorganizowanych w niższe formy wspólnotowe, jak rodzina, klan, korporacja, organizacja społeczna bądź terytorialna. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nasze państwo po raz kolejny udowadnia swoją strukturalną słabość. Tak jak nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa własnym elitom, tak nie potrafi skutecznie pomagać własnym obywatelom. Jego skuteczność ogranicza się do promienia kilku kilometrów od Premiera bądź Marszałka Sejmu - p.o. Prezydenta. A to oznacza, że tego państwa - jako skutecznego narzędzia Wspólnoty, nie ma. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Kto za to odpowiada? Mamy demokrację. Póki refleksja Wspólnoty będzie ograniczać się do emocjonalnych uniesień i wyuczonych uprzedzeń, póty ta najważniejsza i konieczna forma naszej samoorganizacji będzie ledwie namiastką - moich marzeń a Waszych potrzeb.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pomóżmy Powodzianom. A na przyszłość - sami siebie traktujmy poważnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-316953097940751491?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/316953097940751491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/kolejna-niemoc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/316953097940751491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/316953097940751491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/kolejna-niemoc.html' title='Kolejna niemoc'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S_LX5jNFBdI/AAAAAAAAAO0/DUMor_fLcks/s72-c/KarpatyKrosno.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3240370441847547470</id><published>2010-05-13T21:52:00.003+02:00</published><updated>2010-05-13T22:10:20.818+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Cantor Anticus - Finale</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kontekst ważny jest nie tylko w sztuce. A ponieważ składa się z niuansów rzecz pozbawiona kontekstu (w otoczeniu bądź w nas samych) staje się niezrozumiałą, wręcz razi. Kiedy zaś kontekst jest obecny potrafimy dostrzegać formy w innych konfiguracjach niedostrzegalne. &lt;br /&gt;Oczywiście zawsze rodzi się niepokojące pytanie, na ile docieramy do wartości obiektywnych a na ile "tresujemy" w sobie pewne reakcje. Osobiście dostrzegam istnienie prawy obiektywnej i wiem, że pewne wartości, tak w sztuce, jak w życiu, istnieją niezależnie od tego co o nich jesteśmy skłonni sądzić w swej gnuśności. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/QCXML-EUEGU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/QCXML-EUEGU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3240370441847547470?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3240370441847547470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/cantor-anticus-finale.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3240370441847547470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3240370441847547470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/cantor-anticus-finale.html' title='Cantor Anticus - Finale'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4971941134865316429</id><published>2010-05-11T22:10:00.003+02:00</published><updated>2010-05-11T22:31:18.188+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Sztuka dworska</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W swej masie, obracająca się wokół flirtów i powierzchownej czułości, sztuka dworska budziła i budzi we mnie lekceważenie. Szczególnie widoczne jest to w muzyce oraz niektórych nurtach sztuk plastycznych. &lt;br /&gt;A jednak - ten sam z pozoru rozrywkowy i frywolny utwór - zaprezentowany w odmiennej scenerii, oczyszczonej ze sztuczności aranżacji, z pełną gracją i siłą, zmienia swój charakter z sentymentalnego na romantyczny. To drobne przesunięcie znaczeniowe i emocjonalne sprawia, że nieco bezbarwna muzyka zaczyna przemawiać do nas z niecodzienną siłą. Oto jak wiele zależy w sztuce od kontekstu. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JnwxWUmw17k&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JnwxWUmw17k&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4971941134865316429?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4971941134865316429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/sztuka-dworska.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4971941134865316429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4971941134865316429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/sztuka-dworska.html' title='Sztuka dworska'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-315553454218201836</id><published>2010-05-10T22:50:00.004+02:00</published><updated>2010-05-10T23:01:03.129+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>W dążeniu do perfekcji</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Manieryzm w dążeniu do formy zniewalających popadał czasem w przesadę, która następnie została mu przypisana za cechę główną. Niesprawiedliwie. To on otworzył drzwi sztuce barokowej. To on sformułował kanony nadsubtelnego piękna trwale wpisane w poszukiwania formy doskonałej przez sztukę europejską. &lt;br /&gt;Jest niektórych dziełach sztuki manierystycznej jakiś czar niezgłębiony. Forma tak doskonała, tak piękna, że aż trudna do nazwania a czasem wręcz do uwierzenia.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yezfg93pMMc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yezfg93pMMc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-315553454218201836?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/315553454218201836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/w-dazeniu-do-perfekcji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/315553454218201836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/315553454218201836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/05/w-dazeniu-do-perfekcji.html' title='W dążeniu do perfekcji'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4325875783318789100</id><published>2010-04-30T18:44:00.000+02:00</published><updated>2010-04-30T18:45:55.673+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 34</title><content type='html'>Teraz tym bardziej nie wiem, co powiedzieć. Na szczęście jest ulica, jedzie samochód.&lt;br /&gt;- Uważaj - znowu chciałem ją chwycić za rękę. Patrzymy przez chwilę na siebie. Nie wytrzymuję. Oglądam się do tyłu. Wykonuję jakieś bezsensowne ruchy rękoma i tułowiem. Nie wiem już co z sobą począć...&lt;br /&gt;- Uszatego nie widać. To chyba możemy iść dalej... Do której masz czas?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza rozmowa spełza na krawędź banału. Niby mówimy co i raz do siebie, ale ani tam treści, ani emocji. Jak byśmy byli gdzie indziej. Albo nadal starali się czegoś nie spłoszyć. W zasadzie nie wiem o czym mówimy i po co.&lt;br /&gt;Po godzinie odprowadzam Zuzę pod wiadukt tuż obok blokowiska. Mówimy tak niedorzeczne w tym momencie „cześć“. Znowu na chwilkę jej ciemne oczy spoglądają na mnie. Łagodnie się uśmiecha, po jakimś wyjątkowo energiczny krokiem udaje się do domu. &lt;br /&gt;Ja też wracam. Idę, coraz szybciej, szybciej... wreszcie zaczynam biec. Muszę biec! I skakać! Do góry... biec i skakać. Nawet nie wiem czy się cieszę, czy się boję. I czego? No to biegnę, mijam chałupę i biegnę dalej, to szybciej, to wolniej. Mógłbym tak biec bez końca. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przez cały czwartek w szkole nie mogłem zapomnieć i sobie darować. Zapomnieć tej dłoni i darować, żeśmy się znowu nie umówili. A może ona nie chce mnie już widzieć na oczy, po tym co zrobiłem?! A w zasadzie co ja zrobiłem? &lt;br /&gt;Do tego wszystkiego obiecałem braciom, że pojadę dziś z nimi do Rolfa. Strasznie mi to nie leży. Chciałbym być nad smródką, poszukać jej, pogadać. A tu Rolf w szpitalu. No i tych frajerów też trzeba będzie dopaść. Nie chciałbym paradować przed Zuzą z poobijanym ryjem. A co jak sczapią nas psy? Diabli nadali Roflowi włazić w drogę żołnierzom. Będą z tego tylko kłopoty. Ale jak mus to mus. Zaraz po budzie zrzucam bety i dalej w drogę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4325875783318789100?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4325875783318789100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/kiedy-powrocisz-34.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4325875783318789100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4325875783318789100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/kiedy-powrocisz-34.html' title='Kiedy powrócisz 34'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1119955077347736247</id><published>2010-04-28T13:13:00.004+02:00</published><updated>2010-04-28T13:42:05.986+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><title type='text'>Mówiące drzewa</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sztuka spełniała i nadal spełnia funkcję komunikacyjną. I to nie tylko w kręgu cywilizacji zachodniej. Dla przykładu: w chińskiej sztuce ogrodowej każda roślina, kamień, kompozycja przestrzenna, budowla - spełnia funkcje symboliczne, zatem komunikuje treść, temu - kto potrafi ją odczytać. Ale i temu kto nie potrafi komunikuje emocje poprzez oddziaływanie na naszą wrażliwość, poczucie ładu, potrzeby i uwalniane przez kontakt z naturą nadzieje. &lt;br /&gt;Wiążąc teść z formą sztuka zwiększa możliwości komunikacyjne treści, nadaje jej subtelności, uniwersalności a niekiedy zwielokrotnia siłę przekazu. Większość ludzi nie doświadcza potworności z którymi są w stanie zapoznać się za pośrednictwem sztuki - współcześnie głównie sztuki filmowej. &lt;br /&gt;To pewien paradoks, że dziś, gdy  większość z nas widuje śmierć i cierpienie tak rzadko, iż jesteśmy gotowi wierzyć w ich nieobecność, sztuka filmowa (czy rozrywka komputerowa) wprost ocieka krwią. &lt;br /&gt;Dla odmiany w czasach, gdy śmierć i cierpienie przelewały się przez ludzką codzienność - sztuka mówiła o nich w sposób symboliczny, bez zbędnej dosłowności.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9gcnVNezXI/AAAAAAAAAOs/uwVEyq2WZO0/s1600/Callot.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 187px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9gcnVNezXI/AAAAAAAAAOs/uwVEyq2WZO0/s400/Callot.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465149609848262002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jacques Callot, z cyklu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Okropności wojny&lt;/span&gt;, 1632-33&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1119955077347736247?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1119955077347736247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/mowiace-drzewa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1119955077347736247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1119955077347736247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/mowiace-drzewa.html' title='Mówiące drzewa'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9gcnVNezXI/AAAAAAAAAOs/uwVEyq2WZO0/s72-c/Callot.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-435251175660524083</id><published>2010-04-23T23:47:00.004+02:00</published><updated>2010-04-24T00:20:15.970+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><title type='text'>Treść w dziele sztuki</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;By odczytać treść dzieła sztuki musimy dotrzeć do jej źródła - literatury, mitologii, wiary, własnych doznań kreatora - twórcy lub świadomego swej wizji zamawiającego pracę. &lt;br /&gt;Stąd dla osób zajmujących się sztuką prosty i logiczny wniosek. Treści ideowe są zewnętrzne wobec dzieła sztuki. Nie tylko dlatego, że ich źródeł poszukujemy poza owymż dziełem lecz również dlatego, że nie są cechą immanentną dzieła sztuki. Bywają dzieła sztuki bez treści. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9IczdNIbuI/AAAAAAAAAOc/hf6IfJATWKs/s1600/FragmentKarty.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9IczdNIbuI/AAAAAAAAAOc/hf6IfJATWKs/s400/FragmentKarty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463460968292445922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fragment karty Ewangeliarza z Kells, IX w. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie ma zaś dzieła sztuki bez wartości estetycznych i artystycznych. Mogą one być podłej kondycji, ale być muszą. &lt;br /&gt;Stąd przyjęty w rozważaniach o estetyce podział na cechy wewnętrzne i zewnętrzne dzieła sztuki. Te pierwsze to wspomniane wartości. Te drugie - treści. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9IbzmR5RQI/AAAAAAAAAOU/0YT7PCYdPQY/s1600/Ucieczka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 321px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9IbzmR5RQI/AAAAAAAAAOU/0YT7PCYdPQY/s400/Ucieczka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463459871216715010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Caravaggio, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ucieczka do Egiptu - odpoczynek&lt;/span&gt;, 1597&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-435251175660524083?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/435251175660524083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/tresc-w-dziele-sztuki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/435251175660524083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/435251175660524083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/tresc-w-dziele-sztuki.html' title='Treść w dziele sztuki'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S9IczdNIbuI/AAAAAAAAAOc/hf6IfJATWKs/s72-c/FragmentKarty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-853787501595228971</id><published>2010-04-21T19:28:00.003+02:00</published><updated>2010-04-21T19:47:48.102+02:00</updated><title type='text'>Kiedy powrócisz 33</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8857aNW_lI/AAAAAAAAAOE/RAepq8L-M5E/s1600/Pejzarz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 247px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8857aNW_lI/AAAAAAAAAOE/RAepq8L-M5E/s400/Pejzarz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462648565834120786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj po raz pierwszy jesteśmy z Zuzą, chciałoby się rzec - „formalnie“, umówieni. Czuję się trochę dziwnie, bo nie wiem czy z tej okazji nie warto wymyślić czegoś nadzwyczajnego. Ostatecznie dochodzę do wniosku, że jednak nie - wszak „znamy się tylko z widzenia“. A w zasadzie prawie w ogóle się nie znamy.&lt;br /&gt;- Witam Panią... - staram się być jak zawsze nieco żartobliwy, chociaż widząc jej poddenerwowanie poważnieję. Zdaje się ledwie mnie dostrzegać, kiedy pełna niepokoju rozgląda się po nadrzecznej okolicy, idąc dalej w kierunku mostu kolejowego.&lt;br /&gt;- Czy coś się stało? - pytam.&lt;br /&gt;- Nie... W zasadzie nic strasznego - mówi pospiesznie. - Jakiś chłopak zaczął mnie wyzywać. Chyba był podpity... i szedł za mną, od mostku. Nie wiem gdzie się teraz podział.&lt;br /&gt;- Gdzie to było? Przy elektrociepłowni?&lt;br /&gt;- Tak, o widzisz! – wyszeptała sztywniejąc ze strachu.&lt;br /&gt;Jakieś 100-150 metrów od nas z krzaków wytoczył się zapijaczony Uszaty. Jeden z trzech braci Maliniaków, z których każdy im młodszy, tym bardziej ordynarny i nachalny. Uszaty był akurat najmłodszy. Wdawanie się teraz w rozróbę z młodym Maliniakiem, gdy jest na fleku – to ani honor, ani przyjemność. &lt;br /&gt;Schwyciłem odrętwiałą Zuzę za rękę i energicznym krokiem powlokłem za sobą w przeciwną stronę. Dopiero, po chwili tego nieco brutalnego marszu zdałem sobie sprawę, że trzymam drobniutką dłoń dziewczęcą. Niewyobrażalnie drobną dłoń. Poczułem łagodne ciepło, jej cieniutkie niczym zapałeczki kości. &lt;br /&gt;Uszaty zniknął za mostem kolejowym. Przed nami skwer z wybetonowanymi placykami zabaw. Chłodny, kwietniowy wiatr muska nasze twarze. Rozgania wczorajsze chmury tak, że co pewien czas zza burych zasłon przebijają ku nam promienie słonecznego ciepła. &lt;br /&gt;Idziemy w zupełnym milczeniu. Przestałem wreszcie wlec ją za sobą. Kroczymy niemal ramię w ramię, oboje patrząc przed siebie. &lt;br /&gt;Nie bardzo wiem, co robić. Nie ma już niebezpieczeństwa, więc w zasadzie powinienem puścić jej dłoń. Delikatnie poluźniłem uścisk. Jednak drobne paluszki wczepiają się w moje graby i bynajmniej nie uciekają zwabione wolnością. &lt;br /&gt;Nie mogę wydobyć z siebie słowa. Staram się zachować spokój, by jej nie spłoszyć. &lt;br /&gt;Holender. Niby jest zimno a mnie zaczynają się pocić dłonie! Co jest? Nigdy mi się nie pocą! &lt;br /&gt;Nagle z naprzeciwka zbliża się do nas jakaś para staruszków. Niczym poderwane podmuchem wiatru gołębie dłonie czmychają ku swym właścicielom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-853787501595228971?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/853787501595228971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/kiedy-powrocisz-33.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/853787501595228971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/853787501595228971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/kiedy-powrocisz-33.html' title='Kiedy powrócisz 33'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8857aNW_lI/AAAAAAAAAOE/RAepq8L-M5E/s72-c/Pejzarz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8686124642246955298</id><published>2010-04-18T23:05:00.005+02:00</published><updated>2010-04-18T23:29:07.553+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><title type='text'>Droga do zrozumienia</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mówiliśmy sobie już w zarysie o tym, że dzieła sztuki mówią, choć nie zawsze są aż tak rozgadane, jak to się wydaje niektórym interpretatorom. Spróbujmy podsumować sobie te rozważania ustalając pewną ogólną wskazówkę, którą powinniśmy się kierować w trakcie złożonego procesu zapoznawania się z dziełem sztuki i niesionym przezeń przekazem. &lt;br /&gt;Pierwsze zadanie, które staje przed nami to dotarcie do źródeł pisanych w przypadku sztuki dawnej, lub prawidłowa identyfikacja źródeł popkulturowych w przypadku sztuki współczesnej. Nie ukrywam, że bardziej interesującym zadaniem jest zgłębianie tajników sztuki dawnej, choć tu natrafiamy na jakże częsty problem niemożności odnalezienia literackiego pierwowzoru. Wówczas pozostaje nam jeszcze sprawdzona metoda humanistyki, jaką jest analiza porównawcza. Odnajdujemy analogiczne przekazy, analogiczne inspiracje i tym sposobem docieramy do pierwotnych źródeł treści drogą okrężną. Czyli w najbardziej ekscytujący z możliwych sposobów. Któż z nas nie odczuwa frajdy, mogąc wrócić do domu nie najkrótszą, lecz najdłuższą z możliwych dróg...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8t5HiiSwzI/AAAAAAAAAN8/fcMwJdrPZBg/s1600/NarodzinyWojciecha.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8t5HiiSwzI/AAAAAAAAAN8/fcMwJdrPZBg/s400/NarodzinyWojciecha.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461592143553545010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Narodziny św. Wojciecha, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drzwi Gnieźnieńskie, 2 poł. XII w. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8686124642246955298?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8686124642246955298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/droga-do-zrozumienia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8686124642246955298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8686124642246955298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/droga-do-zrozumienia.html' title='Droga do zrozumienia'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8t5HiiSwzI/AAAAAAAAAN8/fcMwJdrPZBg/s72-c/NarodzinyWojciecha.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4214346638701469677</id><published>2010-04-15T22:02:00.011+02:00</published><updated>2010-04-17T18:00:03.141+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Kto kocha cały świat, nie kocha nikogo</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niezwykłą siłę ma w naszym kraju zaściankowy kosmopolityzm. Nawet w sercach rozsądnych skądinąd i dobrych ludzi. Jednym z jego przejawów jest nadmierne uwielbienie tego co dalekie i nie wymaga angażujących nas całymi sobą zobowiązań. Kochać cały świat? To fraszka. Więc go kochamy. Kochamy też żabki i to tak bardzo, że wolimy by zamiast nich Tiry rozjeżdżały ludzi. Kochamy roślinki, mechanicznie lansowane w naszej świadomości mody, i diabli wiedzą co jeszcze miłością najszczerszą - stawiając je ponad ludzi, którym winniśmy największy szacunek. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dramatycznie przypomniano nam Kogo i Co mamy przede wszystkim kochać. Mając w swojej historii niewyobrażalny dla innych bagaż, jak mało kto muszą Polacy unaoczniać światu, czym jest natura ludzka. Ostrzegać przed bezsensownym cierpieniem, ludzkim okrucieństwem, podłością. Przed zakłamaniem polityki, przed poświęcaniem jedynych narodów przez inne na ołtarzu "świętej równowagi sił". Mamy kochać własną historię i uczyć świat humanizmu na własnym przykładzie. &lt;br /&gt;Rozumieją to dość dobrze Gruzini, Ukraińcy, mieszkańcy Litwy i Białorusi. Ostatnio zauważył to nawet cały świat. Czy dostrzegli Polacy?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Kogo bardziej wypada kochać? Żaby? Ludzi z drugiego końca świata? Czy tych przewalających się w kilometrowym korowodzie każdego dnia przez Warszawę? Tych co zginęli i tych co cierpią po ich stracie? A te czaszki przestrzelone nad którymi chcieli się pochylić... Kogo bardziej wypada nam kochać? Z kim należy być solidarnym? Kogo wspierać, wysłuchać, uszanować?&lt;br /&gt;Nie wiem czy zdołamy coś zrozumieć. To Bóg myśli o kilka ruchów do przodu. &lt;br /&gt;Czy chce umocnić w przyszłych pokoleniach wolę tej trudnej pedagogiki wobec świata? Czy po to dał Polakom Parę Królewską? I jak to On, wybrał sobie spośród tych ośmieszanych i pomniejszanych... &lt;br /&gt;I nie chodzi o ten Wawel o który, z sobie tylko właściwym wdziękiem, już zdołaliśmy się pokłócić. Lecz o Ich powitanie przez Warszawę. I hołd, jaki składa im Cała Polska, &lt;br /&gt;Kto by pomyślał jeszcze tydzień temu. W tym zbanalizowanym, przyczynkarskim świecie wyrąbać w opornej materii wyrazisty symbol. Król i jego Hetmani. I ludzie wszelkiego stanu i wszelkiej kondycji. Polska, Naród gorącego serca i zapalczywego umiłowania wolności w miniaturze. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tylko czemu byśmy byli Narodem ktoś musi nas walnąć pałką po łbie? Czas już najwyższy dorosnąć. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ivgCD31iKyg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ivgCD31iKyg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4214346638701469677?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4214346638701469677/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/kto-kocha-cay-swiat-nie-kocha-nikogo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4214346638701469677'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4214346638701469677'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/kto-kocha-cay-swiat-nie-kocha-nikogo.html' title='Kto kocha cały świat, nie kocha nikogo'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1996527864358425879</id><published>2010-04-13T20:25:00.004+02:00</published><updated>2010-04-13T21:00:13.139+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Szarfa</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wigilia, jakże silnie z Polską związanego, święta Miłosierdzia Bożego. Przed 5 laty i przed 4 dniami. Nie bylibyśmy ludźmi, gdyby nie narzucały nam się analogie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8S9w7Yk-iI/AAAAAAAAAN0/vUm9d0py9BQ/s1600/flaga.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 289px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8S9w7Yk-iI/AAAAAAAAAN0/vUm9d0py9BQ/s400/flaga.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459697296552032802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;5 lat temu po powrocie z Rzymu chciałem za wszelką cenę, jeszcze przed snem, rozpakować samochód. Było około 5 rano. Kwietniowy świt. Zwinąłem flagę i w ręku została mi jeszcze czarna szarfa. &lt;br /&gt;- Co z nią zrobić? Gdzie wsadzić? Pewnie nigdy już się nie przyda? Czegoś co zrównałoby się ze śmiercią Jana Pawła II, i to taką śmiercią, nawet moja bujna wyobraźnia nie była w stanie sobie wyobrazić. &lt;br /&gt;No to co? Zwinąłem i nie wiedząc do jakiego rodzaju bibelotów przyporządkować tak bezużyteczny dla faceta przedmiot, jak czarna szarfa, rzuciłem w kąt narożnego segmentu biblioteczki. Taki przechodni fragment ściany, w który obok najnowszych zdobyczy książkowych wrzuca się różne rzeczy trudne do zaszeregowania. &lt;br /&gt;Przeleżała tam pięć lat. Jak to dobrze, że nigdy nie mam czasu na porządkowanie rzeczy. Tylko, czy tym razem też ją tam zostawić, czy na wszelki wypadek pospiesznie wyrzucić?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1996527864358425879?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1996527864358425879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/szarfa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1996527864358425879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1996527864358425879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/szarfa.html' title='Szarfa'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8S9w7Yk-iI/AAAAAAAAAN0/vUm9d0py9BQ/s72-c/flaga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4451143854893532801</id><published>2010-04-11T01:08:00.003+02:00</published><updated>2010-04-11T01:20:42.709+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Spieszmy się...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pan Prezydent Lech Kaczyński&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFcH4qDEI/AAAAAAAAANs/i-QKs_e5SbA/s1600/Lech.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 322px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFcH4qDEI/AAAAAAAAANs/i-QKs_e5SbA/s400/Lech.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458650204060912706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Trudno po latach skomasowanej, wrogiej Lechowi Kaczyńskiemu propagandy, mówić przekonująco o zasługach tego człowieka dla Polski. Był jednym z nielicznych polityków potrafiących w realiach XXI wieku realizować, na miarę dzisiejszych czasów, wizję Polski  znaczącej w Europie i świecie. Szedł drogą wyznaczoną przed wiekiem przez PPS-owskich buntowników z Józefem Piłsudskim na czele. Kto ma choć mgliste pojęcie o polityce międzynarodowej oraz determinantach strategicznych naszej Ojczyzny, temu tych zasług tłumaczyć nie trzeba. To tu – jak się obawiam – Lecha Kaczyńskiego zabraknie Polsce najbardziej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ale ja chciałbym raz jeszcze podziękować mu za obchody 60 rocznicy Powstania Warszawskiego. Jego polityczni wrogowie, próbujący przedtem i potem przelicytowywać Kaczyńskiego nie rozumieją, ani próżności swoich wysiłków, ani przyczyn niechęci, jaką budzą w Powstańcach i ich rodzinach. &lt;br /&gt;Cokolwiek mówią inni, Powstańcy i Warszawa nigdy wcześniej i już pewnie nigdy potem takich uroczystości nie przeżyją. Po pierwsze dlatego, że Powstańcy bezpowrotnie odchodzą. Po drugie, bo tylko w tamtych dniach sierpniowych zdołano całej Stolicy przywrócić radosnego, walecznego, pięknego ducha. Po trzecie, bo pompa i rozmach 60 rocznicy wraz z obiecywanym, a dopiero przez Niego w rok zrealizowanym projektem Muzeum Powstania, nie przesłoniła organizatorom tych uroczystości ich autentycznych gospodarzy – Powstańców. Wtedy, w 60 rocznicę, to Powstańcy byli w centrum celebry. Nie Kaczyński, nie „wielcy goście zagraniczni”, nie „premierzy i posłowie” - ale Powstańcy. Czuli to oni, czuła to Warszawa, czuli wszyscy. Tylko Lech Kaczyński potrafił będąc na szczycie być jednocześnie sługą i za tą służbę Warszawa będzie kochać go zawsze, co pokazały chociażby ubiegłoroczne uroczystości powstańcze. &lt;br /&gt;To był właśnie Prezydent Lech Kaczyński – człowiek służby, na której zginął. Coś, co odróżnia go od większości politycznych celebrytów. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Anna Walentynowicz.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFXYaqrJI/AAAAAAAAANk/BB7hB8F56c4/s1600/Anna.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 378px; height: 304px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFXYaqrJI/AAAAAAAAANk/BB7hB8F56c4/s400/Anna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458650122599181458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Skromna, żarliwej miłości do Polski staruszka. Nieco zmęczona życiem i tym nieustannym naszym sporem wokół zakłamanej przeszłości. Ale do walki o prawdę, o sprawiedliwość, o uczciwość w życiu publicznym – zawsze gotowa stanąć ze swadą. Spokojna twarz zapalała się, gdy szło o Polskę i prawdę. Straszliwie nie znosiła kłamstwa. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Władysław Stasiak&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFXPAkoKI/AAAAAAAAANc/VT9TDMzutRs/s1600/W%C5%82adys%C5%82aw.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 378px; height: 280px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFXPAkoKI/AAAAAAAAANc/VT9TDMzutRs/s400/W%C5%82adys%C5%82aw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458650120073814178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Tak, tak, ja się z panem absolutnie zgadzam, też tak uważam, ale proszę mi powiedzieć, dlaczego... &lt;br /&gt;Oponenci, usiłujący brutalnie przepychać własne racje  i przytakujący im, serdecznie uśmiechający się do nich Stasiak, z uporem maniaka, z różnych stron powracający do sedna sporu. Z nieco chłopięcą niefrasobliwością i uśmiechem na twarzy dopytujący się: Ale proszę mi powiedzieć, czy ja dobrze zrozumiałem, bo to chyba nie może być prawda...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Aleksander Szczygło&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFWg53z4I/AAAAAAAAANU/3XC16br9a5A/s1600/Aleksander.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 372px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFWg53z4I/AAAAAAAAANU/3XC16br9a5A/s400/Aleksander.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458650107697680258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cywil o duszy wojownika. Kryzys, załamujące się szeregi, potrzask – to idealne warunki działania. Rzeczy nie do zrobienia? Takich nie ma. &lt;br /&gt;Kilka spojrzeń. Z żelazną logiką wydanych poleceń. I okazywało się, że można. Wszak chcieć, to móc...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zbigniew Wassermann &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFWauEZLI/AAAAAAAAANM/oIqV-IrVgEQ/s1600/Wass.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 378px; height: 283px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFWauEZLI/AAAAAAAAANM/oIqV-IrVgEQ/s400/Wass.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458650106037560498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Prokuratorska dociekliwość, doświadczenie, odrobina flegmy... I rzadka umiejętność dostrzegania ukrytych den rzeczywistości. Te cechy sprawiły, że był nieocenionym badaczem świata umykającego powszechnemu oglądowi. Takie wyrwy zapełniać najtrudniej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Franciszek Gągor&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFWIqnXKI/AAAAAAAAANE/1i4C6B6Y4Fc/s1600/Franciszek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 265px; height: 353px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFWIqnXKI/AAAAAAAAANE/1i4C6B6Y4Fc/s400/Franciszek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458650101191236770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żołnierz z krwi i kości, acz nietypowy. Emanował spokojem, powściągliwością sądów, logicznym i konsekwentnym rozumowaniem. Nie zapalał się do zadań, tylko spokojnie je analizował, po czym realizował. Nawet, jeśli nie miał do nich przekonania. Żołnierz.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czy ja przypadkiem nie mówiłem czegoś o kwietniu? Chyba go znienawidzę – jak Boga kocham – znienawidzę. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4451143854893532801?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4451143854893532801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/spieszmy-sie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4451143854893532801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4451143854893532801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/spieszmy-sie.html' title='Spieszmy się...'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S8EFcH4qDEI/AAAAAAAAANs/i-QKs_e5SbA/s72-c/Lech.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4638019525265562079</id><published>2010-04-09T22:11:00.003+02:00</published><updated>2010-04-09T22:16:52.877+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><title type='text'>Arnolfini na wspak</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pewien pracownik naukowy Warszawskiego MN popularyzuje od dłuższego czasu nową interpretację  jednego z najbardziej znanych obrazów powstałych na progu renesansu. Rzecz podręcznikowa i szalenie pouczająca – warto zatem ją tu zacytować (wersję mówioną możecie sobie znaleźć, jakby co, w sieci).&lt;br /&gt;Obraz Jana van Eycka 1434, za interpretacją Panofsky'ego tytułowany jako: „Małżeństwo Arnolfinich”. Zgodnie z wykładnią niemieckiego ikonologa scenka obyczajowa w obrazie, to tylko pretekst do wysmakowanej, pełnej metafor kompozycji religijnej. Zatem – jedziemy po bandzie:&lt;br /&gt;W obrazie widzimy zaślubiny kupca z Lucci, działającego we włoskim towarzystwie kupców i bankierów z Bruggi: Giovanni di Arrigo Arnolfini'ego oraz jego wybranki: Giovanna'y Cena. Ślub ma miejsce w obecność świadków w domu prywatnym. Świadków widzimy w lustrze, a po podpisie umieszczonym pod lustrem: Johannes de Eyck fiut hic 1434  – wiemy, że wśród świadków był też autor obrazu. Obraz stanowi zatem potwierdzenie faktu zawarcia małżeństwa. &lt;br /&gt;Co więcej – obraz jest jednocześnie symbolem mistycznych zaślubin Chrystusa z Kościołem – pokazując tym samy znacznie jakie ma sakrament małżeństwa. Mówią nam o tym liczne symbole świadomie poumieszczane w obrazie. I tak: rozrzucone chodaki to starotestamentowy nakaz zdjęcia budów, jaki Bóg wydał Mojżeszowi stojącemu na ziemi świętej. Weszliśmy zatem do pomieszczania w którym obecny jest Bóg. Świeca na żyrandolu paląca się za dnia symbolizuje  Ducha Świętego i jednocześnie lux Dei – światłość Boga. Mały piesek – symbol wierności. Wielkie łoże – macierzyńskie łono Marii, a wraz z owocami – symbol płodności. Do symboliki maryjnej nawiązuje też lustro – „zwierciadło bez skazy” z pieśni nad pieśniami. Jabłka – przypomnienie grzechu pierworodnego a równocześnie czystości, jaką człowiek miał przed jego popełnieniem. Bursztynowy naszyjnik mówią o przymiotach oblubienicy – czystości i niewinności. Gest mężczyzny to gest przysięgi małżeńskiej. I tak dalej i do oporu. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S7-Kig8EDtI/AAAAAAAAAM8/ebOiWCLBJpw/s1600/11_EyckObraz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 291px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S7-Kig8EDtI/AAAAAAAAAM8/ebOiWCLBJpw/s400/11_EyckObraz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458233598958374610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się szczerz, że kanoniczna wersja interpretacji tego obrazu, zawsze mnie przytłaczała. Z kolei alternatywne, zwolenników czarnej magii, spisków, tajemnych bractw – co najwyżej wprawiały w rozbawienie. Dopiero przed kilku laty pokuszono się o nową, nie tylko do mnie przemawiającą, ale i zgodną z subiektywnymi odczuciami interpretację. &lt;br /&gt;Mamy oto, bliżej nieokreśloną parę zamożnych gospodarzy, w tradycyjnym wnętrzu i tradycyjnych strojach z epoki, zapraszających przyjaznym gestem do środka swoich gości, wśród których jest i Jan van Eyck. Jest to jednocześnie zaproszenie wystosowane do wszystkich widzów tego obrazu, by zechcieli na chwilę wejść do mieszczańskiego wnętrza I połowy XVI wieku. Bardziej „fotka z wakacji” z zabawą efektami iluzjonistycznymi, które szalenie pociągały dawnych twórców, niż przesiąknięte szczegółowymi treściami malowidło religijne, jak chciał Panofsky.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Symbole znaczą. Ale nie wszystkie przedmioty pełnią w obrazie funkcje symboliczne. Co gorsza – po dziesiątkach, setkach lat, przy braku źródeł pisanych, musimy pogodzić się z faktem, że pełnego „dekryptażu”, w większości przypadków, dokonać nam się nie uda. Co nie znaczy, byśmy tego czynić nie próbowali. Powodzenia życzę :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4638019525265562079?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4638019525265562079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/arnolfini-na-wspak.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4638019525265562079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4638019525265562079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/arnolfini-na-wspak.html' title='Arnolfini na wspak'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S7-Kig8EDtI/AAAAAAAAAM8/ebOiWCLBJpw/s72-c/11_EyckObraz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6294469046145192219</id><published>2010-04-07T21:13:00.004+02:00</published><updated>2010-04-07T21:19:22.674+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>i idzie, i idzie...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A ja z kolei, by wkroczyć konsekwentnie w lepszy nastrój pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat z debiutanckiej płyty Suzanne Vega z 1985 roku. Znana głównie dzięki hitowi "Luka" piosenkarka ma w swoim repertuarze niewiele szlagierów za to bardzo dużo ciepłej, mówiącej i żywej muzyki. Takiej, która świetnie sprawdza się przy rozpraszaniu chmur.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tHZV7NOqEY4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tHZV7NOqEY4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6294469046145192219?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6294469046145192219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/i-idzie-i-idzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6294469046145192219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6294469046145192219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/i-idzie-i-idzie.html' title='i idzie, i idzie...'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8471080923897664335</id><published>2010-04-05T23:43:00.002+02:00</published><updated>2010-04-05T23:49:21.968+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>W stronę wiosny</title><content type='html'>Piosenka pochodzi z płyty w rodzaju "szara myszka". Niepozorna, lecz im dłużej się jej słucha, tym trudniej uciec od rytmów na niej się znajdujących. Spokojnie można zaliczyć ją to kategorii doskonałych płyt samochodowych: nie odrywa uwagi od drogi, nie wzbudza gwałtownych emocji przekładających się na nasz styl prowadzenia auta, wycisza...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/o7QEB1jEUwM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/o7QEB1jEUwM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8471080923897664335?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8471080923897664335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/w-strone-wiosny.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8471080923897664335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8471080923897664335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/04/w-strone-wiosny.html' title='W stronę wiosny'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6501590470549665939</id><published>2010-03-23T21:07:00.003+01:00</published><updated>2010-03-23T21:13:31.417+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Ojciec - prowokator</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przed ciszą wielkotygodniową pozwolę sobie jeszcze na przypomnienie nielicznym a przybliżenie większości z Was spektakularnego przykładu kogoś, kto przeinterpretowywał dzieła sztuki nie ze złej woli, ale uległszy właśnie tej magii miłośnika łamigłówek. Chodzi o człowieka określanego mianem ojca ikonografii, postać dla historyków sztuki w Europie pomnikową, tak jak dla polskich adeptów tego fachu pomnikiem jest Jan Białostocki. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S6kfy6x-jxI/AAAAAAAAAM0/qEdfpYq39aE/s1600-h/09_Smierc.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 131px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S6kfy6x-jxI/AAAAAAAAAM0/qEdfpYq39aE/s400/09_Smierc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5451923783541493522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Śmierć skąpca&lt;/span&gt;, Hieronim Bosh, ok. 1490&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Erwin Panofsky&lt;/span&gt; swoim autorytetem przygniótł do ziemi pokolenia późniejszych historyków sztuki, na dość długo. Dopiero od niedawna „dekryptolodzy” ikonografii pozwalają sobie podważać utrwalone przez niego sposoby interpretacji. W czasach moich studiów, choć nie było to znowu tak dawno, nikt na takie przejawy niesubordynacji sobie nie pozwalał. Toteż często słuchając wykładów, czy uczestnicząc w ćwiczeniach, miałem nieodparte wrażenie, że ktoś tu nas robi w balona. Bo jakoś nie potrafiłem zaakceptować, że w z pozoru zwykłym obrazie interpretator doszukiwał się  znaczeń tak wysmakowanych, że doprawdy... A kontekst? Kto tworzył, kto zamawiał, kto patrzył? Miejsce i czas, dostęp do źródeł? Toż to nie możliwe, więc dlaczego oni...!!!&lt;br /&gt;Winnym zamieszania był właśnie Panofsky a raczej jego piękny umysł, który inne – ciut słabsze głowy - wręcz wgniótł do ziemi na długie dziesięciolecia. Nota bene, sam Ojciec-prowokator doceniał intuicję „genialnego laika” – który będąc wolnym od uniwersyteckiej sztampy szybciej dostrzeże, to co oczywiste, niż skostniali akademicy. Ba – żebyśmy to wiedzieli, jak znaleźć równowagę między erudycją a intuicją, by nie popaść w zapatrzone w siebie dyletanctwo...  ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6501590470549665939?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6501590470549665939/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/ojciec-prowokator.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6501590470549665939'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6501590470549665939'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/ojciec-prowokator.html' title='Ojciec - prowokator'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S6kfy6x-jxI/AAAAAAAAAM0/qEdfpYq39aE/s72-c/09_Smierc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4802290858170591713</id><published>2010-03-21T17:41:00.002+01:00</published><updated>2010-03-21T17:48:48.978+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura'/><title type='text'>Ostatni rozdział</title><content type='html'>Otworzyłem okno, a firanka&lt;br /&gt;pofrunęła ku mnie,&lt;br /&gt;jak Anka&lt;br /&gt;w trumnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biała firanka, błękitne zasłony,&lt;br /&gt;zaszeleściło...&lt;br /&gt;O' pokaż mi się od tamtej strony!&lt;br /&gt;Jesteś? Jak miło!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak miło... jak miło... jak strasznie,&lt;br /&gt;moja miła...&lt;br /&gt;Ja już chyba nie zasnę...&lt;br /&gt;Firanka?... Czy tyś tu była?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Firanka&lt;/span&gt;, Władysław Broniewski&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nZ5kUKM7z-E&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/nZ5kUKM7z-E&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała?&lt;br /&gt;W którą stronę, w którąś się krainę udała?&lt;br /&gt;Czyś ty nad wszytki nieba wysoko wniesiona&lt;br /&gt;I tam w liczbę aniołków małych policzona?&lt;br /&gt;Czyliś do raju wzięta? Czyliś na szczęśliwe&lt;br /&gt;Wyspy zaprowadzona? Czy cię przez teskliwe&lt;br /&gt;Charona jeziora wiezie i napawa zdrojem&lt;br /&gt;Niepomnym, że ty nie wiesz nic o płaczu mojem?&lt;br /&gt;Czy, człowiek zrzuciwszy i myśli dziewicze,&lt;br /&gt;Wzięłaś na się postawę i piórka słowicze?&lt;br /&gt;Czyli się w czyścu czyścisz, jeśli z strony ciała&lt;br /&gt;Jakakolwiek zmazeczka na tobie została?&lt;br /&gt;Czymś po śmierci tam poszła, kędyś pierwej była,&lt;br /&gt;Niżeś się na mą ciężką żałość urodziła?&lt;br /&gt;Gdzieśkolwiek jest, jesliś jest, lituj mej żałości,&lt;br /&gt;A nie możesz li w onej dawnej swej całości,&lt;br /&gt;Pociesz mię, jako możesz, a staw' się przede mną&lt;br /&gt;Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tren X&lt;/span&gt;, Jan Kochanowski&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FWU1Dkw_heI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FWU1Dkw_heI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przyniosłem bratek z grobu Anki,&lt;br /&gt;stoi przede mną,&lt;br /&gt;i znowu będą chmurne poranki,&lt;br /&gt;w południe ciemno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem powiedzieć pani doktór,&lt;br /&gt;że tak mi lepiej,&lt;br /&gt;a ona mnie, żeby zamknąć okno,&lt;br /&gt;będzie cieplej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czy tam ciepło w tej jesionowej &lt;br /&gt;wąskie trumnie?&lt;br /&gt;Chory. W lecznicy. I znów na nowo.&lt;br /&gt;Chciałbym umrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złamię termometr, wyleję leki,&lt;br /&gt;przecz z medycyną, daleko.&lt;br /&gt;Ale ten bratek, bliski i daleki,&lt;br /&gt;spojrzę – i lekko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anka, pożyję, dopóki będę &lt;br /&gt;ten bratek biały &lt;br /&gt;oplatał w miłość, śmierć i legendę,&lt;br /&gt;w tym jestem cały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bratek&lt;/span&gt;, Władysław Broniewski&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4802290858170591713?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4802290858170591713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/ostatni-rozdzia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4802290858170591713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4802290858170591713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/ostatni-rozdzia.html' title='Ostatni rozdział'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2285932469066002724</id><published>2010-03-18T20:13:00.003+01:00</published><updated>2010-03-18T20:18:33.858+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Pułapki ikonologii</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę tu prowadzić regularnego wykładu z ikonografii. Chcę raczej pokazać, lub przypomnieć Wam, jakie bogactwo znaczeń ukrywa się za prostymi przedmiotami i którędy powinniśmy zmierzać by te symbole odszyfrować. Na pewno nie będzie to lektura Dona Browna. Trzeba natomiast zawsze ustalić źródła literackie i wzory graficzne obowiązujące w danej epoce. Pierwsze dostarczały znaczeń, drugi starały się standaryzować sposób w jaki te znaczenia przekazujemy. Jeśli dodamy do tego rzutki umysł danego twórcy, bawiący się symboliką, jak językiem, który poprzez odpowiednią żonglerkę znaczeniami starał się uzyskiwać nowe komunikaty – to dopiero mamy nad czym się głowić. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S6J7kablXtI/AAAAAAAAAMs/EnHJRQmCoIk/s1600-h/08_Rogier.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 367px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S6J7kablXtI/AAAAAAAAAMs/EnHJRQmCoIk/s400/08_Rogier.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450054364572245714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ekshumacja św. Huberta&lt;/span&gt;, Rogier Van der Weyden, 1437-40 &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wiele obrazów i rzeźb zaczyna dla nas nabierać całkiem nowego wyrazu po odczytaniu znaczeniowego kodu. Przygoda jest tak pasjonująca, że łatwo wpaść w pułapkę przeinterpretowania. Jeśli czynimy to na własny użytek – nic w tym złego. Tyle dzieł, ilu  odbiorców. &lt;br /&gt;Kiedy jednak próbujemy dokonać opisu naukowego – czyli co chciał powiedzieć artysta i co z jego komunikatu rozumieli jemu współcześni – taka przesada to tworzenie fikcji w miejsce historycznej rzeczywistości. Naukowcy często się mylą a nawet bywają kłamcami. Ich celem musi być jednak zawsze prawda. Jeśli się temu sprzeniewierzają, nie warto nawet zwracać na nich uwagi. Chyba, że sami jesteśmy badaczami, wówczas niezależnie od towarzyskich sympatii naszym obowiązkiem jest stanowczy sprzeciw. Niestety, na taką postawę stać nie wielu... długo by tłumaczyć - dlaczego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2285932469066002724?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2285932469066002724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/puapki-ikonologii.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2285932469066002724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2285932469066002724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/puapki-ikonologii.html' title='Pułapki ikonologii'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S6J7kablXtI/AAAAAAAAAMs/EnHJRQmCoIk/s72-c/08_Rogier.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6318234213839676861</id><published>2010-03-17T21:06:00.001+01:00</published><updated>2010-03-17T21:19:08.072+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 32</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7AlEvy0fJto&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7AlEvy0fJto&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xcc2550&amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tłumy klientów snujących się między pułkami. Kolejki do kas i do stoisk. Przedświąteczny ruch,  kłótnie... I tu w to wszystko wbiega świnia, a w krok za nią czerwony ze złości prześladowca. &lt;br /&gt;- Chodź tu, słyszysz – podejmuje ostatnią próbę pokojowego uładzenia sporu on. Bezskutecznie. Ona bowiem głucha na wszelkie apele, mija kasy i leci między regały. &lt;br /&gt;- Pan natychmiast zabierze stąd to zwierzę! - krzyczy zdezorientowana sceną kasjerka. &lt;br /&gt;- Pani kierownik, pani kierownik! Świnia biega po sklepie! - zawodzą wpadłszy w panikę  ekspedientki. &lt;br /&gt;- Ja cię zabiję!– sapie Mario usiłując doskoczywszy swej ofiary schwycić ją w pół niczym namiętny kochanek. &lt;br /&gt;Świnia w pisk. Wyrywa się amantowi. Biegnie przerażona ku stoisku z jajkami, gdzie grupa rozbawionych klientów obserwuje z uwagą rozwój wypadków.&lt;br /&gt;- Proszę ją natychmiast stąd wyprosić! Ona biegnie do jaj! – zszokowana kierowniczka wciąż nie może uwierzyć w rozgrywający się w jej sklepie dramat. &lt;br /&gt;- Pan z nią porozmawia, to się uspokoi – rzuca beztrosko jakiś kolejkowy kawalarz, którego zapocony Mario obrzuca wzrokiem zabójcy. &lt;br /&gt;Świnia zakręca ostro przed jajecznym regałem. Tylne łapy jej się podwijają, zad upada na glazurową posadzkę. Panowie parskają śmiechem. Panie przerażone usiłują pierzchnąć byle dalej od rozjuszonego zwierzęcia. &lt;br /&gt;- Mariusz, nie łap jej. Zaganiamy... słyszysz! Zaganiamy! - to ojciec ruszył synowi z odsieczą. &lt;br /&gt;Świnia z trudem rozpędza się na śliskiej posadzce, mknie między regałami a przepierzeniem stanowiącym plecy świątecznych witryn. Szarżuje ku kasom. Ludzie w kolejce pokładają się ze śmiechu. Wreszcie po kolejnych dwu- trzech minutach część oczekujących przyłącza się do nagonki. Świnia znowu oddycha świeżym powietrzem grudniowego Pruszkowa. Biegnie przez błotno-śnieżną chlapę ku swemu przeznaczeniu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historię owej nieszczęśniczki opowiedział nam kiedyś w największej tajemnicy Bolo, przykazując, by pod żadnym, ale to żadnym pozorem przy Mariuszu tego incydentu nie wspominać. Usłuchaliśmy, choć zawsze, gdy Drewniak z Drewniaków z pedanterią nalewa do filiżanek kawę z gustownego dzbanuszka oczami duszy widzimy tamto wydarzenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6318234213839676861?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6318234213839676861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-32.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6318234213839676861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6318234213839676861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-32.html' title='Kiedy powrócisz 32'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4165991599744504841</id><published>2010-03-16T20:18:00.000+01:00</published><updated>2010-03-16T20:18:36.148+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><title type='text'>Arma Christi</title><content type='html'>Symbole Męki Pańskiej. Obficie goszczą w sztuce gotyku, skąd przenikały do sztuki ludowej. I właśnie sztuka ludowa, rozmiłowana  w formach brutalnych w swej dosłowności, z największą drobiazgowością wylicza wszystko, co da się powiązać z bólem fizycznym i psychicznym, jakiego doświadczyć musiał Jezus.  &lt;br /&gt;Niezastąpione w wyliczance ikonograficznej są „krzyże arma Christi” pochodzące z rejonu południowych Niemiec. Tu nawet Chrystus sam w sobie do niczego nie jest potrzebny. Wystarcza...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5_YlV9z6PI/AAAAAAAAAMU/kFfDE9KoIQ4/s1600-h/07arma.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 309px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5_YlV9z6PI/AAAAAAAAAMU/kFfDE9KoIQ4/s400/07arma.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449312210204748018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Idąc od szczytu: kogut, który zapiał, gdy święty Piotr po raz trzeci zaparł się swego Mistrza. Napis, a raczej cały krzyż, do którego przybito Zbawcę z umieszczonym na rozkaz Piłata napisem, wyjaśniającym winę skazańca: Jezus Nazareński, król żydowski. Kielich krwi pańskiej, do którego ową krew, najczęściej w średniowiecznych scenach ukrzyżowania, zbierają aniołowie. To też symbol akceptacji męczeńskiej śmierci – bowiem Zbawca zgodził się z woli Ojca przyjąć ten kielich. Chusta św. Weroniki, którą otarto twarz Jezusa podczas drogi krzyżowej – na niej widzimy też koronę cierniową. Mieszek z 30 srebrnikami Judasza i rękawica, symbol policzkowania. Młotki i cęgi – przydatne przy sporządzaniu krzyża i przytwierdzaniu doń skazanego. Sznur, którym Chrystusa spętano przy kolumnie biczowania. Dłonie, serce i stopy Jezusa z ranami po gwoździach i włóczni. Lampa oliwna i naczynie z oliwą – oświetlenie drogi do groty, w której złożono umęczone ciało. Włócznia, którą przebito bok i ta na której podano umierającym ocet. Rózgi do biczowania. Kij pomagający   przy koronowaniu cierniem. I młotek rzeźbiarski, pomocy przy wykuwaniu napisu o którym była mowa powyżej. Szata, przylegała do umęczonego ciała a później stała się przedmiotem pożądania żołdaków. Kości - grając nimi legioniści rozstrzygnęli, komu przypadnie w udziale. Kolumna biczowania i drabina pomagająca przy zdjęciu z krzyża. Broń żołnierzy towarzyszących Jezusowi przez większą część ostatniego dnia. I wreszcie kilof oraz łopata, którymi wspomagano się przy składaniu do grobu. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5_ZJdXXC1I/AAAAAAAAAMc/jrkKzj7dSyQ/s1600-h/10_BaranekEycka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 333px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5_ZJdXXC1I/AAAAAAAAAMc/jrkKzj7dSyQ/s400/10_BaranekEycka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449312830666246994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W malarstwie, poza pewnymi scenami pasji w późnym gotyku, czy ocierającymi się o sztukę ludową pracami doby kontrreformacji, w zasadzie nie spotykamy pełnego katalogu arma Christi.  Jak w kwaterze środkowej, dolnej Ołtarza Gandawskiego Van Eycka z 1432 roku, mamy tylko kilka wybranych symboli. Tu będą to: kielich, do którego spływa krew Mistycznego Baranka. Kolumna biczowania, krzyż z napisem, dwie włócznie – jedna z gąbką, wierzcie na słowo, że tak jest. Aniołki od kolumny i od krzyża trzymają ponadto słabo widoczne: koronę cierniową i rózgi.&lt;br /&gt;Arma Christi będą pojawiać się również w scena z pasją bezpośrednio nie związanych, ale zawsze celowo. Przypominając, że życie Zbawcy, miało swój wyższy, naczelny cel. I ku owemu kulminacyjnemu momentowi, stanowiącemu istotę wiary chrześcijan, zmierzało od samego początku, tak jak zapowiedzieli to starotestamentowi prorocy. &lt;br /&gt;Mam nadzieję, że jeśli zobaczycie gdzieś w obrazie któreś z tych przedmiotów zgromadzone w jakimś kącie, będziecie wiedzieć o czym chciał nam przypomnieć autor ikonograficznego programu danego przedstawienia. Nie muszę też chyba przekonywać, że wytrawny kaznodzieja potrafił wokół każdego z tych symboli zbudować odrębne, przesiąknięte dramaturgią kazanie.  Stąd i żywotność symboliki pasyjnej po dziś dzień jest wyjątkowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4165991599744504841?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4165991599744504841/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/arma-christi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4165991599744504841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4165991599744504841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/arma-christi.html' title='Arma Christi'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5_YlV9z6PI/AAAAAAAAAMU/kFfDE9KoIQ4/s72-c/07arma.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-783882617768569295</id><published>2010-03-13T23:20:00.001+01:00</published><updated>2010-03-13T23:25:43.333+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura'/><title type='text'>Oblicze w lustrze</title><content type='html'>Można mnożyć „ideały”, których ucieleśnieniem bywa córka, posiadająca podobną ojcu wrażliwość, cieszącą go ciekawość świata, odwagę w jego poznawaniu. Pozbawioną najbardziej irytujących wad samego ojca i jego kobiet. I przy tym zdradzającą te same, co ojciec, talenty. Albo   inne, pokrewne, z podobną intensywnością uwalniające się na zewnątrz. Czasem spotyka się takich ludzi. Ale to zawsze przypadek i nie zawsze „konsumowalny”. A tymczasem córka – jest i będzie zawsze. No właśnie. A co kiedy....&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YGRO05WcNDk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/YGRO05WcNDk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Żaden ojciec podobno barziej nie miłował&lt;br /&gt;Dziecięcia, żaden barziej nad mię nie żałował.&lt;br /&gt;A też ledwie się kiedy dziecię urodziło,&lt;br /&gt;Co by łaski rodziców swych tak godne było.&lt;br /&gt;Ochędożne, posłuszne, karne, niepieszczone,&lt;br /&gt;Śpiewać, mówić, rymować jako co uczone;&lt;br /&gt;Każdego ukłon trafić, wyrazić postawę, &lt;br /&gt;Obyczaje panieńskie umieć i zabawę;&lt;br /&gt;Roztropne, obyczajne, ludzkie, nierzewniwe,&lt;br /&gt;Dobrowolne, układne, skromne i wstydliwe.&lt;br /&gt;Nigdy ona po ranu karnie nie wspominiała,&lt;br /&gt;Aż pierwej Bogu swoje modlitwy oddała.&lt;br /&gt;Nie poszła spać, aż pierwej matkę pozdrowiła&lt;br /&gt;I zdrowie rodziców swych Bogu poruczyła.&lt;br /&gt;Zawżdy przeciwko ojcu wszytki przebyć progi,&lt;br /&gt;Zawżdy się uradować i przywitać z drogi,&lt;br /&gt;Każdej roboty pomóc, do każdej posługi&lt;br /&gt;Uprzedzić było wszytki rodziców swych sługi.&lt;br /&gt;A to w tak małym wieku sobie poczynała,&lt;br /&gt;Że więcej nad trzydzieści miesięcy nie miała.&lt;br /&gt;Tak wiele cnót jej młodość i takich dzielności&lt;br /&gt;Nie mogła znieść; upadła od swejże bujności,&lt;br /&gt;Żniwa nie doczekawszy! Kłosie mój jedyny,&lt;br /&gt;Jeszcześ mi się był nie zstał, a ja, twej godziny&lt;br /&gt;Nie czekając, znowu cię w smutną ziemię sieję!&lt;br /&gt;Ale pospołu z tobą grzebę i nadzieję:&lt;br /&gt;Bo już nigdy nie wznidziesz ani przed mojema&lt;br /&gt;Wiekom wiecznie zakwitniesz smutnymi oczema. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tren XII&lt;/span&gt;, Jan Kochanowski &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja córka, moja córka umarła!...&lt;br /&gt;Jak sercu powiedzieć: nie płacz,&lt;br /&gt;kiedy rozpacz serce przeżarła,&lt;br /&gt;a to serce wyrwać i zdeptać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja córka... Ach! żadnej kochance&lt;br /&gt;nie mówiłem tak siebie do dna&lt;br /&gt;jak Ance...&lt;br /&gt;A była mi ona podobna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;do świata, który się stawał &lt;br /&gt;w zachwycie i grozie,&lt;br /&gt;a jam serce gorące podawał&lt;br /&gt;na mrozie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W zachwycie i grozie&lt;/span&gt;, Władysław Broniewski&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-783882617768569295?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/783882617768569295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/oblicze-w-lustrze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/783882617768569295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/783882617768569295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/oblicze-w-lustrze.html' title='Oblicze w lustrze'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8561409537372563921</id><published>2010-03-12T23:45:00.000+01:00</published><updated>2010-03-12T23:49:30.071+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 31</title><content type='html'>Rolf odzyskał przytomność i kojarzy ludzi. Do tego, starym sposobem, nieśmiało się uśmiecha zza poobijanej gęby dając znak oczami, że wszystko jest ok. &lt;br /&gt;- Nie dało się z nim pogadać, bo zaraz ich przegnały. &lt;br /&gt;- Kto?&lt;br /&gt;- Piguły. Tylko moment przez szybę na niego popatrzyli. Ja nie mogłem być, bo miałem dyżur. Wpadłem do nich po zjechaniu na zajezdnię. Prosto z roboty na Pruszków i pod elektrownię. Oni już w dupę pijani. Nie wiem po co wrócili do roboty. Ale tam podobno razem z brygadzistą świętują wybudzenie Rofla – Kudłaty wziął się teatralnie pod boki, po czym szybko zgadując znaczenie naszych spojrzeń dorzucił – Ja wiem kiedy? Pewnie wczoraj. Jedyny dzień, kiedy ich nie było. &lt;br /&gt;- A kiedy będzie można się z nim zobaczyć?&lt;br /&gt;- Diabli wiedzą. Chłopaki pewnie pytali. Ale nie wiem, czy dziś tu w ogóle trafią i czy da się z nimi dogadać. Ja ich widziałem o pierwszej i byli ugotowani. Jak ich do tej pory nie ma..&lt;br /&gt;- Co nie ma, hę? - wtrącił się Lolek – przecież Wampir ma dziś popołudniową zmianę. To... to tyś go przed pracą widział. A Darek z pewnością z nim został. Co będzie balet przepuszczał, hłe, hłe...&lt;br /&gt;Rzeczywiście. Gdy Lolek i Siwy wrócili do siebie, a przy bryżu zostaliśmy tylko czterej, parę minut przed siódmą z ulicy dobiegł nas pogodny bełkot Wampira. Dotarcie na drugie piętro zajęło im kolejny kwadrans. Po tonie z jakim powitał ich Mariusz dało się poznać, że byli w nieszczególnie wyjściowym stanie. Dwie trzyczwartówki przechyliły jednak szalę na ich korzyść i tym sposobem tydzień zaczął nam się od imprezy. &lt;br /&gt;Po pierwszej butelce Drewniakowie ruszyli do kuchni, by wzbogacić nasze menu ograniczone do czystej z kolą. A trzeba im oddać, że żarcie robili znakomite. Wszystko to dzięki niecodziennemu hobby ich staruszaka – hodowli świń w przydomowej komórce. Przez długi czas nie mogliśy wyjść z zadziwienia, co też tak pochrumkuje na Drewniakowym podwórzu. Dopiero z czasem odkryliśmy, że w zamienionym w chlewik, starym szalecie w rogu działki, sezon w sezon wzrastały pieczołowicie doglądane przez seniora domu blondyny. &lt;br /&gt;Ich słodkie życie w śródmiejskiej dżungli nie kończył jednak happy end, lecz nieuchronny ubój. Koszmar tak dla ofiary, jak i jej oprawców. Trzeba bowiem wiedzieć, że  odpasione dziewczęta nijak nie chciały z pokorą rozstać się z łez padołem. Bywało, że spłoszona widokiem topora zwiewała taka na podwórze i wtedy cała kamienica miała ubaw po pachy. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NaZJWSTuE00&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NaZJWSTuE00&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ale przyszedł też dzień, kiedy to nie tylko kamienica ale i spora część miasta mogła się rozkoszować heroicznymi zmaganiami. Było to kilka lat temu, gdy Drewniakowa świnka czmychnęła przez uchyloną bramę na ulicę. &lt;br /&gt;Tak się pechowo wówczas złożyło, że Bolo był w szkole i jedynym obok niedowidzącego ojca mężczyzną, który mógł podjąć się pościgu za uciekinierką był Mariusz. Problem jednak w tym, że Mario jest młodzieńcem szalenie ceniącym sobie wystudiowaną grę pozorów, których z biegnącą po ulicach świnią nijak się nie da pogodzić. Już sama myśl, że przyjdzie mu ścigać przerażonego prosiaka musiała mu się wydać odrażająca. Lecz kiedy przyszło zmierzyć się z tym wyzwaniem, upokorzenie sięgnęło zenitu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto bowiem ofiara zamiast biec w stronę Utraty, gdzie skwer i ludzi mniej, pobiegła ku Kościuszki, ulicy która wiedzie od centralnego skrzyżowania ku stacji kolejowej. &lt;br /&gt;Mariusz chodu za nią. Ona na ulicę. Tu samochody, trąbienie, śmiechy. Drewniak z Drewniaków czerwony z wściekłości. Świnia dalej do przodu przez tłum przechodniów spieszących po przedświąteczne sprawunki. &lt;br /&gt;Tylko wyjątkowej, świńskiej złośliwości można przypisać fakt, że zamiast jak każda normalna istota szukać ratunku w otwartej przestrzeni, ta małpa postanowiła umknąć przed toporem do największego podówczas sklepu w mieście. &lt;br /&gt;Wyobrażacie sobie jak czuł się Mario! Od lat szlifowana wyniosłość lega pod gruzami świńskiej przewrotności. &lt;br /&gt;- Ach ty dzika kurwo! - zaryczał jak dorodny jeleń ugodzony śmiertelnie w przeddzień rykowiska.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8561409537372563921?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8561409537372563921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-31.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8561409537372563921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8561409537372563921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-31.html' title='Kiedy powrócisz 31'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-251452444951931843</id><published>2010-03-11T20:51:00.002+01:00</published><updated>2010-03-11T20:56:29.842+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ikonografia'/><title type='text'>Modlitwa w ogrójcu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;A sam oddalił się od nich, jakby na rzut kamienia, i padłszy na kolana, modlił się, mówiąc: „Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie.&lt;br /&gt;A ukazał mu się anioł z nieba, umacniający go. (Łk, 22, 41-42)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5lKIrudMjI/AAAAAAAAAME/4biMFk9T4Lg/s1600-h/06_Carracci.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 357px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5lKIrudMjI/AAAAAAAAAME/4biMFk9T4Lg/s400/06_Carracci.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447466737318310450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lodovico Carracci, około 1590&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Klęczący Chrystus, anioł podający mu kielich oraz śpiący opodal trzej apostołowie – to najbardziej trwałe elementy ikonograficzne zaczerpnięte z Ewangelii św. Łukasza. Kielich zbawienia jest   symbolem ofiary eucharystycznej, a zatem i zapowiedzią nadchodzącego cierpienia. Stąd, czasem, odnajdziemy w scenie „arma Christi”,  kiedy indziej zaś zbliżającą się do Góry Oliwnej zgraję, a na jej czele jednego z dwunastu, imieniem Judasz. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5lKIFOXo2I/AAAAAAAAAL8/UtNP9ICL82U/s1600-h/06_Greco.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5lKIFOXo2I/AAAAAAAAAL8/UtNP9ICL82U/s400/06_Greco.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447466726983181154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;El Greco, około 1590&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-251452444951931843?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/251452444951931843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/modlitwa-w-ogrojcu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/251452444951931843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/251452444951931843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/modlitwa-w-ogrojcu.html' title='Modlitwa w ogrójcu'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5lKIrudMjI/AAAAAAAAAME/4biMFk9T4Lg/s72-c/06_Carracci.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6719331218563233504</id><published>2010-03-10T21:04:00.001+01:00</published><updated>2010-03-10T21:20:48.302+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 30</title><content type='html'>Robimy pętelkę od Owocowej i nie niepokojeni przez nikogo dochodzimy do Drewniaków. U nich jak zawsze tłoczno. W dużym pokoju jest już Lolek i jeden z braci. Chłopaki grają w brydża. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/eQ0GdfP58zc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/eQ0GdfP58zc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- O... Młodzież licealna, w mordę rżnięta, he... Sie macie, małolaty.&lt;br /&gt;- Wali się. Bo sklepie maskę – Siwy znowu wpadł w swe konwulsyjne podrygi. &lt;br /&gt;Witanie się zajęło nam trochę czasu. Z miejsca spostrzegłem, że coś zagrało. Kudłatemu morda cieszyła się od ucha do ucha. I jak to on, gdy dzieje się coś klawego, zaraz rżnie głupa i udaje, że cię nie widzi. Że w zasadzie nic ważnego nie ma do obgadania, tak tylko siedzi i... Właśnie robił za dziadka, więc musiał nieźle się wysilić, by udać zajętego. &lt;br /&gt;Usiadłem w fotelu naprzeciw patrząc się z roześmianą gębą. &lt;br /&gt;- Co się tak, cholera, patrzysz – nie wytrzymał. Po czym rozległymi łapskami wskazał na zajęty kartami stolik: – Tu się patrz! Przyszedłeś pouczyć się jak gramy to się patrz. &lt;br /&gt;A, że z reguły sam się tą swoją błazenadą nakręcał, po kilku kolejnych sekundach parsknął śmiechem prosząc z łzami w oczach:&lt;br /&gt;- Brat, odpieprz się, do jasnej cholery. Patrz sobie na niego. Nie bądź ciotą, no...&lt;br /&gt;- Sam się na niego patrz! - warknął Bolo, jeden z dwu bliźniaków. Drugi tak był zajęty rozgrywką, że do zejścia ostatniej kary nie dostrzegał otaczającego go świata. &lt;br /&gt;Gdy w końcu z impetem zgarną brakującą lewą i zapisał aktualny wynik pojedynku spojrzał po wszystkich z pewnym zastanowieniem.&lt;br /&gt;- Dobra, przestańcie błaznować. A ty powiedz im wreszcie, bo grać spokojnie nie dacie – dorzucił w stronę Kudłatego.&lt;br /&gt;- Ta. To jak będzie opowiadał, wtedy na pewno pogramy. Takie pieprzenie – przyznać trzeba, że Bolo i Mariusz jak na bliźniaków, byli wyjątkowo niespasowani. W zasadzie więcej ich dzieliło niż łączyło. Gruby i chudy. Robol i student. Namiętny imprezowicz z gestem i kostyczny kutwa. No może jedno ich łączyło: temperament. Nie było roku by się między sobą nie prali. Takie to już z nich zabawne bliźniaki. Za to imprezy u nich! Matko jedyna – pół Pruszkowa wiedziało, że na Parkowej dzisiaj trawa zabawa. Znaczy nie dzisiaj, bo dzisiaj spokojnie panowie brydżowali. Ale jak się już trafiła... Eh&lt;br /&gt;- Dobra, to wy sobie popierdolcie, a ja pójdę coś przeszamać – Bolo z trudem uniósł swe szacowne 120 kilo przed śniadaniem. &lt;br /&gt;- Jak się wyrażasz tak mówić przy dzieciach! - wrzasnął Mariusz wywołując powszechną wesołość. &lt;br /&gt;Zebrał karty. Przycisnął nimi kartkę z zapisem rozgrywki i sam również udał się do kuchni. Zostaliśmy sami wpatrując się w Kudłatego, który niezmiennie rżnął głupa. &lt;br /&gt;- He... No weź. Nie leć sobie. Kuuudłaaatyyy... - zachęcał go Lolek. Bezskutecznie. &lt;br /&gt;- Chodźcie mu spuścimy kocówę? - zaproponowałem.&lt;br /&gt;- Brat, odpieprz się. Zaraz bydło przyjdzie to wam opowiemy. Ile razy można powtarzać? No, odpieprzcie się. &lt;br /&gt;- Przecież raz opowiesz. Oni już wiedzą, to im opowiadać nie musisz.&lt;br /&gt;- Ale już trzeci raz będę opowiadał. &lt;br /&gt;- I dobrze. Trochę mózg ci się dotleni. Znaczy się to... No wiesz. To coś co ludzie mają w czaszce. &lt;br /&gt;Wreszcie po chwili przekomarzania potwierdził, to co przeczuwałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6719331218563233504?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6719331218563233504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-30.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6719331218563233504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6719331218563233504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-30.html' title='Kiedy powrócisz 30'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-368244940311865173</id><published>2010-03-09T22:14:00.002+01:00</published><updated>2010-03-09T22:19:41.029+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Cykle i obrazy</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W średniowieczu obraz składał się zasadniczo z samych symboli, ułożonych w rozległe, wieloobrazowe cykle. Później górę biorą własne wyobrażenia artystów, patrzących na historię zbawienia przez losy otaczających ich ludzi. Co nierzadko prowadziło do konfliktów między mecenasami a twórcami.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5a7G37LzNI/AAAAAAAAAL0/ULswS4GDb2g/s1600-h/05_Ofiarowanie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5a7G37LzNI/AAAAAAAAAL0/ULswS4GDb2g/s400/05_Ofiarowanie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5446746526116990162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ofiarowanie Izaaka&lt;/span&gt;, Rembrandt 1634&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdy jednak w epoce baroku kontrreformacja i protestantyzm podzieliły Europę umocniwszy się na swoich pozycjach, przyszedł czas na malarstwo zindywidualizowane. Koncentrujące się na konkretnych zdarzeniach interpretowanych przez konkretnego człowieka. Obrazowe „seriale” opowiadające rozległe historie biblijne zachowały się już jedynie w programach malarstwa ściennego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-368244940311865173?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/368244940311865173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/cykle-i-obrazy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/368244940311865173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/368244940311865173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/cykle-i-obrazy.html' title='Cykle i obrazy'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5a7G37LzNI/AAAAAAAAAL0/ULswS4GDb2g/s72-c/05_Ofiarowanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2342206282952431853</id><published>2010-03-08T21:53:00.002+01:00</published><updated>2010-03-08T22:02:45.128+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Kim jesteś?</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0_vCOOW_BsE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0_vCOOW_BsE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bądźcie Kobietami, Dziewczyny...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2342206282952431853?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2342206282952431853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kim-jestes.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2342206282952431853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2342206282952431853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kim-jestes.html' title='Kim jesteś?'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3338961139755737735</id><published>2010-03-06T23:43:00.001+01:00</published><updated>2010-03-06T23:46:47.493+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura'/><title type='text'>Utrata ideału</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ludzie są ciekawymi istotami, a jednak... Dzisiaj, gdy wypada piać zachwyty nad byle lichotą, tym silniej zaczynamy sobie uzmysławiać, że pięknych bywa niewielu. Znaleźć człowieka, którego można kochać bezgranicznie, wiedząc iż nigdy przeciwko nam nie wystąpi a do tego wcieli w życie te doskonałości, którym my sami sprostać nie byliśmy w stanie...&lt;br /&gt;Taką zdolność posiadają tylko utalentowane córki wobec swoich ojców. Nie jestem przekonany, czy ten związek wzrastający w głąb życia jest dla ich dwojga dobry. Najciekawsze kobiety mają przeważnie silny, lecz nie poddańczy, bliski, lecz nie przekraczający granic intymności kontakt ze swoimi, dojrzałymi matkami (mówię o dojrzałości psychicznej). Córeczki tatusiów bywają nadto kapryśne. &lt;br /&gt;Ale od strony jego – jest to bez wątpienia ideał. Kobieta idealna: kochać, fizycznie nie pożądając. A w warstwie psychiki otrzymując wszystko, co można – i to z kilkoma nawiązkami. &lt;br /&gt;I oto nagle ideał przepada. Najważniejszy kumpel ojca i największa jego miłość znika. Gorzej. Objawia mu się taką, jakiej nigdy jej zobaczyć się nie spodziewał.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XMbvcp480Y4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/XMbvcp480Y4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zgwałciłaś, niepobożna Śmierci, oczy moje,&lt;br /&gt;Żem widział umierając miłe dziecię swoje!&lt;br /&gt;Widziałem, kiedyś trzęsła owoc niedojrzały,&lt;br /&gt;A rodzicom nieszczęsnym serca się krajały.&lt;br /&gt;Nigdyć by ona była bez wielkiej żałości&lt;br /&gt;Mojej umrzeć nie mogła, nigdy bez ciężkości&lt;br /&gt;I serdecznego bolu, w którymkolwiek lecie&lt;br /&gt;Mnie by smutnego była odbiegła na świecie;&lt;br /&gt;Alem ja już z jej śmierci nigdy żałościwszy,&lt;br /&gt;Nigdy smutniejszy nie mógł być ani teskliwszy.&lt;br /&gt;A ona, by był Bóg chciał, dłuższym wiekiem swoim&lt;br /&gt;Siła pociech przymnożyć mogła oczom moim.&lt;br /&gt;A przynajmniej tymczasem mogłem być odprawić&lt;br /&gt;Wiek swój i Persefonie ostatniej się stawić,&lt;br /&gt;Nie uczuwszy na sercu tak wielkiej żałości,&lt;br /&gt;Której równia nie widzę w tej tu śmiertelności.&lt;br /&gt;Nie dziwuję Niobe, że martwe ciała&lt;br /&gt;Swoich najmilszych dziatek patrząc skamieniała. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tren IV&lt;/span&gt;, Jan Kochanowski&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedna noc przepłakana,&lt;br /&gt;jeszcze się myśli gonią,&lt;br /&gt;to dla niej – moja ukochana – &lt;br /&gt;to biegną me myśli po nią!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże ci w tej jesionowej&lt;br /&gt;drewnianej, zimnej odzieży?&lt;br /&gt;A ona, bezdennie nowa,&lt;br /&gt;uśmiecha się, leży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak z bezdennej rozpaczy&lt;br /&gt;dźwignąć się tyle,&lt;br /&gt;żeby cię jeszcze zobaczyć&lt;br /&gt;przez chwilę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę cię w sarkofagu&lt;br /&gt;jak Firlejównę w Bejscach...&lt;br /&gt;A pisać nie mam odwagi&lt;br /&gt;ani dla siebie miejsca. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Moja Córka&lt;/span&gt;, Władysław Broniewski. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3338961139755737735?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3338961139755737735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/utrata-ideau.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3338961139755737735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3338961139755737735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/utrata-ideau.html' title='Utrata ideału'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3849704126840102835</id><published>2010-03-05T22:44:00.003+01:00</published><updated>2010-03-05T23:27:05.717+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 29</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Około siedemnastej pies podnosi larum budząc mnie z popołudniowej drzemki. Siwy dziękuje siostrom za bezpieczne przeprowadzenie go przez przedpokój i wchodzi podrygując.&lt;br /&gt;- Byliśmy umówieni... - patrzy niepewnie zdziwiony moim zaspanym wyglądem.&lt;br /&gt;- No i dobrze. Czy ja coś mówię? Tylko ziewam.&lt;br /&gt;- To idziemy? - wciąż nie może uwierzyć.&lt;br /&gt;- Dlaczego nie. Usiądź na chwilę, zbiorę się do kupy i lecimy. Kris będzie?&lt;br /&gt;- Byłem u niego, ale matka kazała mu gdzieś tam pójść. Zostawiłem wiadomość, że jesteśmy na Parkowej.&lt;br /&gt;- To pewnie przyjdzie. Już on coś wymyśli. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/G-DJPyMldjg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/G-DJPyMldjg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po chwili wytaczamy się z kamienicy i z wolna człapiemy w stronę domu Drewniaków. Nagle z drugiej strony jezdni jakiś wyrostek drze ryja niczym kibol Legii na widok widzewiaka. &lt;br /&gt;- Eeee, fiuty, gdzieście się tak wystroili!!!&lt;br /&gt;- Co za palant! No to mu nakopiemy... - Siwy pręży muskuły i obiera kurs na drugą stronę Kościuszki.&lt;br /&gt;- Stój. Chodź tu i nie zwracaj uwagi na tego mośka - przytrzymuję go za rękaw.&lt;br /&gt;- Przecież damy mu radę? - patrzy na mnie z niedowierzaniem.&lt;br /&gt;- Jemu tak – zaśmiałem się ironicznie. – Gorylom jego ojca, raczej nie. Dlatego taki mocny w gębie. Nie zwracaj uwagi. Sraj na to. Powietrze.&lt;br /&gt;- O co biega?&lt;br /&gt;- Syn Barabasza. &lt;br /&gt;- Rzesz kurwasz – wyraźnie zmieszała to ta informacja. &lt;br /&gt;Tymczasem Arnold dalej wrzeszczy za nami usiłując sprowokować reakcję. Przechodnie patrzą  na niego zdziwieni.&lt;br /&gt;- Cieniutki jak barszczyk - tłumaczę spokojnie Siwemu, który, jako mieszkaniec nowo-wzniesionego blokowiska na zachodnim skraju miasta dla przyjezdnych z centralnej Polski, nie ma zielonego pojęcia o lokalnych układach. - Ale jak mu dołożysz, tak w biały dzień, w środku miasta. Byłaby kompletna kaszana. Goryle starego tak cię doprawią... O kurwa, nikt nie pozna. Jeśli przeżyjesz. Dobra rada, Siwy. Daj sobie spokój. Bez koleżków jest niegroźny. Tyle, że hałaśliwy, jak wszystkie zasrańce. &lt;br /&gt;- A jak on nastukał Rolfa? - Siwy nie mógł sobie darować, że gościowi odpuścimy.&lt;br /&gt;Nie wyrobiłem parskając śmiechem.&lt;br /&gt;- Siwy, kolego. Co ty pieprzysz. On?! Nawet tobie by nie dał rady.&lt;br /&gt;Trochę go tym sposobem wkurzyłem, więc wydał z siebie ze dwa nerwowe podrygi i chrapliwy wrzask:&lt;br /&gt;- A chcesz się spróbować?! No?!&lt;br /&gt;Wzruszyłem tylko ramionami kręcąc z niedowierzaniem głową. &lt;br /&gt;Siwy potrzebował chwilę, by ochłonąć, wreszcie burknął patrząc z znikającym w bramie Arnoldem.&lt;br /&gt;- Co za gnida?&lt;br /&gt;- Kawał złamasa. I mieszka pod nosem. &lt;br /&gt;- Spięcia?&lt;br /&gt;- Bywa. Nie szukam, ale nie raz samo mnie znajdzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barabasz, to ojciec-założyciel tutejszej mafii. Człowiek, który do spółki z ubecją, skierował garstkę zapyziałych cinkciarzy na tory prowadzące do szybkiej sławy i jeszcze szybszej śmierci. To dzięki niemu, gdy wkoło panowała wciąż siermiężna równość, na ulicach miasta pojawiły się najbardziej wypasione auta, jakie można było sobie wówczas wymarzyć. Jako dzieciaki śliniliśmy się patrząc na snujące się opustoszałymi ulicami, to znowu śmigające bez ograniczeń Beemki, Merce, Audi. Samochody mafii. Tylko u nas pod dom mamuśki w dzielnicy slumsów zajeżdżają czasem takie bryki, na które stać nie każdą gwiazdę z Hollywood.  To właśnie ten nasz koloryt wielkiego świata na dzielnicy. Egzekucje w Kampinosie. Przeciąganie frajerów na luźnym holu. Dziwki wylatujące z okien na piętrze. Pisk opon w nocy po głuchym strzale. Płochliwe spojrzenia oczu ukrytych za firanami. A jako wisienka w torcie: nawalony Arnold drący mordę pod moim oknem, że on to tu wszystkich zajebie. &lt;br /&gt;No cóż. Gwiazda Barabasza powoli zachodzi. Choć to on ma najlepsze układy z pałami, coraz śmielej brykają mu chłopcy z Kopernika. Ich kuźnią jest szkoła sportowa w środku osiedla. Tu zaczynają w klaustrofobicznych mieszkankach, by z czasem kupić sobie, a częściej swoim kochanicom, wypasione wille w Komorowie. I mówiąc szczerze nie mogę się już doczekać, kiedy i Barabasz ze swoim synalkiem wreszcie pójdą precz z mego rewiru. Jakoś, kurwa, nie umiem się z chłopaczyną dogadać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3849704126840102835?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3849704126840102835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-29.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3849704126840102835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3849704126840102835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-29.html' title='Kiedy powrócisz 29'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6950059726016823381</id><published>2010-03-04T22:07:00.001+01:00</published><updated>2010-03-04T22:11:00.267+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Okno przeszłości</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czy ludzie chcą treści? Według mnie, że tak jest, świadczy o tym choćby żywotność surrealizmu w malarstwie. Ponieważ treść pozostaje rzeczą wstydliwą, sięga się po tą zawieszoną w sosie  freudowskiej psychoanalizy z domieszką obłędu. Bo to wciąż jeszcze jest „na czasie”. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5AhhOyyKCI/AAAAAAAAALo/S0rnFj_hhZ4/s1600-h/05_real.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 317px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5AhhOyyKCI/AAAAAAAAALo/S0rnFj_hhZ4/s400/05_real.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444888804281428002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Panic Attack – fragment&lt;/span&gt;, George Grie&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cóż. Nie ma powrotu do czegoś, co minęło. Na szczęście dziedzictwo przeszłości jest dość rozległe, by każdy pragnący komunikacji wielowymiarowej znalazł coś dla siebie. Musi tylko przezwyciężyć uprzedzenia współczesności i zacząć zgłębiać „tajemną wiedzę”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6950059726016823381?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6950059726016823381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/okno-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6950059726016823381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6950059726016823381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/okno-przeszosci.html' title='Okno przeszłości'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S5AhhOyyKCI/AAAAAAAAALo/S0rnFj_hhZ4/s72-c/05_real.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1953527504973567065</id><published>2010-03-02T21:16:00.000+01:00</published><updated>2010-03-02T21:22:04.905+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 28</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cp9lxsLTxOg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cp9lxsLTxOg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Uczysz się trochę, czy zupełny luz? - byłem ciekaw jak to jest z nauką, gdy się ma tyle wolnego. &lt;br /&gt;- Cały czas. Jedna z koleżanek co tydzień przynosi mi wszystkie lekcje, zeszyty..  Po powrocie, z tego, co wiem, czeka mnie seria kartkówek.&lt;br /&gt;- Jak na studiach. W dwa miesiące – pół roku.&lt;br /&gt;- Tak. Siostra się śmieje, że po takim treningu studia będą dla mnie bułką z masłem.&lt;br /&gt;- No pewnie... Co chciałabyś studiować?&lt;br /&gt;- Historię sztuki.&lt;br /&gt;- A cóż to takiego?&lt;br /&gt;- Historia sztuki. Historia ludzi, dzieł i ich ewolucji...&lt;br /&gt;- Boże! – krzyknąłem zadziwiony – to sztuka też musiała ewoluować? Jak małpy!&lt;br /&gt;- Jak wszystko, w pewnym sensie.&lt;br /&gt;- Ja w żadnym sensie nie ewoluowałem - zaprotestowałem z miejsca. - Trochę urosłem i tyle.&lt;br /&gt;- Bardzo zabawne... - po jej minie widać, że nie do końca.&lt;br /&gt;- Interesujesz się sztuką? - postanawiam dowiedzieć się czegoś więcej.&lt;br /&gt;- Uwielbiam malarstwo. To po mamie. Jej niespełnionym marzeniem było studiować historię sztuki...&lt;br /&gt;- No dobra,  jak ma się liceum chemiczne do tej sztuki?&lt;br /&gt;- A kto powiedział, że po chemiku muszę pracować w zakładach azotowych? Zresztą nasza klasa jest zasadniczo ogólna. Po prostu tam było miejsce, to tam poszłam. Nie było wtedy czasu myśleć jakoś intensywnie o szkole. Może, jeśli w tym roku uda mi się zdać, to zmienię chemika na jakiś ogólniak.&lt;br /&gt;- Zapraszam do „Zana“. Bardzo fajna szkoła. I kilku fajnych gości tam uczęszcza... - dumnie podniosłem brodę ku górze.&lt;br /&gt;- Może, może... - zatrzepotała rzęsami, ale od razu widać, że kokieteria nie jest jej mocną stroną. - Myślałam właśnie o Zanie lub Kościuszki.&lt;br /&gt;- No tylko nie „Kościuch“!&lt;br /&gt;- Dlaczego? - spytała zdziwiona.&lt;br /&gt;- Jak to dlaczego? Przecież „Kościucha“ stworzono, by przyładować „Zanowi“. „Zan“ był pierwszy! Z przedwojenną kadrą, z tradycjami.. A Kościuch! To typowa szkółka dla lalusiów i landryn. Nigdy w życiu!&lt;br /&gt;- Oj przesadzasz. Brat tam chodzi i wcale nie jest tak źle jak sądzisz.&lt;br /&gt;- Pewnie jest stronniczy w ocenach. Kobieto! Gdzie „Kościuchowi“ do „Zana“! Tylko do „Zan“, jeśli masz się gdzieś przenosić to tylko tam.&lt;br /&gt;- Ale w „Kościuszki“ jest wyższy poziom...&lt;br /&gt;- A kto ci takich bzdur naopowiadał? - rozzłościła mnie tą niedorzeczną uwagą. - Nie wiem w czym, chyba w hokeju?&lt;br /&gt;- Humanistyczną najlepszą ma „Zan“, ale ogólną „Kościuszki“. &lt;br /&gt;- W żadnym wypadku. Nawet nauczyciele WF-u lepsi są w „Zanie“.. A co dopiero przedmiotowi!&lt;br /&gt;- Każda pliszka swój ogonek chwali... &lt;br /&gt;- Trele mele. A najsympatyczniejszego Pruszkowianina to z jakiej szkoły poznałaś? No słucham?&lt;br /&gt;- Już dobrze. Nie spieram się. Jak będę się przenosić, wtedy się zastanowię.&lt;br /&gt;- I dobrze. A ja tylko staram się cię uchronić przed życiową pomyłką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1953527504973567065?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1953527504973567065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-28.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1953527504973567065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1953527504973567065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/03/kiedy-powrocisz-28.html' title='Kiedy powrócisz 28'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4079323754757232329</id><published>2010-02-28T10:32:00.006+01:00</published><updated>2010-02-28T11:15:35.067+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Wielka Dziewczyna</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o4mrDmmpI/AAAAAAAAALY/WgsXvNDCCp8/s1600-h/00a.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 233px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o4mrDmmpI/AAAAAAAAALY/WgsXvNDCCp8/s400/00a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443225336674687634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Justyna Kowalczyk&lt;/span&gt;, najlepsza długodystansowa narciarka świata, najlepsza zawodniczka w historii polskich sportów zimowych. Wielka Góralka dopięła swego ku naszej radości i na naszą chwałę. Pięknie jest! &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o4mhF3W-I/AAAAAAAAALQ/B8FNAxKbpFE/s1600-h/00b.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o4mhF3W-I/AAAAAAAAALQ/B8FNAxKbpFE/s400/00b.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443225333999819746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;27 II 2010 roku - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Złoty medal olimpijski w biegu na 30 km.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o9cDLk52I/AAAAAAAAALg/elg5BKFWpHA/s1600-h/00c.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 281px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o9cDLk52I/AAAAAAAAALg/elg5BKFWpHA/s400/00c.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443230651730159458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gorce i Sądecki to piękna ziemia. Tam, w paśmie Turbacza, Lubania, Radziejowej i Jaworzyny, najdłużej utrzymywał się zawsze opór przeciwko najeźdźcom. Tam też, przełażąc nasze góry wzdłuż i wszerz, nigdy nie spotkałem się z niechęcią, czy pogardą. Kocham tą ziemię, jakby była moja. A teraz kocham jeszcze bardziej. :-D&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xdCrZfTkG1c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xdCrZfTkG1c&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Polecam lekturę: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.kronikasportu.pl/modules.php?name=Content&amp;pa=showpage&amp;pid=40"&gt;Uparta baba spod Turbacza&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4079323754757232329?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4079323754757232329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/wielka-dziewczyna.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4079323754757232329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4079323754757232329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/wielka-dziewczyna.html' title='Wielka Dziewczyna'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4o4mrDmmpI/AAAAAAAAALY/WgsXvNDCCp8/s72-c/00a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5849347966023019016</id><published>2010-02-27T20:58:00.002+01:00</published><updated>2010-02-27T21:06:08.659+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura'/><title type='text'>Poeci niedoboru</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Widzicie pogodę za oknem? Myślicie – wiosna. A wiecie, że wiosna to czas umierania? Spójrzcie w statystyki. Wprawdzie miesiącem – koszmarem jest kwiecień... Jednak w tym roku post nam wypada w marcu, dlatego dokonamy małego przesunięcia i pozwolimy sobie na chwilę zatrzymać się nad śmiercią właśnie teraz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt z nas nic nie wie o śmierci. Gdy się dowiemy, nie będziemy mogli już nikomu tej wiedzy przekazać. Nasze obcowanie z nią kończy się tym, jak ją witamy, a nie poznaniem jej. Powitanie zaś, to spektakl, który mniej lub bardziej świadomie odgrywamy przed tymi co zostają. Albo – unieśmiertelniamy się tym, odradzamy i dodajemy im siły, albo... Zasłona milczenia. &lt;br /&gt;Drugi wymiar śmierci to strata. Każda boli, nie każda tak samo. Najokrutniejsze bywają śmierci kochanków i śmierci dzieci. Jeśli rodzice mają z tymi dziećmi więź szczególną – wówczas taka śmierć przekształca rodzica w zupełnie innego człowieka. Przy osobach ukochanych związku równego – ona i on – też ten proces zachodzi, choć jego konsekwencje dla świadomości wydają mi się odmienne. Tu poszukujemy wciąż osoby utraconej. Tam – wiemy, że nic już odnaleźć nie zdołamy. Zatem stan beznadziejny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psychoterapeuci środowiskowi, psycholodzy opisują, znajdują ścieżki wyjścia. &lt;br /&gt;Są jednak stany, których żaden magik zgłębić nie zdoła. Tak, jak nie wytłumaczy mi żaden psycholog przyczyn dla których dany obraz, nigdy nie widziany i nie wyobrażony, wywołuje we mnie bardzo silne doznania z reakcją fizjologiczną włącznie, tak samo nie zdoła zrozumieć i wytłumaczyć tych braków. A tym bardziej im zaradzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli gdzieś szukałbym zrozumienia to w dziełach literackich. A konkretniej poezji poprzez jej balansowanie między pojęciem a doznaniem. Wszak w takich chwilach galopady myśli przeplatają się ze stanem głuchej studni, z której nic nie słychać i w której wszelkie sygnały z zewnątrz – zanikają. Tylko poezja takie stany wytarza i tylko ją można w takich stanach czytać, bez utraty kontaktu z dziełem literackim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszej poezji mieliśmy wyjątkowe szczęście. Dwu ludzi o genialnej wrażliwości i takim talencie doświadczyło miażdżącego męską psychikę ciosu, jakim jest utrata ukochanej córki. Jak z fermentującego owocu powstaje wino, tak z ich sfermentowanych dusz wypływały utwory...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Obudziłem dobrego pisarza,&lt;br /&gt;byłem trochę zawiany;&lt;br /&gt;to się zdarza,&lt;br /&gt;jestem z tego przesadnie znany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudziłem go w dobrym celu&lt;br /&gt;i wiersz położyłem obok,&lt;br /&gt;powiedziałem mu: „Przyjacielu,&lt;br /&gt;patrz: obłok,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyjrzyj się, to moja córka,&lt;br /&gt;widzisz, fruwa,&lt;br /&gt;spójrz – takie same piórka...”&lt;br /&gt;i łeb mi się mgłą zasnuwa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja z tej mgły chcę uciec &lt;br /&gt;w jasność,&lt;br /&gt;powrócić do jasności, powrócić,&lt;br /&gt;zasnąć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasność, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Władysław Broniewski&lt;/span&gt;, z tomu: Anka, 1956&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zR11VkgCaF4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zR11VkgCaF4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5849347966023019016?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5849347966023019016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/poeci-niedoboru.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5849347966023019016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5849347966023019016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/poeci-niedoboru.html' title='Poeci niedoboru'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6208806184557662703</id><published>2010-02-26T23:41:00.001+01:00</published><updated>2010-02-26T23:48:21.961+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 27</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8Af372EQLck&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8Af372EQLck&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;No i jest - tym razem to ja się spóźniłem. &lt;br /&gt;- Ależ śliczny ten piesek. Cześć! - wita mnie radośnie.&lt;br /&gt;- Pewnie, że śliczny, bo mój - zauważam z pełną namaszczenia powagą. - Pan śliczny, to i pies się stara dostosować.&lt;br /&gt;- Jaki pan skromny.&lt;br /&gt;- Cóż ja na to pocznę? Skromność to moja druga natura.&lt;br /&gt;- A pierwsza? - wpatruje się we mnie kasztanowymi oczyma&lt;br /&gt;- Wdzięk i uroda – odpowiadam bez chwili wahania. Ta błazenada rozbawiła ją na całego, więc dopiero po pewnym czasie, zwraca się do mnie z pytaniem. &lt;br /&gt;- Jak minęła niedziela? &lt;br /&gt;- Całkiem przyjemnie, ale fiołki się zmarnowały. Nie raczyłaś Pani zagościć w tych stronach sobotnim popołudniem...&lt;br /&gt;- Byłam w niedzielę na długim spacerze z siostrą w Parku Potulickich. A w sobotę mieliśmy zjazd rodzinny. Bardzo męczące.&lt;br /&gt;- Fakt. U mnie w domu człowiek non stop czuje się jak na rodzinnym zlocie. Jak dowali koleżanek i kolegów, to tracę rachubę czyje to mieszkanie.&lt;br /&gt;- Przynajmniej masz wesoło. U mnie wesołość jest czasem tak wymuszona, że już wolę jak siedzą z ponurymi minami. &lt;br /&gt;- Ponure miny bywają zabawniejsze niż kawały. &lt;br /&gt;- To prawda. A tak w ogóle, to byłeś dzisiaj w szkole? - zmieniła nagle temat rozmowy.&lt;br /&gt;- Czemu nie? Nawet upolowałem czwórkę z geografii.&lt;br /&gt;- O, to gratuluję. Widzisz, jak chodzisz do szkoły od razu widać efekty.&lt;br /&gt;- Niezupełnie. Efekty widać, bo geografica daje mi fory. Tak generalnie, to efekty są jak zawsze – umiarkowane.&lt;br /&gt;- A ja już nie mogę się doczekać, kiedy wrócę do szkoły. &lt;br /&gt;- Szalona dziewczyna. Kiedy ma to nastąpić?&lt;br /&gt;- Zwolnienie kończy mi się w niedzielę 3 maja. Jeśli badania kontrolne, te z zeszłego tygodnia wyjdą dobrze, to obiecali, że od czwartego będę mogła wrócić do szkoły.&lt;br /&gt;- To od jak dawna masz labę?&lt;br /&gt;- Nie do końca labę... w czasie dłuższych pobytów uczyliśmy się w liceum przy szpitalu. Tyle, że niezależnie, kto gdzie chodził wszyscy byliśmy w ogólnej. Teraz będę musiała od nowa wszystko odrabiać. Od początku semestru nie mam żadnych ocen, więc będzie sporo pracy. Trochę mnie to przeraża.&lt;br /&gt;- Dasz sobie radę – pocieszam dziewczynę. - Jesteś na pewno pilną uczennicą.&lt;br /&gt;- Nie do końca taką pilną. Ale chcę wreszcie pójść do nowej szkoły. &lt;br /&gt;- Nie będziemy się wtedy widywali... Chociaż nie. Wiem! W dni wagarowania będę odprowadzał cię do szkoły. Mogę nosić ci tornister jak chcesz.&lt;br /&gt;- Obawiam się, że to niemożliwe – zaśmiała się rozbawiona – Do szkoły odwozi mnie tata..&lt;br /&gt;- Tak... a przywozi?&lt;br /&gt;- Wracam pociągiem.&lt;br /&gt;- No widzisz. To po szkole możesz wpadać do mnie, żebym cię odprowadził.&lt;br /&gt;- Jesteś niepoprawny. Zobaczymy jak to będzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6208806184557662703?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6208806184557662703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-27.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6208806184557662703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6208806184557662703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-27.html' title='Kiedy powrócisz 27'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8818959505858713435</id><published>2010-02-25T21:36:00.002+01:00</published><updated>2010-02-25T21:38:00.847+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Skażeni izmami</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Być może się mylę, ale to właśnie niechęć współczesnych twórców do treści, lub zamykanie się w jej wąskich, jednoznacznych kręgach, stanowi główną przyczynę utraty kontaktu między artystami a odbiorcą. Nie masowym, gdyż ten zawsze wybierze sztukę bazaru. Lecz tym szukającym głębszych treści, za to bez siłowego ustawiania go w ograniczonej grupie ideologicznej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4bfcp2P0QI/AAAAAAAAALI/VEO5IyUPCTY/s1600-h/04_WierzaBabel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 302px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4bfcp2P0QI/AAAAAAAAALI/VEO5IyUPCTY/s400/04_WierzaBabel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442282883086536962" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wieża Babel&lt;/span&gt;, Peter Brueghel Starszy, 1563 &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Treść sztuki tym się różni od treści propagandy, iż dostrzega różne punkty spojrzenia na tę samą prawdę. Wszelkie „-izmy” tylko przypieczętowują ten rozbrat twórców z odbiorcami. Ci pierwsi powoli zaczynają to rozumieć, problem w tym, że nawet jeśli chcą ów pat przełamać, to  zaczyna nam brakować uniwersalnego języka komunikacji. Symbole czytelne dla mnie mogą być bełkotem dla mego rozmówcy i na odwrót.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8818959505858713435?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8818959505858713435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/skazeni-izmami.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8818959505858713435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8818959505858713435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/skazeni-izmami.html' title='Skażeni izmami'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4bfcp2P0QI/AAAAAAAAALI/VEO5IyUPCTY/s72-c/04_WierzaBabel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2500176975281045059</id><published>2010-02-24T19:48:00.001+01:00</published><updated>2010-02-24T19:59:56.126+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 26</title><content type='html'>Równie wysokie notowania ma nauczycielka od rosyjskiego, której gośćmi jesteśmy na następnej godzinie. Niewysoka, nierzucająca się w oczy, nieszczególnie gadatliwa stara panna, ze zrozumieniem podchodząca do naszej wrodzonej awersji, jaką żywimy do języka Lenina. Gdy obejmowała klasę po kilkumiesięcznej przerwie w nauczaniu, spowodowanej chorobą poprzedniej rusycystki, zbudowawszy tonem swego głosu dramatyczną atmosferę przestrzegała:&lt;br /&gt;- Chłopcy! Jak się nie będziecie uczyć, to postawię wam trójkę na koniec semestru...&lt;br /&gt;- Bajka. Już może pani stawiać – zakrzyknął głęboko poruszony tą informajcą Siwy wywołując powszechną wesołość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia lekcja to wspomniana matma. Oddajmy Asi i Kasi cześć: z tej lekcji lepiej uciec niż przyjść na nią nieprzygotowanym. Niestety, taka ucieczka nie zostanie nam zapomniana. Pamięć bowiem to jedna z mocniejszych stron pani Lewińskiej. &lt;br /&gt;Obok wykładów z algebry i geometrii Jolanta Lewińska to przede wszystkim lekcje dobrego wychowania. &lt;br /&gt;- Mówi się słucham, a nie „co?“.&lt;br /&gt;- Czy panie równie dużo czasu poświęcają matematyce co makijażowi?&lt;br /&gt;- Może ci, Andrzejku, pożyczyć na fryzjera? Długie włosy z reguły noszą dziewczęta.&lt;br /&gt;- Nawet jeśli się na mnie gniewacie, to wypada widząc nauczyciela powiedzieć mu „dzień doby“, zamiast chować się po krzakach. Nauczyciele nie gryzą, a kultura nie boli.&lt;br /&gt;- Gdy rozmawiasz z kobietą, nie trzymaj rąk w kieszeni.&lt;br /&gt;- Sławku! Człowiek uśmiecha się dyskretnie, zamiast porykiwać niczym źrebię.&lt;br /&gt;- Czy ja wam nie przeszkadzam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po matematyce szkolny poniedziałek dobiega końca. Ferajna rozłazi się do domów a ja nie wiele myśląc zgarniam psa i ruszam w kierunku Utraty. Jednej z najsłynniejszych polskich rzek, z czego nie do końca zdają sobie sprawę sami Polacy. &lt;br /&gt;Serio, serio. Są co najmniej dwa powody tej światowej sławy: pierwszym jest Fryderyk Chopin, drugim niewyobrażalny smród. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mUVCGsWhwHU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mUVCGsWhwHU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Frycek, bo się tu w okolicy urodził. A smród, bo choć w końcu XX wieku kanalizacja średniej wielkości miasta nie jest jakimś szczególnym sukcesem, to dla naszych włodarzy jest to przeszkoda nie do pokonania. Zresztą. Wszędzie w świecie ścieki wędrują do oczyszczalni, a dopiero po oczyszczeniu do rzek. U nas wymyślono inny patent. Najpierw wpuszcza się nieoczyszczone gówna do rzeki, oczywiście przed miastem – jakże by inaczej. A oczyszczalnię może ktoś kiedyś pobuduje – zgodnie z planami – za miastem. Dzięki temu nawet jeśli oczyszczalnia kiedykolwiek powstanie, to i tak miasto żyć musi po wsze czasy w cieniu płynącego szamba. &lt;br /&gt;Podobny patent wdrożyli też rajcy innych gmin leżących nad Utratą. W konsekwencji do Żelazowej Woli, gdzie znajduje się dworek, w którym przyszedł na świat dzielny Fyrcek, dopływa już nie rzeka, lecz niewyobrażalny fajans. Gdy w sezonie turystycznym zjeżdżają tam z całego świata zastępy melomanów, w ich pamięci pozostaje przed wszystkim ów horrendalny smród. Skoro tak wygląda polska kultura wysoka, to czymże jest tu folklor – zastanawiają się zapewne cudzoziemscy przybysze. Na szczęście ludzie u nas do smrodu podchodzą z przymrużeniem oka. W końcu, kto komu każe łazić latem nad Utratą?&lt;br /&gt;A ja - proszę. Nie tylko łażę, ale od dni kilku nie znam cudowniejszego miejsca w moim mieście niż przylegająca do smródki szutrówka. Gdy pies wyszukuje w nadrzecznych krzakach jakiegoś syfu do zjedzenia, ja wypatruję pewnej dziewczyny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2500176975281045059?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2500176975281045059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-26.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2500176975281045059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2500176975281045059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-26.html' title='Kiedy powrócisz 26'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8532303546180323264</id><published>2010-02-23T21:08:00.003+01:00</published><updated>2010-02-23T21:14:06.447+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Między mnichem a neandertalczykiem</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2DUceHHI/AAAAAAAAALA/AUFSaVG1YhI/s1600-h/01_Skalne.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 260px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2DUceHHI/AAAAAAAAALA/AUFSaVG1YhI/s400/01_Skalne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441533680426032242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Malowidła skalne w Lascaux&lt;/span&gt;, ok 15 000 - 13 000 p.n.e.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nasycenie obrazów treścią literacką zmieniało się na przestrzeni wieków. Jeśli dokonamy radykalnego i nieco z przymrużeniem oka zdefiniowanego uproszczenia, to sztuka współczesna i prymitywne rysunki naskalne znalazłby się obok siebie na jednym skraju skali: „obraz wzbogacony o treści literackie kontra ornament, tudzież sama forma”. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2C03H_HI/AAAAAAAAAK4/3N-6lIlhwpo/s1600-h/02_Skalne.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2C03H_HI/AAAAAAAAAK4/3N-6lIlhwpo/s400/02_Skalne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441533671947893874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kobieta siedząca w fotelu&lt;/span&gt;, Picasso 1913&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na drugim skaju – jakże pięknie treściowo – sytuowałby się późne wieki średnie. Raz jeszcze powtórzę: to zabawa nie analiza naukowa. Ale nie pozbawiona oparcia w realiach, jak każda zabawa, o czym doskonale wiedzą miłośnicy RPG, czy zaawansowanych gier strategicznych. &lt;br /&gt;Tak więc jaskiniowiec i malarz współczesny pozwalają sobie na co najwyżej jedną, przeważnie dość siermiężnie zakomunikowaną treść. Za to autor późnego średniowiecza nie zaczynał malowania, jeśli nie miał do opowiedzenia rozbudowanej historii. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2Cn6TSrI/AAAAAAAAAKw/n5Tkfzcy1nY/s1600-h/03_Skalne.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 395px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2Cn6TSrI/AAAAAAAAAKw/n5Tkfzcy1nY/s400/03_Skalne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441533668471556786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pocałunek Judasza&lt;/span&gt;, Giotto, 1304-1306&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8532303546180323264?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8532303546180323264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/miedzy-mnichem-neandertalczykiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8532303546180323264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8532303546180323264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/miedzy-mnichem-neandertalczykiem.html' title='Między mnichem a neandertalczykiem'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S4Q2DUceHHI/AAAAAAAAALA/AUFSaVG1YhI/s72-c/01_Skalne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5986107988919977220</id><published>2010-02-22T19:47:00.000+01:00</published><updated>2010-02-22T19:48:50.943+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 25</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po polskim: „Geografia“. Pełny luzik... Wszystko dzięki słabości, która targa duszą Madame Troczyńskiej – wymawiać należy  z fhrancuska, gahrdłowo – Madame Throczynska.&lt;br /&gt;Słabość targała jej duszą na tyle gwałtownie, iż pierwszą informacją jaką starsze roczniki w naszej szkole zwykły przekazywać rozpoznającym teren pierwszakom było: Na pierwszej ławce muszą siedzieć faceci! Najlepiej schludni z wyglądu, tak by się pani podobali. Pod żadnym pozorem dziewczyny, bo klasa będzie mieć przerąbane. I bez obaw. Ci z pierwszej ławki mogą zapomnieć o geografii.&lt;br /&gt;Trochę to było przesadzone, ale...  &lt;br /&gt;W ten oto sposób ja i Krzyś, młodzieńcy etatowo okupujący najbardziej oddalone od nauczycielskiego biurka rejony klasy, na geografii siedzimy w pierwszym rzędzie. &lt;br /&gt;Nasze zmysły z nieśmiałością chłoną informacje, jakie przekazuje nam pani profesor. Zahipnotyzowani śledzimy jej pełne stanowczości gesty, gdy z kijkiem do wskazywania państw i górskich szczytów krąży wokół mapy. Spuszczeniem oczu i rumieńcem dajemy znak, żeśmy spostrzegli dyskretnie rzucone ku nam spojrzenie. &lt;br /&gt;Od czasu do czasu madame Troczyńska zadaje klasie jakieś podchwytliwe pytanie, po czym idzie między rzędy w poszukiwaniu odpowiedzi. Wreszcie zdecydowanym krokiem powraca do biurka, siada na przykusym, by sprostać jej pełnym kształtom szkolnym krzesełku, chwyta się pod boki klatki piersiowej i wypychając ku przodowi obfity biust, tak by nabrał dziewczęcej jędrności, pyta: &lt;br /&gt;- A wy co wiecie, chłopcy?&lt;br /&gt;- Oj, dużo oni wiedzą, dużo, pani profesor – daje się słyszeć złowieszczy syk koleżanki z tylnej ławki.&lt;br /&gt;My zaś czerwoni niczym świeżo starte buraczki zbieramy do kupy ostatnie myśli i podejrzane w międzyczasie odpowiedzi po czym, zaliczamy - raz ja, raz Krzyś - ekstra premię w dzienniku.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6v26FbWFt2M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/6v26FbWFt2M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co dla nas relaksem, dla dziewczyn drogą przez mękę. &lt;br /&gt;Ze szczególną pasją madame Troczyńska tępi niewiasty ładne acz niezbyt lotne. Te winny przychodzić na lekcję w worku pokutnym posypane popiołem, wyuczone na pamięć czego się da, byle tylko „nie trzeba było myśleć” – jak im to złośliwie dopowiada stawiając bombę w dzienniku.&lt;br /&gt;Na geografii i tak nieszczególnie trzeba, bo większość to pamięciówa, ale... &lt;br /&gt;Ulubionym zajęciem Troczyńskiej jest wyszukiwanie w jej przedmiocie elementów logicznych, a następnie egzekwowanie tej wiedzy od przepytywanego. To dobrze znany system „pytań pomocniczych“. Do zupełnych incydentów należą sytuacje, w których ten manewr komukolwiek pomoże. Z reguły nieszczęśnika pogrąża. &lt;br /&gt;Jeśli madame jest nie w humorze i jakimś trafem wezwie do tablicy same dziewczyny – jesteśmy świadkami straszliwego pogromu. Nawet prymuski padają pod razami „ryczącej czterdziestki“ niczym trafione packą muchy. Obrona piątki na świadectwie końcowym wymaga od tych dziewcząt heroicznego wręcz wysiłku. A w sytuacjach bez wyjścia - wsparcia Lorka, który w maju i czerwcu podejmuje negocjacje ostatniej szansy, by zneutralizować „jakiś tam“ kaprys losu z połowy półrocza. &lt;br /&gt;Nas to oczywiście nie dotyczy. Raz żeśmy chłopcy, dwa – ambicji jako takiej nie miewamy.&lt;br /&gt;Wracając do Madame Troczyńskiej, zupełnie nie rozumiemy przyczyny, dla której dziewuchy jej nie cierpią. Oskarżają o stronniczość, „obrzydliwe chwilami zachowanie” i takie tam... &lt;br /&gt;Z ręką na sercu: wszystko to babska zawiść.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5986107988919977220?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5986107988919977220/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-25.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5986107988919977220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5986107988919977220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-25.html' title='Kiedy powrócisz 25'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6695989702170884998</id><published>2010-02-20T23:15:00.000+01:00</published><updated>2010-02-20T23:18:33.110+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Człowiek</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy ludźmi przez to, że przerastamy warunki biologiczne, w jakich się znaleźliśmy, i że na ich podłożu budujemy nowy, odmienny świat. (…)&lt;br /&gt;To co wartością nazywamy: dobro, piękno, prawdziwość, sprawiedliwość itd., to nie znajduje się w owej fizykalno-biologicznej podbudowie naszego ludzkiego świata, lecz występuje dopiero właśnie w owej przez nas wytworzonej i dla człowieka właściwej, nadbudowanej rzeczywistości. (…)&lt;br /&gt;Na skraju dwu światów: jednego, z którego wyrasta i który przerasta największym wysiłkiem swego ducha, i drugiego, do którego się zbliża w najcenniejszych swych wytworach, stoi człowiek, w żadnym z nich naprawdę nie będą „w domu”. Chcąc się na skraju tym utrzymać, (…) wydobywa człowiek z siebie moc twórczego życia i otacza się nową rzeczywistością. Ta rzeczywistość dopiero odsłania mu perspektywy na zupełnie nowe wymiary bytu, ale w tym nowym, przeczuwanym świecie znajduje moce równie mu obce, jak świat, z którego pochodzi, i znacznie bardziej go przerastające niż to wszytko, do czego on dorosnąć potrafił. W tym jego szczególna rola w świecie, a zarazem ostateczne źródło jego tragicznej, samotnej walki, jego wielu przegranych i jego nielicznych, a prawie nigdy nie rozstrzygających zwycięstw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Człowiek i jego rzeczywistość&lt;/span&gt;, Roman Ingarden. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6695989702170884998?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6695989702170884998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/czowiek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6695989702170884998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6695989702170884998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/czowiek.html' title='Człowiek'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4930997099320948721</id><published>2010-02-18T20:43:00.001+01:00</published><updated>2010-02-18T20:54:20.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 24</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8XvB6joGj4A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8XvB6joGj4A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x402061&amp;color2=0x9461ca" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Asia i Kasia... - zawiesza głos wzorem Szekspirowskiego bohatera. - W tygodniu przedświątecznym nie było was... w poniedziałek na matematyce. Powiedzmy... rozumiem. Ostatnia lekcja, spieszyło się wam do domu. Ale...! W czwartek uciekłyście z chemii i to tak pechowo, że profesorka od biologii znalazła was w damskim szalecie... jak to dramatycznie przekazała w pokoju nauczycielskim, „spowite kłębami dymu“... Tak. Powróciłyście więc na chemię, nie z własnej woli, by towarzyszyć reszcie klasy do... początku najbliższej przerwy. Następna. Łacina. Was znowu nie ma...  O rosyjskim nawet nie wspomnę. No i piątek. Dla równowagi zawieruszyłyście się na biologii. Dziewczynki, czy wy jesteście poważne? Powiedzcie mi dlaczego... Co ja mam z wami zrobić? - na twarzy Lorka odmalowuje się zażenowanie zmieszane ze współczuciem. &lt;br /&gt;Aż nam go szkoda. My też byśmy nie wiedzieli, co zrobić z takimi pannami. Karać ładne i słodkie dziewczynki? Trzeba by być potworem bez serca! Puścić wolno? Też nie da rady, bo laski przegięły na całego. &lt;br /&gt;- Kiedy wasze matki mogą do mnie przyjść? Najlepiej w poniedziałek o ósmej - namyślił się nie pozostawiając dziewczętom żadnej przestrzeni negocjacyjnej. &lt;br /&gt;- Moja mama pracuje... - zajęczała rozpaczliwie Aśka.&lt;br /&gt;- Panie profesorze, moja też nie da...&lt;br /&gt;- Dziewczyny! - przerwał stanowczo te biadolenia. -  Albo przyjdą do mnie, albo będą musiały przyjść do dyrektora. Co zatem wybieracie?&lt;br /&gt;Cisza.&lt;br /&gt;- Rozumiem, że ustaliliśmy: najbliższy poniedziałek o ósmej rano wasze mamy, albo tatusiowie, przychodzą tu pod klasę. Zrozumieliśmy się?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak przed całe 45 minut.&lt;br /&gt;Po wychowawczej dwie godziny polskiego, też z Lorkiem. W sumie bite trzy.&lt;br /&gt;Nawet z nim, trzy godziny to o dwie za dużo. Na długiej przerwie ledwo żyjemy. Dopiero kilka strzałów w płuco przywraca nas do pionu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4930997099320948721?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4930997099320948721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-24.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4930997099320948721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4930997099320948721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-24.html' title='Kiedy powrócisz 24'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3096999130916743408</id><published>2010-02-17T21:00:00.003+01:00</published><updated>2010-02-17T21:12:25.605+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Gadające obrazy</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tak jak polska literatura, czy malarstwo – choćby symbolizm Malczewskiego – nie są uboższe z uwagi na dodatkową warstwę treściową jaką posiadają przez swe uwikłanie w „sprawę polską” - tak też sztuka doby nowożytnej nie jest uboższą, czy gorszą od sztuki współczesnej z racji swego uwikłania w treści literackie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3xLG7_qOWI/AAAAAAAAAKo/AJ-vSTGbfpo/s1600-h/02_Warhol_Hamill.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 397px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3xLG7_qOWI/AAAAAAAAAKo/AJ-vSTGbfpo/s400/02_Warhol_Hamill.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439305032512715106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chris Evert&lt;/span&gt;, Andy Warhol&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Posiada raczej tę jedną, bądź dwie dodatkowe warstwy komunikacji z  widzem, oddziaływania zarówno na jego zmysły jak i zdolności logicznego myślenia, rozumowania, kojarzenia. Oczywiście, zapatrzony w treść twórca minionych wieków mógł nie raz popełnić twór koślawy od strony formalnej. Tylko czy zwolennikom „czystej formy” gnioty się nie przytrafiają? &lt;br /&gt;Nie jestem malarzem, więc nie muszę tego dylematu rozstrzygać. Za to jako widz stanowczo sprzeciwiam się ograniczaniu prawa plastyków do sięgania po warstwę literacką. I nie muszą wcale poprzestawać na ściągniętej z Warhola metodzie reklamowo-komiskowej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3xLGirTzpI/AAAAAAAAAKg/z6F3nVRBEKM/s1600-h/01_Krasnals_Polanski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 178px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3xLGirTzpI/AAAAAAAAAKg/z6F3nVRBEKM/s400/01_Krasnals_Polanski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439305025716473490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Roman Polański z dziewczynką Banksy'ego,&lt;/span&gt; The Krasnals.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3096999130916743408?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3096999130916743408/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/gadajace-obrazy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3096999130916743408'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3096999130916743408'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/gadajace-obrazy.html' title='Gadające obrazy'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3xLG7_qOWI/AAAAAAAAAKo/AJ-vSTGbfpo/s72-c/02_Warhol_Hamill.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-52657631277401708</id><published>2010-02-16T21:23:00.003+01:00</published><updated>2010-02-16T21:25:04.498+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Jeszcze jeden taniec</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dziś ostatni wieczór karnawału. Radzę, przynajmniej mentalnie, go nie zmarnować. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_I1xSGcHQto&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_I1xSGcHQto&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TTR0M14ojVI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TTR0M14ojVI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-52657631277401708?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/52657631277401708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/jeszcze-jeden-taniec.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/52657631277401708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/52657631277401708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/jeszcze-jeden-taniec.html' title='Jeszcze jeden taniec'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4859989503562677344</id><published>2010-02-15T19:41:00.001+01:00</published><updated>2010-02-15T19:52:48.792+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 23</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Poniedziałek jest z pewnością najgorszym z dni tygodnia. A dla mnie to już prawdziwy koszmar! Przede wszystkim ze względu na swój początek – godzinę wychowawczą z Lorkiem.&lt;br /&gt;Jak co tydzień Lorek z godną wyższej sprawy konsekwencją domaga się zaległych usprawiedliwień, gani nasze lenistwo, zaległości, wyjaśnia skargi innych nauczycieli, prosi, grozi, apeluje. &lt;br /&gt;Skąd ja mu wytrzasnę teraz zwolnienie za zeszłą środę?! Mam za przedświąteczny poniedziałek – to już coś. Wszystko dzięki temu, że staruszka ma dobrą, ale krótką pamięć. Kiedy prosić ją o usprawiedliwienie za ostatni tydzień, nie ustąpi, póki nie dowie się, jaka była jej przyczyna. Ale po dwu, trzech tygodniach...&lt;br /&gt;- Dlaczego nie byłeś?! - pyta starając się bezskutecznie nadać swym delikatnym rysom twarzy odrobinę srogości.&lt;br /&gt;- No jak to? Nie pamięta mama? - sam z reguły nie pamiętam, więc moje zdziwienie jest jak najbardziej naturalne. - Przecież zostałem w domu. &lt;br /&gt;- Jak to nie pamiętam... a po co zostałeś?&lt;br /&gt;- Już teraz nie pamiętam... Oj, Mamo. Bo będę miał „nieodpowiednie“ z zachowania. Proszę...&lt;br /&gt;- Czy ty czasem nie wagarujesz?&lt;br /&gt;- Ja? - i tu jedynym ratunkiem jest mina skarconego spaniela. Wiadomo, nawet jeśli pożarł nam z talerza kotlet to patrząc takim wzrokiem nie tylko uniknie kary, ale jeszcze zostanie przytulony i dołożą mu do michy kolejną porcję. &lt;br /&gt;- Znowu coś kręcisz... Zobaczysz, powiem ojcu, albo wyślę go na zebranie.&lt;br /&gt;Na szczęście na zebrania chadza sama a tam dowiaduje się, że w klasie jest co najmniej kilku uczniów gorszych ode mnie, a gdy idzie o wagary, to niektóre dziewuchy robią to w tak bezmyślny sposób, że na nich skupia się cała wywiadówkowa krytyka niedostatków „dzisiejszej młodzieży“. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3mXswLuMqI/AAAAAAAAAKY/RIIAVmG0aLE/s1600-h/0011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3mXswLuMqI/AAAAAAAAAKY/RIIAVmG0aLE/s400/0011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438544820130689698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Panie Psorze. Zapomniałem. Miałem w głowie zeszły poniedziałek - zacząłem swe mętne tłumaczenia.&lt;br /&gt;- Nie rozumiem. O poniedziałku sprzed dwóch tygodni pamiętałeś, a o środzie z minionego tygodnia nie? - Lorek pokręcił głową z niedowierzaniem. - Lepiej przyznaj się, że nie chciałeś  rodzicom powiedzieć o tylu nieobecnościach. Nie tak było?&lt;br /&gt;- Skądże znowu? Po prostu...&lt;br /&gt;- Po prostu już ci się kolego w dzienniczku usprawiedliwienia nie mieszczą? Dla ciebie przydałaby się księga pamiątkowa, nie sądzisz? Siadaj. Przypominam klasie, że usprawiedliwienia lekarskie należy donieść w ciągu tygodnia. Od rodziców najpóźniej po dwu tygodniach. Potem przyjmował ich nie będę...&lt;br /&gt;Będzie, będzie – tylko tak straszy. Lorek to wyjściowy facet. &lt;br /&gt;Dzisiaj jest w swoim niezastąpionym bordowym sweterku. To jeden z dwóch  „kombinezonów roboczych“, w których przychodzi do pracy będącej mu powołaniem. Drugim jest brązowa marynara. Oba kombinezony Lorek czyści sobie tylko znanym sposobem – odkażania dymem. Dzięki temu i wygląda schludnie, i pachnie miło. Przynajmniej nam, palaczom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4859989503562677344?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4859989503562677344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-23.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4859989503562677344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4859989503562677344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-23.html' title='Kiedy powrócisz 23'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3mXswLuMqI/AAAAAAAAAKY/RIIAVmG0aLE/s72-c/0011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2019681172699110579</id><published>2010-02-14T21:58:00.003+01:00</published><updated>2010-02-14T22:10:15.696+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Chwała zakochanym</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam. Zupełnie zapomniałem. To przez te dzisiejsze zaczytanie i piątkowy ruch w interesie. Te wszystkie stragany z kochającymi mnie gadżetami, baloniki, oblepione kwiatkami pary - byłem pewien, że było minęło. &lt;br /&gt;A tymczasem nie. To dziś jest, lub bardziej było, święto zakochanych. Takiej okazji nie można po prostu pominąć milczeniem. A ponieważ tym co szczęśliwie zakochani niczego życzyć nie trzeba. Zresztą o czy tu pisać? Poznali się, zakochali, po czym żyli długo i szczęśliwie. Katastrofa. Nic gorszego, doprawdy, przytrafić się nie może.&lt;br /&gt;O nie. Nie im. Lecz, tym wszystkim, którym zawdzięczamy arcydzieła sztuk plastycznych, najbardziej porywające utwory literackie, olśniewające filmy... Wszystkim nieszczęśliwie zakochanym, w dowód wdzięczności za ich nieoceniony wkład w światową kulturę dedykuję piosenkę:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/X4WWccQjDOc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/X4WWccQjDOc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2019681172699110579?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2019681172699110579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/chwaa-zakochanym.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2019681172699110579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2019681172699110579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/chwaa-zakochanym.html' title='Chwała zakochanym'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7370637420600310546</id><published>2010-02-14T14:01:00.001+01:00</published><updated>2010-02-14T14:04:39.110+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Dobrym bądź</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_tRkfJmpQqE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_tRkfJmpQqE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- I bądź dobry. Zawsze bądź dobry. Przez całe życie. Obiecujesz mi? Jeśli będziesz zmuszony zabić człowieka, bądź dobry! Uśmiechaj się do niego, zanim zabijesz.&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;- Ale jeżeli ciebie będą zabijać – nie skowycz i nie płacz. Tego ci nie wybaczą. Uśmiechaj się, gdy będą cię zabijać. Uśmiechaj się do kata. Tym się unieśmiertelnisz. Tak czy owak, każdy z nas prędzej czy później zdechnie. Zdychaj jak człowiek, Witia. Zdychaj z godnością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Akwarium, Wiktor Suworow.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7370637420600310546?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7370637420600310546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/dobrym-badz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7370637420600310546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7370637420600310546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/dobrym-badz.html' title='Dobrym bądź'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8661737711709704355</id><published>2010-02-12T23:05:00.001+01:00</published><updated>2010-02-12T23:40:43.065+01:00</updated><title type='text'>Kiedy powrócisz 22</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- To rzeczywiście... wybacz, zabawne zdarzenie – Zuza z trudem opanowywała chichot. &lt;br /&gt;- Zgadzam się. Zabawne i pouczające.&lt;br /&gt;- Nie można po jednym przykrym incydencie wszystkiego przekreślać. Zresztą, gdybyś zaczął regularnie chodzić do szkoły i odrabiać prace domowe...&lt;br /&gt;- A kto powiedział, że dobry uczeń musi chodzić do szkoły. Czy poziom wiedzy zależy do ilości godzin wysiedzianych w ławce?&lt;br /&gt;- W pewnym sensie zależy. Jeśli ciągle cię nie ma, musisz mieć braki.&lt;br /&gt;- Zapewniam, że nie większe niż inni. Zresztą to nie chodzi o jeden wypadek. Nauczyciele to muły. Dzielą uczniów mechanicznie na prymusów, czwórkowych, trójkowych i pałkowiczów. Jeśli zaszeregują Cię do pałkowiczów to nie ma żadnej szansy na przekonanie ich, że jest inaczej. Zuzia. Nie kręć głową, bo wiesz, że mam rację. Otóż przypomnij sobie mechanizm wystawiania ocen z odpowiedzi przy tablicy. Ileż razy nauczyciel, zanim cię oceni, zajrzy, jakie stopnie masz z innych przedmiotów. I co się potem dzieje. Nieważne, czy odpowiadasz na tróję, czy na silną czwórkę – jeśli jesteś pałkarzem i tak dostaniesz góra 3 albo 3 z minusem. W porywach 3 z plusem. Ileż razy odpowiadałem lepiej od „czwórkowiczów“ zgarniających 4, gdy ja z łaski otrzymywałem 3. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ukVNqJztsDo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ukVNqJztsDo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;System zmienia się dopiero pod koniec kwietnia, kiedy zbliża się wystawianie ocen. Wiedzą, że nie mogą wszystkich zostawić na drugi rok. Łowią więc każdą budzącą nadzieję wypowiedź, pozwalającą na wyciągnięcie średniej. No i zgodnie z tym systemem do kwietnia bimbałem a od kwietnia wyciągałem na prostą zabagnione przedmioty. A że na tle innych pałkowiczów byłem gwiazdą, to spokojnie w 1,5 miesiąca odrabiałem straty z całego roku. &lt;br /&gt;- I jaki byłby sens chodzenia do szkoły przez cały rok?&lt;br /&gt;- Może taki, że wydostałbyś się z grupy „pałkowiczów“? - ona naprawdę wierzy w to, co mówi.&lt;br /&gt;- Idealistka - pokręciłem głową z politowaniem. - Po pierwsze utraciłbym mnóstwo wolnego czasu, po drugie nic bym nie wskórał. Większość gogów to tępole.&lt;br /&gt;- Na pewno nie większość.&lt;br /&gt;- Obawiam się Pani, że patrzysz na świat przez różowe okulary.&lt;br /&gt;- Nie masz racji.&lt;br /&gt;- Widzisz Zuza, gdyby nie zmiana kilku kluczowych nauczycieli w siódmej i ósmej klasie, to moje świadectwo na zakończenie szkoły byłoby zapełnione od dołu do góry samymi trójami, jak przez resztę podstawówki. Na szczęście przyszli nauczyciele, dla których byłem „tabula rasa“. A potem starzy wystawiając mi stopnie sprawdzonym systemem porównywania ocen z innych przedmiotów ze zdziwieniem konstatowali, że nie jestem skończonym idiotą. I tak chory system porównawczy zaczął działać na moją korzyść. Ale co z tego? Nie zmienia to faktu, że sam system jest do kitu. &lt;br /&gt;- Trochę masz racji. Ale i tak wagarowaniem wiele nie zdziałasz - upierała się, jak każda baba. &lt;br /&gt;- Teraz nie wagaruję z musu, lecz dla przyjemności. To coś zupełnie innego - zacząłem z nonszalancją. - W ogólniaku na szczęście gogowie-idioci to unikaty. Lubię szkołę, byle nie do przesady. W końcu co szkodzi połączyć jedno z drugim?&lt;br /&gt;- Szkodzi. Ze szkoły trzeba czerpać jak najwięcej, póki można. Bo potem będziesz żałował, że zmarnowałeś najlepsze lata na włóczenie się wzdłuż śmierdzącej rzeczki. &lt;br /&gt;- W takim towarzystwie? Nawet rzeczka przestaje śmierdzieć. &lt;br /&gt;- Nie czaruj, nie czaruj...&lt;br /&gt;- No wiesz co. Musisz być ciągle przeciwko mnie? - dałem wyraz swemu zawiedzeniu rozkładając bezradnie ręce. &lt;br /&gt;- Nie ciągle, lecz gdy opowiadasz herezje! &lt;br /&gt;- Herezje na temat szkoły, czy na temat ciebie?&lt;br /&gt;- Przestań, powiedziałam! - mało nie zaczęła tupać.&lt;br /&gt;- No dobrze. Po co byliście w Warszawie? - zmieniłem temat widząc, że nieco wkurzają ją takie żarty. &lt;br /&gt;- Nie pytaj. Mam tego dość w domu - zaczęła patrzeć gdzieś przed siebie. - Proszę nie rozmawiajmy o niczym, co wiąże się z moimi wyjazdami, zwolnieniami, moimi nieobecnościami w szkole i tak dalej. Kiedyś ci to opowiem, ale teraz chcę o tym nie myśleć. Ok? - spojrzała niepokojąco poważnie. – Proszę. Chociaż tu.&lt;br /&gt;- Nie ma sprawy. Choroby. Jak chcesz, to mogę nawet nie mówić o moich schorzeniach, choć jako hipochondrykowi przyjdzie mi to z pewnym trudem – starałem się zażartować, lecz na niej nie zrobiło to tym razem najlepszego wrażenia.&lt;br /&gt;- To niech ci przyjdzie. Już wolę słyszeć o wagarach.&lt;br /&gt;- O tym akurat mogę z pasją godzinami – burknąłem pod nosem.&lt;br /&gt;- Właśnie widzę. Niestety...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8661737711709704355?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8661737711709704355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-22.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8661737711709704355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8661737711709704355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-22.html' title='Kiedy powrócisz 22'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2298272221188995449</id><published>2010-02-11T23:13:00.003+01:00</published><updated>2010-02-11T23:21:27.807+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wystawy malarstwa'/><title type='text'>Ostatni dzwonek</title><content type='html'>A zatem - jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy - tej niedzieli warszawska wystawa "Moje Życie - twórczość Jacka Malczewskiego" zostanie zakończona. Pewnie jak w ostatni i poprzedni weekend będą kolejki do galerii, tłumy przed szatniami, jeszcze większe przed obrazami, których prawie zza pleców innych osób nie widać i temu podobne atrakcje. Mimo to, jeśli jesteście w Warszawie a wystawy nie widzieliście - wstyd - warto to nadrobić. Diabli wiedzą, kiedy teraz znowu coś sensownego pokażą. Brać od życia co daje, powtórek nie będzie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0P5jV4lHHR0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0P5jV4lHHR0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2298272221188995449?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2298272221188995449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/ostatni-dzwonek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2298272221188995449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2298272221188995449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/ostatni-dzwonek.html' title='Ostatni dzwonek'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7405875999523632081</id><published>2010-02-10T21:00:00.001+01:00</published><updated>2010-02-10T21:27:10.156+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 21</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Toteż po napisaniu, usatysfakcjonowany tak treścią jak imponującymi rozmiarami mego dzieła, gotów byłem stawić czoła gogowi. Instynkt mnie nie zmylił. Po lekcji polskiego zebrano zeszyty dla sprawdzenia pracy domowej. Tym razem byłem przygotowany. I co więcej patrząc na wypracowania szkolnych kolegów – pewny swego. &lt;br /&gt;Dnia następnego czekałem na formalność. Na potwierdzenie mojej pracy adekwatną oceną. 3+, może 4... 5 na pewno mi nie da, bo jestem „leniem i nieukiem“, ale jakoś to będzie.&lt;br /&gt;Wyczytywanie zaczyna się od najlepszych. Jedna piątka, trzy czwórki z plusem. Gdy mijamy tróje jestem mocno zaniepokojony. Co takiego mogło się stać? Zrobiłem dużo błędów? Niemożliwe, prosiłem mamę, by sprawdziła.&lt;br /&gt;Tyle pracy na darmo...?! Na pewno nie. Może mój zeszyt gdzieś się zawieruszył. Tak na pewno musiało tak być – myślałem, gdy po swoje zeszyty dreptali klasowi pałkowicze. &lt;br /&gt;Koniec wyczytywania. Cisza. Nikt w klasie oprócz mnie i jej nie wie dla kogo ta cisza. W końcu jednak wszyscy orientują się, że coś ekstra miało miejsce i nie kto inny jak ja, jestem sprawcą tej hecy. Cała klasa chichocze patrząc z uwagą to na mnie, to na nią. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/JHA-kflhoJ0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/JHA-kflhoJ0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zbaraniałem. Za cholerę nie wiem co mówią jej oczy, poza tym, że tyle w nich złości. Ale za co?&lt;br /&gt;- Kto ci to pisał?! - rzuca w końcu prosto w twarz.&lt;br /&gt;- Jak to kto? - spojrzałem po reszcie dzieciaków. - Ja, proszę pani...&lt;br /&gt;- Nie kłam! Nie dość, że do szkoły nie chodzisz, to jeszcze nie masz wstydu dawać starszym prac domowych do pisania. Przyznaj się, kto ci to pisał?!&lt;br /&gt;- Ja! - Boże co się dzieje? Co ona bredzi!?! Nawet oni widzą, że nie kłamię. Chichoty ucichły. Na ich twarzach widać współczucie. – Proszę pani, ja naprawdę to sam pisałem. Czytałem wcześniej książki...&lt;br /&gt;- Milcz! W różne bajki mogę uwierzyć, lecz za długo uczę, by się dać na to nabrać. Takich wypracowań nie pisują nawet w szkole średniej. Wystarczy porównać wcześniejsze prace w zeszycie... - przecież jej nie powiem, że poprzednio przepisywałem od innych - ...by wiedzieć, że nie masz z tym nic wspólnego. Nikt w tej szkole nie ma. A co dopiero ty! – cedzi pogardliwie wskazując mnie paluchem.&lt;br /&gt;- Siadaj. Dwa z polskiego, dwa z wychowania i porozmawiamy w poniedziałek z wychowawczynią.&lt;br /&gt;I usiadłem z zębami zaciśniętymi z wściekłości.&lt;br /&gt;Ależ ze mnie kretyn! Zamiast iść na podwórko pograć w gałę. Zamiast wyskoczyć do kumpli napalić się fajek – dałem tej wiedźmie pretekst do poniżania. A wystarczyło nic nie napisać i dostać standardową bombę. Też mi się zachciało wykazywać. Nigdy więcej nie będę już takim durniem – przyrzekłem sobie rozwścieczony całym zajściem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście w siódmej klasie zmienili nam polonistkę. Nowa już pierwszą, napisaną na odwal się, pracę domową oceniła na 4. To mnie zastanowiło i spróbowałem. W parę tygodni stałem się klasowym prymusem z polskiego, co dla wszystkich łącznie ze mną było sporym zaskoczeniem. &lt;br /&gt;Na szczęście klasa jako taka należała do najgorszych, więc bycie prymusem w tym towarzystwie nie oznaczało bynajmniej oceny bardzo dobrej, która niewątpliwie hańbiłaby świadectwo chłopaka z dzielnicy jeszcze bardziej niż pała i repeta. Silne 4, świadectwo wyglądało lepiej, a człowiek przynajmniej szacunku wśród kumpli nie stracił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7405875999523632081?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7405875999523632081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-21.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7405875999523632081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7405875999523632081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-21.html' title='Kiedy powrócisz 21'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7218202117696868896</id><published>2010-02-09T19:08:00.002+01:00</published><updated>2010-02-09T19:12:52.003+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Epoka schyłku</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Każdy kto ma mroczne, niepokojące, czy choćby wieloznaczne wizje jest tu chętnie widzianym gościem. Może tworzyć własne mikro-światy, które złożone razem decydują o różnorodności sztuki tamtego czasu. &lt;br /&gt;Dziecięce lalki-upiory &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wojtkiewicza&lt;/span&gt;, przy których w zadumę popada sportretowany w roku 1905 &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bolesław Raczyński&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3GlNclU1VI/AAAAAAAAAKQ/yRpV7GFouM4/s1600-h/Wojtkiewicz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 281px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3GlNclU1VI/AAAAAAAAAKQ/yRpV7GFouM4/s400/Wojtkiewicz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436307875642529106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dekoracyjnie potraktowana  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eliza Pareńskia&lt;/span&gt;, której portret w roku 1985 namalował &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stanisław Wyspiański&lt;/span&gt;, człowiek maszyna produkcyjna sztuk wszelkich. I wielu innych po dziś dzień przykuwających uwagę i naśladowanych w taki czy inny sposób.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3GlNNDpeOI/AAAAAAAAAKI/4dB9qUALeSo/s1600-h/Wyspianski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 290px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3GlNNDpeOI/AAAAAAAAAKI/4dB9qUALeSo/s400/Wyspianski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436307871474743522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7218202117696868896?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7218202117696868896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/epoka-schyku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7218202117696868896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7218202117696868896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/epoka-schyku.html' title='Epoka schyłku'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S3GlNclU1VI/AAAAAAAAAKQ/yRpV7GFouM4/s72-c/Wojtkiewicz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7394234336245871199</id><published>2010-02-08T21:46:00.000+01:00</published><updated>2010-02-08T21:51:27.706+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 20</title><content type='html'>Gdy w podstawówce kogoś nie było w szkole w poprzednim tygodniu, nauczyciele zwyczajowo go nie pytali. A mnie w zasadzie co drugi tydzień nie było, więc nieraz na miesiąc przed końcem semestru zaczynali mi grozić:&lt;br /&gt;- Oczywiście możesz nadal nie być przygotowany do lekcji i nie odpowiadać, ale ostrzegam, że w takim wypadku nie będziesz klasyfikowany. Tak czy inaczej będziesz powtarzał klasę.&lt;br /&gt;Do tego dopuścić nie mogłem. Miałem układ ze starą. Moje oceny nic ją nie obchodzą. Bylebym zdawał z klasy do klasy. &lt;br /&gt;- A jak to zrobisz, to już twoja sprawa!&lt;br /&gt;Mnie w to graj. Od tej pory w styczniu i maju, gdy rozstrzygały się oceny semestralne starałem się być w szkole częściej niż na chorobowym. Czasem musiałem postarać się jeszcze bardziej, bo w ciągu roku część nie darzących mnie sympatią nauczycieli urządzała sobie polowania. Lekcja zaczynała się od sprawdzenia w dzienniku, czy w poprzednim tygodniu, a nieco później, czy na poprzedniej lekcji, byłem. Jeśli tak: &lt;br /&gt;– ...zeszyt do sprawdzenia, ty do odpowiedzi. &lt;br /&gt;Łapałem jedną, częściej od razu dwie bomby. Było zatem co nadrabiać. &lt;br /&gt;System łapankowy miał tę zaletę, że zachęcał do jeszcze częstszej nieobecności. Dzięki temu zamiast wiercić się kilka godzin dziennie w oczekiwaniu na krótkie chwile wolności, zamiast słuchać nudnych wywodów i denerwować się czy mnie przypadkiem nie spytają, mogłem oddawać się wszystkim rozkoszom życia szczenięcego. &lt;br /&gt;W przypadku większości uczniów z podstawówki było to kopanie piłki, popisywanie się pachnącymi gumkami, piórnikami, dokuczanie innym, ewentualnie skarżenie. Wyjątki od tej reguły pilnie skrywały swoją wstydliwą odmienność i dopiero pod koniec szkoły zdołały zyskać szacunek i nieco posłuchu wśród obrotniejszych rówieśników. &lt;br /&gt;W czerwcu po wystawieniu ocen chodzenie do szkoły było nawet przyjemne. Większą część dnia zostawiano nam wolną rękę. Toteż szlajaliśmy się po boisku, siedzieliśmy w kiblu paląc papierosy lub w sali gimnastycznej oglądając dziewczyny grające w siatkówkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W połowie podstawówki coraz częściej zaczęli nas bombardować pytaniami co po szkole? Nieustanne zmiany w metodzie nauczania, sprawiało, że nasi nauczyciele zdradzali oznaki jeszcze większego niż my zagubienia. Nie wiedząc co ostatecznie zadecyduje o naszej promocji do kolejnej szkoły zalecali zwolennikom startu do liceum lub technikum, by zadbali o oceny na swoim świadectwie końcowym. &lt;br /&gt;Nie wiem już kto odbył z nami roztropną pogawędkę na ten temat, dość, że wywarła ona na mnie pewne wrażenie. Na tyle silne, że postanowiłem chociaż troszkę wziąć się do pracy. Oczywiście nadal miałem zamiar wagarować, ale nic nie stało na przeszkodzie, by dowiedzieć się co było w szkole, co zadali i bez straty czasu na chodzenie do budy przyswoić sobie wiedzę potrzebną do „wybronienia trói“. &lt;br /&gt;Na początku nawet, gdy odpowiadałem lepiej do „prymusków“ stawiali mi oceny o jeden, dwa punkty gorsze od tamtych. Trochę mnie to złościło, ale mówi się trudno. Początki zawsze są rozczarowujące.&lt;br /&gt;Wreszcie pewnego razu postanowiłem naprawdę się przyłożyć. Wygrzebałem z babcinej biblioteczki kilka zgrabnych opracowań z literatury, przeczytałem nawet zadane lektury – mając kupę wolnego, to nawet z dokładką – i dali jazda smarować opracowanie na naście stron. Prawie dwa tygodnie nie było mnie wtedy w szkole. Od chłopaków usłyszałem, że polonistka rzecz całą strasznie przeżywała. To jej konik więc zapowiedziała, iż dobre wypracowanie, sumujące literaturę romantyzmu, może zadecydować o ocenie końcowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7394234336245871199?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7394234336245871199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7394234336245871199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7394234336245871199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-20.html' title='Kiedy powrócisz 20'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6517341228649216731</id><published>2010-02-07T00:14:00.003+01:00</published><updated>2010-02-07T01:39:59.718+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Tylko dla dorosłych</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-GAiJPp2epo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-GAiJPp2epo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(…) w naszej rodzinie zawsze się dużo biegało, zwłaszcza wiejąc przed policją. Zawsze też biegałem dobre, szybko i długim krokiem, ale chociaż się nie wiem jak starałem, a możecie mi wierzyć na słowo, że się nie leniłem, nic mi to nie pomogło i dałem się glinom złapać po skoku na piekarnię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Samotność długodystansowca, Alan Sillitoe.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6517341228649216731?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6517341228649216731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/tylko-dla-dorosych.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6517341228649216731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6517341228649216731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/tylko-dla-dorosych.html' title='Tylko dla dorosłych'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8785377628037419054</id><published>2010-02-05T23:51:00.004+01:00</published><updated>2010-02-07T01:25:41.385+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 19</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie po męczącej chwili milczenia spytałem:&lt;br /&gt;- A jak ty oceniasz szkołę?&lt;br /&gt;- Lubie ją. Bardzo. W średniej jeszcze się nie nabyłam, ale podstawówkę wspominam bardzo miło. Owszem są rzeczy, które mi się podobają i takie, które bym zmieniła...&lt;br /&gt;- Gdzie chodziłaś?&lt;br /&gt;- Do jedynki za torami. A teraz do chemika w Piastowie. A ty? &lt;br /&gt;- Ósemka. A teraz do Zana. Dobra buda. Nasz dyrektor ogłaszając wieść, żeśmy godni pobierać tu  nauki zapowiedział, że... „po tej szkole będą państwo, jakby – pół-inteligentami“?&lt;br /&gt;- Tak? - śmieje się prawie całą sobą. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S21DcKzApvI/AAAAAAAAAKA/xeIIIrvyoIg/s1600-h/0010.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S21DcKzApvI/AAAAAAAAAKA/xeIIIrvyoIg/s400/0010.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435074476519761650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- I trzeba przyznać, że patrząc na niektórych utwierdzam się w przekonaniu, że bycie „pół-inteligentem“ stanowi szczyt ich marzeń.&lt;br /&gt;- A ty masz jakiś szczyt marzeń? &lt;br /&gt;- Bo ja wiem. Na razie to nie głupio przeżyć. Co się martwić o resztę – mówiłem z przekąsem.&lt;br /&gt;- Nie grzeszysz malkontenctwem? - Zuza zmierzyła mnie surowym spojrzeniem.&lt;br /&gt;- Malko... co? - westchnąłem. - Nie. Chyba nie. Tak mi się przynajmniej wydaje.&lt;br /&gt;Podchwyciła moją zabawę odkopując jeden z kamieni.  &lt;br /&gt;- Powiedz, czemu uważasz, że szkoła jest zła? Przecież jeśli wagarujesz, to nauczyciele muszą cię za to ukarać. Nawet powinni to zrobić. Rodzice też!&lt;br /&gt;- Wagary nie mają tu nic do rzeczy. Od tego jest ocena z zachowania. A nie polskiego, czy biologii.&lt;br /&gt;- No i...&lt;br /&gt;- No i w podstawówce często te dwie rzeczy mylą. &lt;br /&gt;- A czemu teraz nie chodzisz do szkoły?&lt;br /&gt;- Chodzę. Czasem. Jak prawie każdy, poza koleżanką Grudówną, która chodzi zawsze. Mamy taką agregatkę w klasie.&lt;br /&gt;- A czemu czasem? - typowo kobiecy upór.&lt;br /&gt;- Oj... Zuzka. Aleś się uparła. Bo ja wiem – sam zacząłem się zastanawiać.&lt;br /&gt;Na początku moje wagary nie były wagarami. Jak człowiek jest chory to dostaje zwolnienie. Ale jak było się głodnym, to nikt zwolnienia nie dawał. Jako małolaty całymi miesiącami jedliśmy byle co, a czasem i tego brakowało. Przy takiej diecie bywało różnie. Zdarzyło się że w drodze od szkoły fiknąłem nieprzytomny. Gdy mnie ocucili, posadzili na ławce, wolałem już nie iść do budy. Wracałem do domu lub wałęsałem się po mieście. Byle powoli. Z czasem nauczyłem się, że życie poza szkołą bywa przyjemniejsze niż to szkolne. W szkole obojętne z jakiego powodu cię nie ma, gnoją nie patrząc na nic, bo wydaje się im, że w ten sposób cię zmobilizują. No i mobilizowali – do częstszych wagarów.&lt;br /&gt;- Zresztą, w szkole nie było już sensu walczyć o stopnie, bo jeśli kiedyś tam zaliczyli cię do grupy szkolnych outsiderów, to w żaden sposób się tej oceny nie pozbędziesz. &lt;br /&gt;- Przesadzasz - przerwała mi kręcąc głową. &lt;br /&gt;- Naprawdę tak uważasz? - zaśmiałem się nieco złośliwie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8785377628037419054?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8785377628037419054/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8785377628037419054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8785377628037419054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-19.html' title='Kiedy powrócisz 19'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S21DcKzApvI/AAAAAAAAAKA/xeIIIrvyoIg/s72-c/0010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-6984683899608189723</id><published>2010-02-04T20:47:00.003+01:00</published><updated>2010-02-04T20:52:49.258+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Zaduma radosna i mroczna</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Za nim podążyli inni. Weiss, Wyczółkowski, Bozańska, Wojtkiewicz. Każdy z nich w inny sposób, w innych kontekstach. Nikt też chyba nie patrzył na melancholię spojrzeniem równie pogodnym, jak  malarczyk Malczewskiego wkraczający w obszarpanych łachach w pełną pasjonujący tajemnic dorosłość.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2slNCrsa-I/AAAAAAAAAJ4/8DHeLFV1568/s1600-h/Melancholik.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 208px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2slNCrsa-I/AAAAAAAAAJ4/8DHeLFV1568/s400/Melancholik.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434478281341299682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Melancholik&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wojciecha Weissa z 1898&lt;/span&gt; roku to już prawdziwy człowiek dekadencji, pogrążony w myślach mrocznych. Świadczy o tym nie tylko twarz portretowanego lecz również  przybierający kształt trupiej czaszki cień na ścianie. W końcu jesteśmy w epoce symbolizmu. W ogóle w epoce, w której i w obszarze sztuki, i w obszarze idei dzieje się nadzwyczaj wiele.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-6984683899608189723?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/6984683899608189723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/zaduma-radosna-i-mroczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6984683899608189723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/6984683899608189723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/zaduma-radosna-i-mroczna.html' title='Zaduma radosna i mroczna'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2slNCrsa-I/AAAAAAAAAJ4/8DHeLFV1568/s72-c/Melancholik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7063489020046723282</id><published>2010-02-03T22:19:00.001+01:00</published><updated>2010-02-03T22:37:24.670+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 18</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Piątkowe lekcje kończą się przed drugą. Psa odfajkowuję możliwie najszybciej. Wygrzebuję z szafy najmniej obszarpane łachy. 14.30. Idę.&lt;br /&gt;Czy dzisiaj uda się ją spotkać? Nie jest za ciepło, ale też nieszczególnie zimno. Daje się wytrzymać. &lt;br /&gt;Błagam... Zuza wyjdź na ten spacer!&lt;br /&gt;Czarną drogę do kolejowego mostu pokonuję niemal biegiem. Wychodzę na szutrówkę tuż przed 15.00. Energicznie przemierzam „nadrzeczny bulwar“, co i raz zerkając nerwowo w stronę wiaduktu, którego nasyp przesłania widok na żbikowskie osiedle. Mijają kolejne minuty. Coraz rzadziej zerkam w stronę bloków. Im dłużej tam nie patrzę, tym większą mam nadzieję, że tym razem, że wreszcie...&lt;br /&gt;I jest! Nie wiem czy mnie widzi, lecz ja z nikim innym nie pomylę tej sylwetki. Idzie wolniutko w kierunku mostu na Utracie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jJJGBYEHNc4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jJJGBYEHNc4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Długoś kazała na siebie czekać, Pani. Miałem wrażenie, że wieczność całą - skłaniam się teatralnie na powitanie.&lt;br /&gt;- Ależ Panie, młodzieńcza wieczność mija szybciej niż wiosenna burza - rozbawiona podjęła   manierę.&lt;br /&gt;- Godzi się tak igrać z cudzą tęsknotą?&lt;br /&gt;- To nie igraszka. To ta pogoda – mówi pociągając nosem. - Przepraszam, ale wczoraj było za zimno na spacery. Nawet dzisiaj rodzice nie chcieli mnie puścić, przekonałam ich jednak, że w mojej kuracji świeże powietrze stokroć lepszym lekarstwem niż domowe ciepło. Zresztą, nie ma już tego wiatru...&lt;br /&gt;- Tak, wczoraj spacer wymagał samozaparcia - zauważyłem z goryczą.&lt;br /&gt;- Czyżbyś wiedział coś więcej na ten temat? - udała zdziwienie. &lt;br /&gt;- A i owszem. Mimo to wybaczam. Widzieć Panią dzisiaj wielką jest nagrodą.&lt;br /&gt;- Oj, przestań już błaznować - zaśmiała się na głos. - Ja też się cieszę. Bałam się, że cię nie będzie, że znowu wagarowałeś przed południem.&lt;br /&gt;- Nie. Skądże. Pilnie chadzałem do szkoły wzbogacając swoje konto lufą z polskiego. Oto jak się  odwdzięcza za chodzenie do niej. I jak to polubić?&lt;br /&gt;- Czemu nie? Szkoła to fajne miejsce. Tyle się dzieje. Można rozwijać swoje zainteresowania...&lt;br /&gt;- To zależy kto się czym interesuje - westchnąłem. - U nas nie uczą palenia fajek, gry na gitarze czy włóczenia się nad Utratą.&lt;br /&gt;- Bo też to dosyć oryginalne zainteresowania. Nie masz innych?&lt;br /&gt;- A jakby tak było? - skrzywiłem się ironicznie. – Tak swoją drogą to teraz nawet polubiłem szkołę.&lt;br /&gt;- Nie wyglądasz na wagarowicza. Czemu to robisz? - patrzyła wnikliwie. &lt;br /&gt;- Jak to czemu? Wagary to wolność. Przecież to oczywiste - nie wiem czy to była mądra odpowiedź.&lt;br /&gt;- Wolność nie polega na robieniu tego, co przyjdzie ci do głowy. &lt;br /&gt;- Ale też nie ma jej, gdy twój los zależy od ludzi niesprawiedliwych.&lt;br /&gt;- Aż tak źle? - pokręciła głową z niedowierzaniem. &lt;br /&gt;- Nie mówię o ogólniaku. Powiedziałem już, że nawet go lubię. Ale w podstawówce szkoła kojarzyła mi się z wszystkim, co najgorsze - ruszyłem powoli przed siebie z Zuzą przy boku. &lt;br /&gt;- Dlaczego? - spytała.&lt;br /&gt;- Mam swoje powody – spuściłem łeb kopiąc przydrożne kamienie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7063489020046723282?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7063489020046723282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-18_03.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7063489020046723282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7063489020046723282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-18_03.html' title='Kiedy powrócisz 18'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8958715070385878885</id><published>2010-02-02T21:34:00.002+01:00</published><updated>2010-02-02T21:38:00.024+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Introdukcja</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To, że jednostki wybitne często doświadczają melancholii  znajduje naturalne odzwierciedlenie w sztuce. Artystów ciekawi ten stan ducha i dlatego, że odnajdują go w sobie i dlatego, że ludzie budzący ich zainteresowanie też nierzadko doświadczają owej przypadłości. Czy może raczej – patrząc z arystotelejskiej perspektywy – posiadają przymioty ducha, które poprzez melancholię się uzewnętrzniają. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2iM8_Ui6FI/AAAAAAAAAJw/dyXZuesRNEQ/s1600-h/Introdukcja.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 272px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2iM8_Ui6FI/AAAAAAAAAJw/dyXZuesRNEQ/s400/Introdukcja.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433747929840150610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W polskim malarstwie wielki renesans melancholii przyszedł wraz z fin de siecle'm i sztuką młodopolską. Zdaniem części badaczy modę na zapatrzone poza obraz i poza jaźń postacie zapoczątkował nie kto inny jak Jacek Malczewski swą „Introdukcją” z roku 1890.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8958715070385878885?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8958715070385878885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/introdukcja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8958715070385878885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8958715070385878885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/introdukcja.html' title='Introdukcja'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2iM8_Ui6FI/AAAAAAAAAJw/dyXZuesRNEQ/s72-c/Introdukcja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8710066783241368290</id><published>2010-02-01T20:41:00.002+01:00</published><updated>2010-02-01T22:18:09.889+01:00</updated><title type='text'>Kiedy powrócisz 17</title><content type='html'>Gdy na początku ogólniaka przyszło do wyboru klasowego samorządu mnie i Siwego interesowała tylko jedna funkcja – skarbnika. Nasz „czarny koń“ wygrał w cuglach, gdyż nikt inny nie chciał  babrać się w mamonie. A dla Krzysia to chleb powszedni. Dygnął, przytaknął, funkcję przyjął i coraz częściej prosił tatę, by ratował jego dobre imię. Trzeba mu oddać – robił to z sobie tylko właściwym wdziękiem. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SGODy6yKBQo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SGODy6yKBQo&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Już nie pamiętacie. Zbiórka na bilety do teatru – uśmiechnął się szczerząc zęby.&lt;br /&gt;- To po szkole lecimy do Drewniaków. Krzyś coś skręci i obgadamy sprawę Rolfa kameralnie, zanim zleci się bydło... - zaproponował Siwy.&lt;br /&gt;- Panowie, po szkole nie mogę... – zastanawiam się co tu wymyślić, by się od tego wykręcić – ...muszę przynajmniej do 17 być w domu. Potem jestem do dyspozycji!&lt;br /&gt;- Coś ty, chory? Po cholerę będziesz siedział w domu? -  spojrzeli na mnie zdumieni.&lt;br /&gt;- Nie mogę, to nie mogę. Nie dzisiaj - stanowczo obstawałem przy swoim.&lt;br /&gt;- To dla odmiany ja o 17 nie mogę, bo starzy jadą na jakieś przedstawienie i mam pilnować Hanki – Siwy rozłożył bezsilnie ręce. &lt;br /&gt;Myślał, myślał, aż wreszcie swoje myśli zaczął werbalizować, co rusz podnosząc poziom emocji przerwą na aplauz widowni:&lt;br /&gt;- Ale poczekajcie. Staruszkowie wyjeżdżają około 17.00... Ojciec mówił, że mają odwiedzić znajomych. Nie bierze samochodu... - Siwy podniósł brwi akcentując doniosłość tego faktu. - Znaczy będzie u tych znajomych popijawa... Jak będzie popijawa, to z pewnością nie wrócą dzisiaj... Jutro wrócą nie wcześniej jak o 10-11, znam starego, nie da się rano w sobotę zerwać z łóżka. Jeszcze po imprezie?!? A Hanka o 8 po dobranocce ma spać... Jaki z tego wniosek?&lt;br /&gt;- Pijemy u ciebie! - promienieje Krzyś.&lt;br /&gt;- No to panowie, mamy kasę, mamy chatę, i tylko Krzemek jak zwykle grymasi... U mnie o dwudziestej pojawiacie się z towarem, tylko cicho i dyskretnie. &lt;br /&gt;- Ale jak pójdę do domu, nie dam rady wyrwać się po siódmej! - no tym razem to Krzysiek przesadził. &lt;br /&gt;- Spoczko Krzyniu, czemu nie? - postanowiłem przywołać go do porządku. - Pamiętaj, że mnie w tym tygodniu nie było w szkole. Przyjdziesz donieść mi zeszyty do przepisania.&lt;br /&gt;- O siódmej? – jego chłodna logika czasem działa nam na nerwy. &lt;br /&gt;- To umówmy się o piątej pod sklepem - zaproponowałem.&lt;br /&gt;- Gdzie? - spytał.&lt;br /&gt;- Na Piaskach. Tam największy wybór o tej porze.&lt;br /&gt;- Ale to daleko - skrzywił się zniesmaczniony moim pomysłem.&lt;br /&gt;- Nie bądź maruda - odparłem. - Za to towar jest zawsze, a na Pruszkowie o tej porze w piątek same sikacze. &lt;br /&gt;- No dobra... A tak w ogóle co kupujemy? Wódeczka czy winko? – Krzyś odzyskiwał wigor. &lt;br /&gt;- Proponuję winka, albo jakiś koktajl - rozmarzył się Siwy. &lt;br /&gt;- Czyli, my dwaj o 17 na Piaskach... - zwróciłem się do Krzysztofa.&lt;br /&gt;- Może po drodze wpadnę po Ciebie? - wtrącił z miejsca.&lt;br /&gt;- Ale mnie może nie być.&lt;br /&gt;- A, gdzie będziesz? .&lt;br /&gt;- Tego jeszcze nie wiem.&lt;br /&gt;- O matko! Jacy tajemniczy goście - Siwy szybko irytuje się na trzeźwo. – To spotkajcie się pod sklepem. A o 20 macie być u mnie. Tylko nie wypijcie wszystkiego!&lt;br /&gt;- Ok. Jesteśmy umówieni - Krzyś wreszcie odzyskał wewnętrzny spokój. Lubi jak świat jest harmonijnie ułożony.&lt;br /&gt;Ufff... Po szkole mam czas na spacer z psem. I o to chodziło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8710066783241368290?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8710066783241368290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-18.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8710066783241368290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8710066783241368290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/02/kiedy-powrocisz-18.html' title='Kiedy powrócisz 17'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8301313876953612644</id><published>2010-01-31T17:03:00.002+01:00</published><updated>2010-01-31T17:07:52.494+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytat tygodnia'/><title type='text'>Polacy w walce</title><content type='html'>&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HTprDAzER5A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HTprDAzER5A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ojcowie do synów pisali, żony do mężów, żeby tam nie chodzić, choćby zasług i pocztów postradać; bo wszyscy nas sądzili za zgubionych. Ociec jednak mój, lubo mię miał jednego tylko, pisał do mnie i rozkazał, żebym imię boskie wziąwszy na pomoc tym się najmniej nie konfundował, ale szedł śmiele tam, gdzie jest wola wodza, pod błogosławieństwem ojcowskim i macierzyńskim, obiecując gorąco do Majestatu Boskiego suplikować i upewniając mnie, że mi i włos z głowy nie spadnie bez woli bożej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rok Pański 1658, Jan Chryzostom Pasek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/H_OxlskNVmA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/H_OxlskNVmA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8301313876953612644?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8301313876953612644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/polacy-w-walce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8301313876953612644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8301313876953612644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/polacy-w-walce.html' title='Polacy w walce'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-3435906141272312962</id><published>2010-01-30T00:52:00.002+01:00</published><updated>2010-01-30T01:08:03.968+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chwila z Kawą'/><title type='text'>Żółć środkowa</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Arystoteles nawet  nie zastanawia się czy melancholia to choroba spowodowana żółcią, jak tego dowodził Hipokrates, czy też oznaka geniuszu. W końcu, czy dziełem przypadku jest, iż tylu genialnych w swej dziedzinie ludzi cierpi na tę przypadłość – pyta antyczny myśliciel. Dla niego człowiek wybitny z natury swej jest melancholikiem. Jako filozof złotego środka Arystoteles znajduje wytłumaczenie owego fenomenu niuansując hipokratejski czwórpodział ludzkich temperamentów. Gdy idzie o melancholię wytłumaczenie swych spostrzeżeń znajduje wyróżniając żółć zimną – sprzyjającą tępocie...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Gk20o_-LZn8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Gk20o_-LZn8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;...ci zaś, którzy mają dużo gorącej, bywają narwani, uzdolnieni, kochliwi, pobudliwi do gniewu i do pożądań, niektórzy zaś również nadmiernie gadatliwi. (...) Ci zaś, u których nadmierne gorąco pojawia się w okolicy środkowej, są wprawdzie melancholikami, lecz są mądrzy i mniej ekscentryczni, pod wielu jednak względami górują wielce nad innymi, jedni mianowicie wykształceniem, inni umiejętnościami, inni zaś uzdolnieniami do zajmowania się sprawami państwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s.&lt;br /&gt;Jeszcze ze dwa lata temu prawie nikt nie znał tej piosenki. Dziś robi się wręcz powszednia. A szkoda, bo za ładna by taką być. No i ta dziewczyna, na pewno nie chciała być ikoną kultury masowej. Słusznie. Piękno nie należy się wszystkim. Trzeba sobie na nie zasłużyć. :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-3435906141272312962?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/3435906141272312962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/zoc-srodkowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3435906141272312962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/3435906141272312962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/zoc-srodkowa.html' title='Żółć środkowa'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5120544207423977285</id><published>2010-01-28T21:31:00.002+01:00</published><updated>2010-01-28T21:45:46.892+01:00</updated><title type='text'>Kiedy powrócisz 16</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gog podszedł do naszych wypracowań nieco matematycznie. Wyliczył, że minimum na „3“ to praca mająca przynajmniej trzy i pół strony. Jeśli nawet Sławek napisał wyparcowanie na „5“ to przy dwu i pół nabazgranych bezładnie stronach jego górny pułap stanowi 3 na szynach. A ponieważ odczytana praca była taka sobie...&lt;br /&gt;- To chyba rozumiesz jaką masz ocenę?&lt;br /&gt;- Hę... chyba tak. - wymamrotał Siwy.&lt;br /&gt;- Zaś kolega – tu gog skierował swój wzrok w moją stronę - napisał wypracowanie znośne na 3,5 strony, zatem rzutem na taśmę udaje mu się wybronić „3-“ pod warunkiem, że nie zrobił żadnego błędu ortograficznego. Bądźmy szczerzy, droga klaso, warunkiem niemożliwym do spełnienia. Ale... by nie być posądzonym o stronniczość, poproszę kolegi zeszyt.&lt;br /&gt;W pierwszym akapicie znalazł trzy, jak nazwał je Lorek „błędy konieczne“, by oczyścić sumienie z wyrzutów...&lt;br /&gt;- ...że dwaj tak niepoprawni lenie mogliby zostać ocenieni według innych standardów. Panowie, weźcie się do roboty, bo zaczną się kłopoty z wybronieniem trói. &lt;br /&gt;- Spoczko, na razie mam średnią 3,5 – rzuca półgębkiem Siwy.&lt;br /&gt;- Ja też mam jeszcze dwie czwóry zapasu...&lt;br /&gt;- Coś mówicie? - Lorka zaciekawił temat naszej rozmowy. &lt;br /&gt;- Nie, nie – odpowiadam skwapliwie – my tak tylko obiecujemy sobie wziąć się do pracy... - tu oczywiście ani my, ani Lorek nie jesteśmy w stanie powstrzymać śmiechu.&lt;br /&gt;- No dobrze, panowie. Kończmy ten kabaret. Dzisiaj tematem lekcji jest...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZJAVilZlluc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZJAVilZlluc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wczorajsze sparingi zakłóciły nieco normalny tryb planowania dni wolnych od szkoły. Ale ponieważ jest piątek, czas najwyższy coś postanowić.&lt;br /&gt;- To co zrobimy z dniem tak miło rozpoczętym? - pyta z ironią Siwy podczas długiej przerwy. W kiblu dziś dla odmiany nieco luźniej. Maturalne już na wylocie i wiara poszła do knajpy opijać  wystawianie ocen. Jeszcze tydzień pochodzą na zajęcia powtórkowe i wolni. Część facetów zapewne oleje szkolne powtórki i w murach Zana nie pojawi się do dnia egzaminu. &lt;br /&gt;- Proponuję ruszyć w miasto - unosi zachęcająco brwi zasnuty dymem Krzysio.&lt;br /&gt;- Za co? - mój pragmatyzm nawet mnie nieco zaskakuje. Z reguły nie martwię się takimi pierdołami.&lt;br /&gt;- Nie bój nic - odpowiada.&lt;br /&gt;- Krzynio, na co zbierałeś? – olśniewa Siwego.&lt;br /&gt;Krzysztof jest jedną z trzech osób „zaufania społecznego“ w naszej klasie. Bez wahania można stwierdzić, że choć jego funkcja nie jest tak eksponowana jak przewodniczącego klasy, to jest po stokroć użyteczniejsza. Ma po prostu znaczenie strategiczne, przynajmniej dla nas. &lt;br /&gt;Otóż Krzysio jest klasowym skarbnikiem. Chłopiec miły, grzeczny, inteligentny, pełen ogłady. Mordka tak niewinna, że przez całą podstawówkę był  na tym etacie. &lt;br /&gt;Z początkiem siódmej klasy odkryliśmy, że zdeponowana w Krzysiowym tornistrze waluta może nas wyratować z niejednej opresji. Gdy trzeba było postawić na nogi, choć to akurat nieco przewrotna metafora, przysiadającą imprezę, lub któryś z nas trzech zgubił forsę starych... - Krzyś niczym dobra wróżka uwalniał nas od wszelkich kłopotów. Wszak, by impreza wypaliła, potrzeba tylko trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy no i jeszcze kilku panienek. &lt;br /&gt;Potem tygodniami ciułaliśmy drobniaki, by odbudować nadszarpnięty budżet klasowy. W ostateczności Krzyś szedł zrozpaczony do swojego taty błagając o uratowanie dobrego imienia. A ojciec jak to ojciec. Pokręciwszy ze współczuciem głową nad społecznym oddaniem swej latorośli pokrywał manko, nierzadko z procentem starannie przez Krzysia odliczanym na kolejne „nagłe potrzeby“.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5120544207423977285?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5120544207423977285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-16.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5120544207423977285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5120544207423977285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-16.html' title='Kiedy powrócisz 16'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5743639098109734872</id><published>2010-01-27T20:12:00.001+01:00</published><updated>2010-01-27T20:15:57.458+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Wieczny niepokój</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Uznanie, sukces życiowy i artystyczny, osiągnięcie stabilizacji finansowej. Wielu twórców bezskutecznie o tym marzy. Może to i dobrze, bo ileż goryczy musiałby się z nich wydobyć z chwilą, w której okazałoby się, że tak upragniona „stabilizacja” nie tylko nie uwalnia od niepokoju ale wprost przeciwnie – jeszcze bardziej przytłacza skłonną do melancholii duszę. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2CQryJgp8I/AAAAAAAAAJo/4Xb-c7V9fLU/s1600-h/Durer_2_05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 310px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2CQryJgp8I/AAAAAAAAAJo/4Xb-c7V9fLU/s400/Durer_2_05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431500232479254466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdy w roku 1514  Dürer sporządził jedną ze słynniejszych swych grafik – Melancholię – był już, jak to się zwykło mawiać, człowiekiem obrosłym w piórka. Lecz miast beztrosko rozkoszować się osiągniętym statusem wciąż poszukiwał, badał, spalał się wewnętrznie. Bo chyba tylko na takim popiele wzrosnąć mogą ze znikomych nasion znakomite okazy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5743639098109734872?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5743639098109734872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/wieczny-niepokoj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5743639098109734872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5743639098109734872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/wieczny-niepokoj.html' title='Wieczny niepokój'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S2CQryJgp8I/AAAAAAAAAJo/4Xb-c7V9fLU/s72-c/Durer_2_05.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-393904760266438014</id><published>2010-01-26T19:33:00.001+01:00</published><updated>2010-01-26T19:44:02.907+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 15</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Facet ze smętną miną przeparadował od drzwi do znajdującego się pod oknem biurka. Na początku każdej lekcji otacza go ostry zapach dymu papierosowego. Dla nas bomba, gdyż niemal cała klasa, której zdecydowaną większość stanowią laski, po przerwie capi dymem jak popielnica.&lt;br /&gt;Lorek przeliczył w milczeniu klasę, odhaczył nieobecności, by wreszcie zgodnie z tradycją sprowadzić nas na ziemię.&lt;br /&gt;- Czy mógłbym prosić o ciszę?! Państwo otworzą zeszyty na stronie z pracą domową.&lt;br /&gt;- Jaką pracą? - dało o sobie znać zaniepokojenie kilkorga uczniów.&lt;br /&gt;- Jeśli koleżanka do tej pory nie wie jaką pracą, to zdobyta teraz wiedza niewiele jej pomoże - gog z politowaniem popatrzył na spłoszone tą uwagą dziewczę -  Proszę otworzyć zeszyty! &lt;br /&gt;Siwy zdrętwiał. &lt;br /&gt;- O kurdesz... co było? - wyrzucił z siebie. &lt;br /&gt;Otwieram zeszyt.&lt;br /&gt;- Żartujesz?! Napisałeś? - nie mógł uwierzyć w to, co widzi.&lt;br /&gt;- Dzisiaj rano, kolego - odparłem z satysfakcją. - Zdziwiony?&lt;br /&gt;Ludzie z charakterem lubią śmiałe wyzwania. Specjalnością Siwego jest pisanie wypracowań w trakcie ich sprawdzania. Inną równie dobrze opanowaną sztuką jest odczytywanie wypracowań, których w ogóle nie ma w swoim zeszycie. Różnie się takie popisy elokwencji kończą. Jeśli po „odczytaniu“ gog nagradza treść bez zaglądania do zeszytu, dzielny koleżka ma z reguły niewyjętą „4“ w kieszeni. &lt;br /&gt;Niestety, coraz częściej po wyrażeniu uznania dla treści Lorek żąda przedłożenia wypracowania, a wówczas z Siwym bywa kruchutko. Albo zostaje przyłapany na oszustwie albo, jeśli zdołał napisać wypracowanie do końca lekcji, kiedy to był zobowiązany oddać zeszyt nauczycielowi, łapie bombę za ortografię.&lt;br /&gt;Tym razem muza leserów sprzyja memu towarzyszowi. Sprawdzanie rozpoczęło się od pierwszego rzędu pod oknami. My siedzimy w trzecim, skrajnym pod ścianą, mniej więcej w połowie – czyli optymalnie. Z której strony nas nie zajdzie, do nas dotrze praktycznie pod sam koniec. &lt;br /&gt;Niewiele myśląc, Siwy odczytuje treść zadanego tematu, potem lustruje moje wypracowanko, wreszcie rzuca się w wir pracy. &lt;br /&gt;Aż serce rośnie, jak sumienny z niego młodzian. Ile uczucia i pasji wkłada w swe szkole obowiązki! Nim rozpędzona dłoń zakończy jedno zdanie już kolejnych 5 ciśnie się do głowy.&lt;br /&gt;Lorek kończy rząd pod oknem. Siwy ma 2 akapity. Lorek sprawdził połowę środkowego. Siwy zapisał chaotycznymi hieroglifami pierwszą stronę. Siwy dociera do końca drugiej strony, Lorek zaczyna sprawdzanie na końcu naszego rzędu. Cóż za przychylność fortuny otacza młodziana! Gdy Lorek jest na końcu rzędu dzielą nas od niego 4 ławki, podczas gdy od frontu byłoby ich ledwie 3. &lt;br /&gt;Koleżanki przed nami dodają Siwemu otuchy dziewczęcym chichotem. Lorek jest za plecami. Siwy musi jeszcze tylko dopisać wnioski... ale to zrobi po odhaczeniu zawartości zeszytu przez nauczyciela. Zamieramy. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rvwzCobcxTw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rvwzCobcxTw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Odrobiłeś? Co za święto? – nauczyciel zwraca się wpierw do mnie i zaraz potem do Siwego - I ty sądzisz, że ja to przeczytam?&lt;br /&gt;- Ale ja mogę przeczytać panie profesorze, jeśli zajdzie taka potrzeba - odpowiedział rezolutnie rozbawiony swym talentem pisarskim. &lt;br /&gt;- No to zaraz sprawdzimy, czy możesz. Bo szczerzę wątpię. Pisałeś to jadąc pociągiem? A poza wszystkim, nie wysiliłeś się szczególnie. Dwie stroniczki? Nawet kolega ma dzisiaj trzy i pół. Przyznaję, że jak na was to niebanalny wysiłek, ale przypominam, że miało być wypracowanie na 4 do 5 stron. O ile dobrze pamiętam? Klasa przypomni... - Lorek na chwilę odwrócił się w stronę reszty uczniów.&lt;br /&gt;- Tak, panie profesorze – odkrzykuje chórek dziewczęcy. &lt;br /&gt;- Tak, tak, panowie – duma nad naszym losem gog. – Tacy, jak wy zawsze kończą marnie. Za inteligentni, by szkoła zmusiła ich do pracy. Za leniwi, by się za nią wziąć. Cóż, będzie z was kiedyś doskonale zapowiadające się „nic“.&lt;br /&gt;Między urocze niewieście popiskiwania wdziera hałaśliwy rechot Krzyśka. Na tyle głośny, że nawet Lorek spojrzał w jego stronę jakże wymownie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-393904760266438014?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/393904760266438014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-15.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/393904760266438014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/393904760266438014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-15.html' title='Kiedy powrócisz 15'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-444120739123259587</id><published>2010-01-25T21:07:00.002+01:00</published><updated>2010-01-25T21:13:11.194+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>W drodze na szczyt</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Choć kształtowany w środowisku cechowym miał  Dürer głębokie przeświadczenie wyjątkowości swych talentów. A przy tym wiele szczęścia. Ojciec, przybyły z Węgier za chlebem złotnik, chciał by syn przejął po nim warsztat. Jednak zobaczywszy zamiłowanie Albrechta do rysunku i ogromny talent skierował go na naukę do pracowni norymberskiego malarza Michael Wolgemuta.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S137CQDpO3I/AAAAAAAAAJg/rLvDiLfGLB8/s1600-h/Durer_2_04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 288px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S137CQDpO3I/AAAAAAAAAJg/rLvDiLfGLB8/s400/Durer_2_04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430772741767248754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Święty Michał walczący ze smokiem, z cyklu: Apokalipsa wg Świętego Jana, 1496-1498&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sam Dürer  zobaczywszy we Włoszech jakim szacunkiem darzy się uznanych artystów,  z ogromną satysfakcją odnotowywał później zaszczyty spływające na niego. Droga do tych zaszczytów wiodła jednak przez zamówienia czynione w jego warsztacie przez słynne postacie tamtego czasu, w tym  samego cesarza Maksymiliana I Habsburga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-444120739123259587?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/444120739123259587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/w-drodze-na-szczyt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/444120739123259587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/444120739123259587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/w-drodze-na-szczyt.html' title='W drodze na szczyt'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S137CQDpO3I/AAAAAAAAAJg/rLvDiLfGLB8/s72-c/Durer_2_04.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5369821340716091615</id><published>2010-01-22T23:09:00.001+01:00</published><updated>2010-01-22T23:13:50.504+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Podróże włoskie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po blisko czteroletniej wędrówce po pograniczu niemiecko-szwajcarskim Dürer przeprawia się wreszcie  się przez Alpy, by w roku 1494  dotrzeć do Wenecji. Co znamienne, jego celem wyprawy nie jest, jak przystało na średniowiecznego pielgrzyma Rzym, lecz słynące w owym czasie z osiągnięć artystycznych Północe Włoch. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1oi4_AiaII/AAAAAAAAAJQ/4i50K35nq3Y/s1600-h/Durer_2_03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 312px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1oi4_AiaII/AAAAAAAAAJQ/4i50K35nq3Y/s400/Durer_2_03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429690663130261634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Adam i Ewa, 1507&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Po raz drugi zagości w Wenecji w roku 1505. Już jako świadomy swego talentu artysta odwiedzi Padwę, Bolonię i Pawię – lecz większość czasu z dwuletniego pobytu w Italii poświęci miastu na wodzie. Gości tu w chwili, gdy miejsce uznanych już mistrzów jak  Giovanni Bellini przejmują nowi, symbolizujący złoty wiek malarstwa weneckiego – Lorenzo Lotto, Giorgione i mający wkrótce nadejść (urodzony około 1490 roku) Tycjan.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5369821340716091615?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5369821340716091615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/podroze-woskie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5369821340716091615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5369821340716091615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/podroze-woskie.html' title='Podróże włoskie'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1oi4_AiaII/AAAAAAAAAJQ/4i50K35nq3Y/s72-c/Durer_2_03.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1122315097899815643</id><published>2010-01-21T22:11:00.002+01:00</published><updated>2010-01-23T20:07:58.299+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 14</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pod piekarnią zapach pieczywa zmieszany ze złowieszczymi okrzykami. Każdego ranka jest tu to samo. Robiący jak zawsze zbędny tłum emeryci przemieszani z rozgorączkowanymi robociarzami. Trochę dzieciaków lecących na pociąg do szkoły. No i kłótnie o to kto pierwszy, kto drugi... &lt;br /&gt;- Czemu ta pani dostaje 5 bochenków, tu inni też stoją i chcą dostać. Proszę nie dawać tylu chałek, bo my też chcemy coś kupić. Oni mogą sobie później przyjść, a my? – podnosi się wrzawa zniecierpliwionych kolejkowiczów o ziemistych twarzach.&lt;br /&gt;- 8 rogali?! - opasła lampucera stojąca z tyłu mało nie rzuciła mi się do gardła, gdy o nie poprosiłem, widząc, że to już końcówka porannego wypieku.&lt;br /&gt;- Ile?! Pani mu nie daje...! - wsparł ją postukujący gniewnie laską staruszek. &lt;br /&gt;- Ale ja mam sześcioro rodzeństwa, przecież chleba nie biorę - zacząłem spokojnie wyjaśniać swą sytuację rodzinną.&lt;br /&gt;- Już bierz i nie dyskutuj - ponagliła mnie sprzedawczyni. - Dość mamy tu awantur od samego rana.&lt;br /&gt;Przeciskam się do wyjścia przez tłum złorzeczących emerytek i ponurych pracowników pierwszej zmiany. &lt;br /&gt;W drodze powrotnej przeprawiam się przez tory i skręcam w pierwszą z uliczek niemal vis a vis bramy zakładu remontowego. &lt;br /&gt;Bloki jak bloki. Nic nadzwyczajnego. Bogu dziękuję, że nigdy nie mieszkałem, nie mieszkam i mieszkać w blokach nie będę. Budzą we mnie niemal fizyczną odrazę. Ciasne, klaustrofobiczne mieszkanka, w których słychać każde pierdnięcie sąsiada. Stukania, pukania, szurania. Jak odkurzają mieszkanie na parterze, to słyszą to nawet ci z poddasza . Zaprzeczenie wszystkiego, z czym kojarzy się dom. Nie wiem co tak pociąga ludzi w tych odczłowieczonych klatkach. &lt;br /&gt;Zastanawiam się, które okno należy do jej mieszkania. Które okno, z kilkuset okien, któregoś z kilku bloków. Cóż za skala anonimowości!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PE3g2zeBVQQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PE3g2zeBVQQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Piątkowe lekcje zaczynają się od polskiego. Rano po pożarciu rogala miałem tyle czasu, że z nudów napisałem zadane przez Lorka wypracowanie.&lt;br /&gt;Lorek jest od kilku miesięcy naszym wychowawcą, nauczycielem PO i polonistą w jednej osobie. &lt;br /&gt;Dotychczasowy wychowawca wymiękł po po roku spędzonym z nami. W efekcie klasa potrzebowała nowego opiekuna. Okazało się, że jedynymi wolnymi są Lorek lub nauczycielka wf-u. Ta pierwsza odpadła w przedbiegach. Gdzie do klasy humanistycznej amatorka zapoconych mięśniaków? Znacznie lepiej pasował do nas Lorek. I to pod każdym względem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1122315097899815643?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1122315097899815643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-14.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1122315097899815643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1122315097899815643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-14.html' title='Kiedy powrócisz 14'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4922317967278319036</id><published>2010-01-20T21:46:00.001+01:00</published><updated>2010-01-20T21:51:13.365+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miejsca magiczne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Miasta pogranicza</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kolmar, stolica departamentu południowej Alzacji – Haut-Rhin, była miejscem zamieszkania wysoko cenionego miedziorytnika tamtych czasów – Martina Schongauera. Dürer musiał jednak zadowolić się pobytem u braci Schongauera, bowiem Martin zmarł kilka miesięcy wcześniej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1dseezk-nI/AAAAAAAAAJI/F7Cs4E1snAk/s1600-h/Durer_2_02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 364px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1dseezk-nI/AAAAAAAAAJI/F7Cs4E1snAk/s400/Durer_2_02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428927146739694194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mała Wenecja w Kolmarze&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jako uzdolniony ilustrator po opuszczeniu Kolamru nie mógł Albrecht przeoczyć szwajcarskiej Bazylei, będące ważnym ośrodkiem naukowym schyłku średniowiecza a przez to również księgarskim. By zarobić na dalszą podróż i własne utrzymanie wykonał tam szereg drzeworytów przeznaczonych na ilustracje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4922317967278319036?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4922317967278319036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/miasta-pogranicza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4922317967278319036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4922317967278319036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/miasta-pogranicza.html' title='Miasta pogranicza'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1dseezk-nI/AAAAAAAAAJI/F7Cs4E1snAk/s72-c/Durer_2_02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4526634145890657371</id><published>2010-01-19T20:30:00.002+01:00</published><updated>2010-01-23T20:08:21.750+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 13</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mamut wstaje potrząsając głową. &lt;br /&gt;- Eeeeh... - zasapał przeciągle –  Ale mną zakręciło.&lt;br /&gt;- To kończymy na następnej? - mój szelmowski uśmieszek nie powinien mu dodać otuchy.&lt;br /&gt;- Zobaczymy. Jestem już chyba zmęczony. Może jutro? - zastanawia się zapewne, co też się wydarzyło przed kilkunastoma sekundami.&lt;br /&gt;- Nie ma sprawy - okazuję swą wspaniałomyślność, z trudem ukrywając satysfakcję. - Jak chcesz. Aha, jak byś widział dziś Alę, to powiedz, że naszej matki nie będzie po robocie, bo jedzie po coś do Warszawy. A, i uważaj Mamut, to niebezpieczna dziewczyna.&lt;br /&gt;- Co masz na myśli? - zaniepokoił się z miejsca oprzytomniawszy. &lt;br /&gt;- Stary, nie teraz. Kiedy indziej pogadamy - machnąłem ręką. – Przecież widzisz, przerwa się skończyła.&lt;br /&gt;Lecimy do klasy. Jestem trochę zapocony, ale bezgranicznie szczęśliwy. &lt;br /&gt;Sławek wieszczący moją klęskę, ma durnowatą minę. &lt;br /&gt;- Jak to zrobiłeś? Ale cię prał!&lt;br /&gt;- Oj Siwy. Jak to prał?&lt;br /&gt;- Ale...&lt;br /&gt;- A jak chcesz Mamuta trafić, gdy ten trzyma gardę? No pomyśl!&lt;br /&gt;- No? - z twarzy młodzieńca widać, że myślenie to nie taka znowu rutyna.&lt;br /&gt;- O rany. Przecież wiadomo. Trzeba mu te gardę obniżyć – wyjaśniam.&lt;br /&gt;- Panowie mają coś ciekawego do powiedzenia? - biologica nie należy od osób komunikatywnych.&lt;br /&gt;- Przepraszamy, pani profesor - uspokajamy ją zgodny chórem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GvvlQvFIXBM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/GvvlQvFIXBM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Duma mnie rozpierała, że tak doskonale udało mi się zrealizować taktyczne wskazówki przekazane  przez wuja. Nie tylko przekazane, ale dosłownie wbite w głowę podczas wielokrotnych z nim sparingów. Ale warto było. Dziś rycerz w lśniącej zbroi wreszcie może dumnie udać się na spotkanie swojej księżniczki. Jeszcze tylko dwie lekcje i... &lt;br /&gt;Po szkole szybko zerwałem się do domu, choć kumple mieli ochotę zakręcić się po mieście. Zrzuciłem bety, kładką nad peronem przeprawiłem się przez tory i obchodząc elektrociepłownię od północy dotarłem do naszej szutrówki. Na próżno. Zimne wiatrzysko po godzinie wałęsania się w te i nazad przegnało mnie do domu. &lt;br /&gt;Pod wieczór udałem się z psem raz jeszcze w okolicę kolejowego wiaduktu, by i tym razem przeżyć zawód. Bez sensu to łażenie tutaj w taką pogodę, gdy wokół ciągle ten paskudny, badylasty krajobraz niczym z końca listopada. Bogu dzięki jutro piątek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi mili. Gdy w piątkowy poranek wasz syn, urodzony śpioch, wstaje około 6 rano i proponuje, że pójdzie do piekarni po pieczywo dla rodzeństwa – prawdopodobnie zachorował. Nic dziwnego, że na maminej twarzy pogodny uśmiech mieszał się z zakłopotaniem.&lt;br /&gt;Ale co ja jej będę tłumaczył. 6.15 – zatem czas na rozruch. Biorę siatkę na rogaliki, wygrzebane z matczynego portfela złocisze, psa na smycz i hajda do piekarni. Ale nie tej za rogiem. O nie. &lt;br /&gt;A do której? Oczywiście tej na końcu czarnej drogi przy starym przejeździe na Żbikowie. W budynku, z którego okupacyjny Pruszków patrzył na powstańczą Warszawę, przeładowywaną z bydlęcych wagonów do baraków obozu przejściowego. Dla mnie liczy się jednak tylko to, że na pewno przejdę obok wiaduktu i na pewno przy piekarni dostrzegę zza nasypu jej blokowisko. No to chyba wszystko jasne? &lt;br /&gt;Pogoda boska. Błękit nieba, słońce poranka, rześkie powietrze. Trawa biała od szronu. Kałuże pod mostem, ukształtowane na poły z wody, na poły z Utratowego szamba, pozmieniały się w cienkie tafle lodu. Gdyśmy byli nieco mniejsi wyłamywaliśmy owe tafle, robiąc sobie z nich lizaki. Aż mnie mdli, gdy to sobie przypomnę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4526634145890657371?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4526634145890657371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-13.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4526634145890657371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4526634145890657371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-13.html' title='Kiedy powrócisz 13'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2162219908048140207</id><published>2010-01-18T20:59:00.002+01:00</published><updated>2010-01-18T21:18:47.336+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Cechowa tradycja</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dürer wyprawiał się na południe od Alp dwukrotnie. Pierwszy raz będąc świeżo upieczonym adeptem malarsko-graficznego rzemiosła. Zgodnie z tradycją cechową edukację w warsztacie mistrza należało podeprzeć różnorodnymi doświadczeniami zebranymi samodzielnie podczas wędrówki po ważnych z punktu widzenia działalności rzemieślniczej ośrodkach. Przy okazji znajdując sobie mniej konkurencyjne od rodzimego miasta miejsce pracy zawodowej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1TBpUwz-ZI/AAAAAAAAAJA/NYoj69GAq-A/s1600-h/Durer_2_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 284px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1TBpUwz-ZI/AAAAAAAAAJA/NYoj69GAq-A/s400/Durer_2_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428176366580529554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czterej jeźdźcy apokalipsy, z cyklu: Apokalipsa wg Świętego Jana, 1496-1498&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Działalności rzemieślniczej nie artystycznej, bowiem malarze i rzeźbiarze byli zasadniczo tej samej kategorii wytwórcami przedmiotów codziennego użytku, zbytku bądź luksusu co kowale, kuśnierze czy złotnicy. Dlatego uzdolniony graficznie Dürer by wzbogacić swój warsztat pierwsze kroki skierował na zachód, do położonego w środkowej Alzacji Kolmaru&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2162219908048140207?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2162219908048140207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/cechowa-tradycja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2162219908048140207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2162219908048140207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/cechowa-tradycja.html' title='Cechowa tradycja'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1TBpUwz-ZI/AAAAAAAAAJA/NYoj69GAq-A/s72-c/Durer_2_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8912874637693993326</id><published>2010-01-15T20:48:00.006+01:00</published><updated>2010-01-15T22:02:21.323+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chwila z Kawą'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Bogactwo Europy</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na zamówienie Fryderyka Saskiego obok tradycyjnych prac jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ołtarz Jabach&lt;/span&gt;, czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poliptyk Siedmiu Boleści&lt;/span&gt;, Dürer wykonał również cykl Prac Herkulesa, odzwierciedlający zainteresowanie ówczesnych dorobkiem antyku. A jeśli dorobek antyku, to również fascynacja Italią, jej potężnymi ośrodkami politycznymi, które dla artystów z północy Europy, były przede wszystkim siedliskami genialnych twórców z Wenecji czy Florencji, otwierających przed współczesnymi nowe obszary doznań estetycznych jak i nieznanych na północy osiągnięć techniki malarskiej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1DI96ihSpI/AAAAAAAAAIw/p1xb9P7fD3Y/s1600-h/Durer_05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 334px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1DI96ihSpI/AAAAAAAAAIw/p1xb9P7fD3Y/s400/Durer_05.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427058516993067666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Herkules przeganiający ptaki Stymfalijskie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I na południu i na północ od Alp artyści z ciekawością przyglądali się człowiekowi i otaczającej go naturze. Starali się możliwie najlepiej ją zrozumieć i ukazać. To właśnie ówczesne spotkanie się dwu wielkich tradycji malarskich, rozwijających dotąd w pewnej izolacji – dało początek temu co nazywamy nowożytnym malarstwem Starego Kontynentu, które swym bogactwem przyćmiło wszelkie osiągnięcia innych cywilizacji w tym obszarze. I nie tylko tym. Warto o tym pamiętać, choćby teraz, gdy Europa zachowuje się czasem jak uniżony lokaj Pekinu, Moskwy, czy stolic świata arabskiego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1DI9mUV54I/AAAAAAAAAIo/SDuNrS9gvGM/s1600-h/Durer_06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 347px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1DI9mUV54I/AAAAAAAAAIo/SDuNrS9gvGM/s400/Durer_06.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427058511564892034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rysunek królika&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8912874637693993326?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8912874637693993326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/bogactwo-europy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8912874637693993326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8912874637693993326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/bogactwo-europy.html' title='Bogactwo Europy'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S1DI96ihSpI/AAAAAAAAAIw/p1xb9P7fD3Y/s72-c/Durer_05.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7835722339183635649</id><published>2010-01-14T21:13:00.003+01:00</published><updated>2010-01-14T21:21:56.822+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 12</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/n4n3XeuD7_8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/n4n3XeuD7_8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Nieźle ci poszło – zaczepiłem posapującego jeszcze Mamuta, który smaruje cholewki do Alicji kończącej dopiero siódmą klasę – a to wszak czystej wody pedofilia. Odkąd przyuważyłem jak zaleca się popołudniami do mojej najstarszej mam nieodpartą ochotę ostrzec go przez zbytnią śmiałością wobec dziewczyn z naszej rodziny. Niby nic strasznego chłopaczyna nie robi a i Alka w mięśniakach nie gustuje, tym niemniej warto uzmysłowić gościowi, że błądzi.&lt;br /&gt;- Spoko. Jest wolny jak żółw - Mamut wyraźnie rozkoszował się samym sobą. - Już wcześniej  widziałem. Dostał w trąbę, jak trza!&lt;br /&gt;- Z ciebie za to dryblas, więc też zbyt szybki nie jesteś - postanowiłem go sprowokować.&lt;br /&gt;- A chcesz się przekonać? - z miejsca zareagował. Lubię takich gości. Przycisk i od razu działa. Zaraz jednak w padł w ton z lekka niepokojący:  - Na następnej! A teraz odsapnę.&lt;br /&gt;- Boisz się? Nie masz kondycji? - nie daję za wygraną. - Mamut, nie bądź dzieckiem. Przecież to tylko 3 minutki. Możemy dokończyć 3 rundy na następnej. Co ty na to?&lt;br /&gt;- Ok. Zaczynamy teraz, a na następnej... - skrzywił się z pasją wpychając mnie do boksu. &lt;br /&gt;I już huk, wrzask, tumult – ulubieniec tłumu powraca na ring. &lt;br /&gt;Gdy zawiązywano mi rękawice a sędziowie-okularnicy wyganiali z ringu ostatnich wariatów, którzy wbiegali tu między pojedynkami, przez ramię usłyszałem dodający mi wiary w siebie głos przyjaciela:&lt;br /&gt;- Czyś ty zgłupiał?!&lt;br /&gt;No to stoję w blaszanym pudle 3 na 4 metry ze stalowymi wieszakami przy dłuższych ścianach. Wieszaki wyglądają niczym haki w rzeźni i szczerzą ku nam swoje stalowe zębiska dokładnie na wysokości głowy. Przede mną mierzący prawie 190 brytan, który na co dzień walczyć nie musi, gdyż samym wyglądem wygrywa uliczne potyczki. A nad głową ryczący tłum, który domaga się mojej krwi. &lt;br /&gt;Zaczynamy. Mamut wiedział co robi przynosząc rękawice. Sylwetka bokserska jak z podręcznika. Wysoka garda, drobniutkie kroczki, ramiona w poruszeniu, głowa trudna do zlokalizowania. Naciera. &lt;br /&gt;I co ja mogę zrobić w takiej sytuacji? Wujo Staszek, który w połowie podstawówki przyniósł mi do domu parę hantli oraz dwa komplety rękawic, takich oto udzielał mi lekcji: Jak będziesz miał przed sobą dryblasa, to chroń głowę i wal w bebechy. Wal w bebechy i pilnuj gardy. Tak długo, aż tamten opuści łapy. Wtedy... – patrz gówniarz uważnie! - ...wtedy prawa z wykroku i wychodzisz na jego kałdun. Odruchowo spuści łapska do jaj. A ty go – lewa przód i w mordę! Łapiesz mańkut!?&lt;br /&gt;No to ruszyłem. Nad głową tłum naśmiewający się z mojej żałosnej taktyki – wszak ani razu trafić Mamuta w głowę nie mogę, tylko kulę się co i raz gdzieś przy podłodze. Mamut z początku rozbawiony. Jego łapska niemal świszczące nad Krzemcia łepetyną.&lt;br /&gt;Na szczęście w rękawicach jego ciosy nie są szczególnie dotkliwe. Za gardą nie czuć ich wcale, a i przy odkrytej głowie daje się wytrzymać. Liczę spokojnie udane podejścia na „jego bebechy“. Jedno, dwa, trzy, pięć... Mamut opuszcza nieco gardę. Gdy dochodzę do ósmego ataku, tłum zaczyna wyć...&lt;br /&gt;- 30 sekund do końca rundy!&lt;br /&gt;Teraz, albo nigdy. Garda jeszcze całkiem wysoko, ale atakuję na korpus. Trick ciałem w dół, Mamut za mną. Wysuwam lewe ramię, Mamut łapska spuszcza niemal do podłogi. Błyskawicznie krok lewa przód i podrywam się w górę. Jest! Zapocona morda Mamuta jak na talerzu. Prawy na odprowadzenie rączek i ukochany lewy sierpowy prosto w szczękę w chwili, gdy moja głowa jest niemal obok głowy zdezorientowanego rywala. Mamut niczym podcięte drzewo wali się między skłębionych okularników. W jego oczach zaskoczenie. Tłum zamiera. Sędziujący chudzielec wrzeszczy...&lt;br /&gt;- Koniec przerwy, koniec pojedynku! Panowie do klas!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7835722339183635649?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7835722339183635649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7835722339183635649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7835722339183635649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-12.html' title='Kiedy powrócisz 12'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-8778048131846195486</id><published>2010-01-13T22:18:00.005+01:00</published><updated>2010-01-13T22:32:15.767+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Dziwne miasto Norymberga</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Większość prac, które Dürer wykonał na zamówienie Fryderyka Saskiego, zgromadzonych pierwotnie na zamku władcy w Norymberdze, uległo rozproszeniu. W tej samej Norymberdze, gdzie w roku 1517 Marcin Luter przybił na drzwiach kościoła zamkowego „95 tez” przeciwko odpustom (bez wątpienia odbyło się to za przyzwoleniem Fryderyka), a których ogłoszenie dało początek reformacji w Europie. Tej samej Norymberdze, gdzie swoje świątynie wznosili później niemieccy naziści, i tej samej na gruzach której sądzono ich za popełnione zbrodnie. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S046WmYUJSI/AAAAAAAAAIg/FeT3Tyz0wZU/s1600-h/Durer_04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 286px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S046WmYUJSI/AAAAAAAAAIg/FeT3Tyz0wZU/s400/Durer_04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426338760962090274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mężczyzna malujący lutnię, 1525&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;z cyklu ukazującego autorom z północy Europy zasady korzystania z importowanej z Włoch perspektywy geometrycznej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czyż nie jest złośliwym chichotem przeszłości, że właśnie w tym mieście, na dworze jednego z bardziej otwartych umysłów epoki, wsparcie znalazł artysta chcący być humanistą. Usiłujący zgłębić człowieczeństwo w jego ulotności. Człowieczeństwo, a nie wyłącznie jego wynaturzenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-8778048131846195486?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/8778048131846195486/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/dziwne-miasto-norymberga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8778048131846195486'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/8778048131846195486'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/dziwne-miasto-norymberga.html' title='Dziwne miasto Norymberga'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S046WmYUJSI/AAAAAAAAAIg/FeT3Tyz0wZU/s72-c/Durer_04.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1077686653239953521</id><published>2010-01-12T19:41:00.001+01:00</published><updated>2010-01-12T21:06:34.201+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 11</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Lekcje lecą szybko, bo cały czas to gadamy o Rolfie, to znowu jestem myślami w okolicy kolejowego wiaduktu. Niegłupi pomysł z tą szkołą dzisiaj. Przed długą przerwą zastanawiam się: a może warto pobiec i sprawdzić czy jej tam nie ma? Jednak stąd od wiaduktu dzieli mnie ponad kilometr. A drugie tyle to droga, po której może spacerować. Świadomość odległości i mroźny wiatr na szkolnym podwórzu odwodzą mnie od wariackiego pomysłu. Wracam do klopa, gdzie w ciasnym tłumie spowitych papierosowym dymem nastolatków odnajduję mych przyjaciół. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/M_bvT-DGcWw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/M_bvT-DGcWw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W kiblu dziś ciaśniej niż zwykle. Wokół starego, używanego incydentalnie boksu szatniowego, który przylega bezpośrednio do klopa, a w zasadzie jest wydzieloną częścią owego przybytku, gromadzą się kolesie z wszystkich klas. &lt;br /&gt;Są tu nawet pierwszoklasiści, którym normalnie nie wolno palić w szkole i jej pobliżu – dosyć surowo pilnują tej zasady uczniowie klasy maturalnej. Wyjątek stanowią długie przerwy, gdy maturalna i trzecia już się dostatecznie same napalą, oraz wszelkiego rodzaju hece, które łagodzą surowe serca starszych roczników. &lt;br /&gt;Hecą może być cokolwiek, od spektakularnego wybuchu złości któregoś z gogów po... &lt;br /&gt;No właśnie. Dzisiaj jeden z małolatów – Mamut, przyniósł do szkoły dwie pary rękawic i w zamienionym na ring boksie przyklozetowym okładał właśnie bezpardonowo pakera z IVb. Czerwony ze złości mięśniak żadną miarą nie był w stanie odgryźć się swojemu prześladowcy. Ruszał się dwa razy wolniej, machał bezładnie wielkimi łapskami, a blok ustawiał na pierś niczym zawstydzona niewiasta. Żal było patrzeć jak jednego ze szkolnych siłaczy upokarza wyrośnięty małolat od trzech lat regularnie trenujący na Legii. &lt;br /&gt;Wreszcie pełniący rolę sędziego wysoki na dwa metry chudzielec z maturalnej nie kryjąc zadowolenia zawył:&lt;br /&gt;– Konieeeec!!! &lt;br /&gt;Ucichł doping, a trzech okularników stłoczonych w kącie boksu za metalowymi wieszakami zgodnym chórem wskazało zwycięstwo taktyczne pierwszaka. &lt;br /&gt;- No to co, no to co? Jeszcze jedna walka? - zawył któryś z chłopaków wdzierając się do boksu.&lt;br /&gt;- Tak, dawajcie, kto się teraz bije....&lt;br /&gt;- Ja muszę odpocząć, niech ktoś inny zawalczy... - powiedział wyluzowany Mamut. &lt;br /&gt;- No to ja... ale dwie rundy... - na ring wyskoczył ochoczo zarośnięty jak szympans gostek z trzeciej biol-chem. &lt;br /&gt;I już po chwili rozpoczęła się kolejna bójka. Kibel zaryczał tuzinami gardeł, poszły w ruch pięści walące w blaszane przepierzenie. Ryk i skowyt zatrzęsły szkolnymi murami. Aż do przepełnionego szaletu wleciały dwie przerażone dziewuchy, których kibel mieścił się tuż nad naszym, by sprawdzić czy nie dzieje się tu coś strasznego. &lt;br /&gt;- Spoko, Mała. Nie ma co panikować. Chłopcy się bawią - uspokoił niewiasty jeden z trzeciaków. Poważne już, bo 18-letnie kobiety wymownie dały znać swojemu zniesmacznieniu „tą dziecinadą“, po czym poszły przekazać uspokajającą nowinę reszcie szkoły.&lt;br /&gt;Jeszcze w trakcie drugiej rundy do kibla wpadła jedna z woźnych, ta większa i grubsza. Groźnym okiem zmierzyła podniecony tłum, po czym nerwowo zaczęła sprawdzać, czy przypadkiem chłopcy nie demolują klozetów. Widząc w kilku kabinach przylegających do boksu młodzieńców piętrzących się na sedesach i sklejkowych przepierzeniach najgłośniej jak potrafiła wyraziła swą dezaprobatę. Wszak to praktyki niebezpieczne dla mienia szkolnego!&lt;br /&gt;Oczywiście w tym tumulcie nikt jej nie słyszał. Ktoś z maturalnej wykrzyczał woźnej do ucha uspokajające przesłanie. Postawszy chwilę machnęła ręką i poszła z powrotem do świata z uwagą nasłuchującego odgłosów z męskiego kibla.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1077686653239953521?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1077686653239953521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-10_12.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1077686653239953521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1077686653239953521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-10_12.html' title='Kiedy powrócisz 11'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7574403317983859230</id><published>2010-01-11T20:53:00.003+01:00</published><updated>2010-01-11T21:05:57.430+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Mądre wsparcie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0uDWZ4NDtI/AAAAAAAAAIY/65qLitRkVjo/s1600-h/Durer_03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 310px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0uDWZ4NDtI/AAAAAAAAAIY/65qLitRkVjo/s400/Durer_03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425574597024878290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rycerz, śmierć i diabeł, 1513, Muzeum Narodowe w Gdańsku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W udręce z codziennością pomocą artystom byli majętni mecenasi. Społeczeństwo stanowe, przy całej masie negatywów, miało też pewne pozytywne konsekwencje. Ówczesne elity, choć  nie mniej zdeprawowane niż współczesne, kształtując się przez pokolenia osiągały kulturę bycia umożliwiającą im zrozumienie i percepcję sztuki. Oddzielanie tego co dobre, bądź prawidłowe –  zarówno do chłamu, jak i od prac wybitnych. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0uDV9vjctI/AAAAAAAAAIQ/z5SjW9kN8i8/s1600-h/Durer_02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 291px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0uDV9vjctI/AAAAAAAAAIQ/z5SjW9kN8i8/s400/Durer_02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425574589472404178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Portret Fryderyka Saskiego, 1496, Staatliche Museen w Berlinie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Śmiały gracz polityczny i wieloletni stronnik Lutra: Fryderyk Saski, w historii noszący miano Mądrego, wyraził publicznie swój zachwyt nad pracami mało komu wówczas znanego grafika i malarza - Albrechta Dürera, gdy ten liczył sobie ledwie 26 lat. Tamto spotkanie zapewniło artyście długotrwałą sympatię ambitnego władcy, wyrażającą się przede wszystkim w dobrze opłacanych zamówieniach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7574403317983859230?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7574403317983859230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/madre-wsparcie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7574403317983859230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7574403317983859230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/madre-wsparcie.html' title='Mądre wsparcie'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0uDWZ4NDtI/AAAAAAAAAIY/65qLitRkVjo/s72-c/Durer_03.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7604251880891100958</id><published>2010-01-10T22:58:00.005+01:00</published><updated>2010-01-12T20:30:07.384+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codzienności'/><title type='text'>Zasypało</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6e-K8n6ia04&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/6e-K8n6ia04&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x006699&amp;color2=0x54abd6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie tylko mnie zapewne. Miałem głowę pełną pomysłów a skończyło się na 5 odśnieżaniach - które i tak nic nie dały. Znowu wyjazd zawalony, podjazd przysypany, chodniki... Eh - to los. W tych warunkach sztuka musiał ustąpić szarej rzeczywistości. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0pPRlPzyCI/AAAAAAAAAII/96ajeDlWVOY/s1600-h/Chelmonski_02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0pPRlPzyCI/AAAAAAAAAII/96ajeDlWVOY/s400/Chelmonski_02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425235864595974178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Józef Chełmoński, W Podróży, 1878&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7604251880891100958?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7604251880891100958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/zasypao.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7604251880891100958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7604251880891100958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/zasypao.html' title='Zasypało'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0pPRlPzyCI/AAAAAAAAAII/96ajeDlWVOY/s72-c/Chelmonski_02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-4151390805990920303</id><published>2010-01-07T21:57:00.002+01:00</published><updated>2010-01-12T19:43:18.279+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 10</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Odnalezienie ciuchów zajęło mi jakieś 10 minut. Książki spakowałem na czuja. Teraz historia, a potem ewentualnie na przerwie podskoczę po to, co trzeba. Lecieć chodnikiem naokoło kwartału budynków, do którego przylega moja buda, czy przez płot, którędy mam do niej nie więcej jak 100 metrów? Przez płot, byle nikt nie widział. Szybki przeskok i już przemierzam wybetonowane podwórze L.O. im. Tomasza Zana. &lt;br /&gt;Kurde – woźna! &lt;br /&gt;- Ciociu, przepraszam, zaspałem, nie chcę się znowu spóźnić.&lt;br /&gt;- Przecież już się spóźniłeś! - z błyskiem w oku przygląda się mi energiczna staruszka. &lt;br /&gt;- Ale na kolejną lekcję - błagam wzrokiem o litość.&lt;br /&gt;- Z wami tak zawsze. Przestaniesz  skakać przez ten płot! Dyrektor cię widzi, a potem my mamy ochrzan. Że się was nie pilnuje. Chcesz iść do niego?&lt;br /&gt;- Nie, błagam. Ciociu, lekcja mi się zaczyna...&lt;br /&gt;- Jaki pilny... A tarcza gdzie?&lt;br /&gt;- O kurde!? - fakt, całkiem o niej zapomniałem w tym pośpiechu.&lt;br /&gt;- I ty chcesz do szkoły?&lt;br /&gt;Mina „skarcony szczeniak” to ostania deska ratunku. Kulę się byle choć troszkę wydać się mniejszym niskiej, zasuszonej kobiecie. &lt;br /&gt;- Jeszcze raz... – pogroziła palcem. – A teraz do szkoły!&lt;br /&gt;- Dziękuję. Bardzo dziękuję. Ja już nigdy, obiecuję... – sam w to nie wierząc.&lt;br /&gt;Wpadam mocno zestresowany do wyludnionej klatki schodowej. Ostrożnie, by nie spotkać gogów rozłażących się po całym budynku z pokoju nauczycielskiego. Przez salę pompejańską, teraz  szybciutko piętro wyżej. Jest! Sala od historii i polskiego. Kurcze blade, klasa w środku! No dobra, wchodzimy.&lt;br /&gt;- O witamy pana! Że też wy nigdy nie możecie się na napalić po lekcjach - zza biurka spogląda na mnie przyjacielska twarz Ormianina, który z początkiem tego roku dostąpił zaszczytu nauczania nas historii.&lt;br /&gt;- Ja nie paliłem, panie psorze. &lt;br /&gt;- Nie? - pyta spoglądając w dziennik – A rzeczywiście, Pan dopiero wstał! Jak nam miło, specjalnie na naszą lekcję?&lt;br /&gt;- Bo ja bardzo lubię historię, panie psorze.&lt;br /&gt;- A proszę, proszę. Zaraz sprawdzimy jak bardzo.&lt;br /&gt;W tym momencie przez klasę przetacza się pogodny brech. Jak zawsze najgłośniej ryczą moi nieocenieni przyjaciele: Krzyś i Sławek. &lt;br /&gt;- I co się śmiejesz durniu...? - cedzę do Sławka, który siedzi razem ze mną.  - Co ostatnio było?&lt;br /&gt;- Mnie pytasz? Iwona, było coś? - zwraca się do koleżanki z ławki przed nami, szkolnej prymuski, która przez 2 lata z rzędu nie opuściła ani jednej godziny lekcyjnej – horror!&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xDnCAL366z0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xDnCAL366z0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czwartek to dobry dzień na chodzenie do szkoły. Wprawdzie nie tak dobry jak piątek, ale zawsze. W szkolne mury wkrada się weekendowe rozprzężenie. Tak w zasadzie to w poniedziałek i wtorek człowiek żyje hecami z soboty i niedzieli. A w czwartek i piątek planuje już następne hece. Najgorsza jest środa, kiedy to pytają, sprawdzają, a wokół beznadzieja. Nic dziwnego, że w środy mam zawsze problem z pocelowaniem w szkolne mury.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-4151390805990920303?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/4151390805990920303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4151390805990920303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/4151390805990920303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-10.html' title='Kiedy powrócisz 10'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-5355793133631794354</id><published>2010-01-06T20:22:00.005+01:00</published><updated>2010-01-06T21:05:46.451+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artyści'/><title type='text'>Ambiwalencja uczuć Dürera</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Między narcystycznym zachwytem nad własnymi możliwościami a depresyjną melancholią ograniczeń jakim podlegamy. Tych nałożonych na nas przez otoczenie, rodzinę, społeczeństwo, przyjaciół, ekonomię... Których każdy twórca jest bezgranicznym więźniem. Takie oto stany ducha targały jednym z ojców nowożytnego malarstwa i grafiki europejskiej - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Albrechtem Dürerem&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0TsIlyY2yI/AAAAAAAAAIA/N04P80IQMiU/s1600-h/Durer_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 291px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0TsIlyY2yI/AAAAAAAAAIA/N04P80IQMiU/s400/Durer_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423719483587484450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z jego listów i zapisków historycy wyczytali nieustanne przeplatanie się wielkich zamierzeń twórczych i hamujących je trosk o bieżące płatności czy nudne obowiązki domowe. Czy ludzkość ma choć wyobraźnię ile traci narzucając na takich jak on ograniczenia, których umysł twórcy ani nie rozumie, ani w istocie swej nigdy nie zaakceptuje?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-5355793133631794354?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/5355793133631794354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/ambiwalencja-uczuc-durera.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5355793133631794354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/5355793133631794354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/ambiwalencja-uczuc-durera.html' title='Ambiwalencja uczuć Dürera'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/S0TsIlyY2yI/AAAAAAAAAIA/N04P80IQMiU/s72-c/Durer_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2234195999066649611</id><published>2010-01-04T22:30:00.001+01:00</published><updated>2010-01-04T22:35:14.542+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 9</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Z8ZeBog2yFM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Z8ZeBog2yFM&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia postanawiam pójść do szkoły. Nie ze względu na pouczenia Zuzy, lecz by omówić sprawę Rolfa z kumplami. A poza tym powiało z północy i zrobiło się pieruńsko zimno.  Takie dni lepiej przeczekać w budzie.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Staruszka codziennie usiłuje obudzić mnie przed wyjściem do pracy kilka minut przed 7.00. Czasem  próba kończy się powodzeniem, choć to incydentalne wypadki. &lt;br /&gt;Drugą instancją są siostry, które około 7.30 podnoszą alarm:&lt;br /&gt;- Andrzej, Tomek, Marcin.... wstawajcie! Już wpół do ósmej. Znowu zaśpicie do szkoły. My was więcej nie budzimy, musimy wychodzić. Tom, ubieraj się szybciej, bo cię rozszarpię! No czego tak skaczesz....&lt;br /&gt;- Gdzie są moje skarpetki? On mi zabrał... - podnosi larum najmłodszy z chłopaków.&lt;br /&gt;- Marcin, wstajesz, czy nie?! - zawiaduje ferajną najstarsza w tym towarzystwie Alicja. - Oddaj mu skarpetki.&lt;br /&gt;- Jakie skarpetki? - w takich sytuacjach nie wiadomo czy Marcin struga głupa, czy może po prostu jeszcze się nie obudził.&lt;br /&gt;- Te, kolego! - rozeźlona Alicja wydziera spod głowy chłopaka pomięte skarpety. – Spod poduszki.&lt;br /&gt;- Oddawaj, to moje. On swoje podziurawił... - Marcin próbuje się bronić.&lt;br /&gt;- Zostaw mu te skarpetki, bo ci zaraz... - ale przewaga wiekowa Alicji kładzie kres staraniom.&lt;br /&gt;I tak rozpoczynała się II bitwa poranna - pierwsza, cichsza ma miejsce około 6.30 po obudzeniu znacznie bardziej podatnych na wczesne wstawanie sióstr. &lt;br /&gt;Trwająca za ścianą kanonada skuteczniej wyrywa mnie z sennych marzeń niż matczyne napomnienie. Gdy huk dział nie pozwala na jego ignorowanie, krew w żyłach jest wreszcie zdolna przemieścić ciało z pozycji horyzontalnej ku wertykalnej.&lt;br /&gt;- Czy wy się w końcu zamkniecie?! - idzie w eter rozjemcze wezwanie. Kieruję się nieco chybotliwym, zaspanym krokiem z mojego pokoju przez długi hol ku zgromadzonej na jego końcu ciżbie nieletnich niewiast pokrzykujących nad głową beczącego jak zawsze Tomasza i wałkoniącego się wciąż w pościeli Marcina. Dwie najmłodsze łanie – Kaśka i Hanka – pierzchają na klatkę schodową chwytając pośpiesznie szkolne torby. Najstarsza w tym gronie jest już dostatecznie duża, by pyskować bratu.&lt;br /&gt;- Proszę, proszę, pan hrabia raczył się obudzić. To i dobrze, bo już czas do szkoły. A ty się nie maż, tylko ubieraj! - dorzuca po żołniersku do najmłodszego. - Nic mnie już nie obchodzicie, nie zamierzam znowu się przez was spóźnić. Tomek, zakładaj te gacie!&lt;br /&gt;Opanowawszy wstępną fazę konfliktu zawracam ku pokojowi i albo zaczynam irytujący rytuał odnajdywania rozrzuconych chaotycznie poprzedniego wieczoru części garderoby, albo przypomniawszy sobie końcówkę urokliwego snu zasypiam na nowo nakrywając głowę poduszką, byle tylko nie słyszeć donośnego głosu Alicji.&lt;br /&gt;- Wychodzimy!. Panie hrabio, na Pana też już czas! - rzuca przeciągle w stronę mojego pokoju. - A śpij w cholerę... Zobaczysz, powiem matce! Idziemy! - kończy swą przemowę z impetem trzaskając drzwiami.&lt;br /&gt;Po wyjściu rodzeństwa mój organizm przechodzi w tryb pół-czuwania. Nadal śnię a jednocześnie co 4-5 minut podrywam nerwowo głowę patrząc na zegarek. 7.40. 7.46. 7.50. E... jeszcze 5 minutek. Ubieram się około 3, do szkoły jakieś 1,5 minuty. Klasę i tak spod drzwi wpuszczają do sali jakieś trzy po ósmej, to mam jeszcze....&lt;br /&gt;- Brat! Wstawaj! Ale przypał! Zaspaliśmy!. Cholera! Co ja teraz zrobię?! Lecę! O Jezu, spóźnię się  na matmę... - Marcin całkowicie traci panowanie nad sytuacją. W sumie do podstawówki ma spory kawał. &lt;br /&gt;A ja? 8.40! O rzesz ty... No to dałem ciała. I co teraz? Iść do szkoły czy już sobie dzisiaj odpuścić? - myślę rozpraszając początkową panikę pozytywnym nastawieniem do życia. &lt;br /&gt;Bardziej gnoją za spóźnienia, ale łatwiej je usprawiedliwić. Czasem w ogóle można olać usprawiedliwianie spóźnień, może dlatego tak za nie gnoją? Dobra, zobaczę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2234195999066649611?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2234195999066649611/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-9.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2234195999066649611'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2234195999066649611'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/kiedy-powrocisz-9.html' title='Kiedy powrócisz 9'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-2076016655733908287</id><published>2010-01-02T21:54:00.003+01:00</published><updated>2010-01-02T22:37:48.362+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Prawo'/><title type='text'>Współkreacja a piractwo</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Póki totalitarni i demokratyczni despoci nie okiełznają internetu - a plany informacyjnej wszech-kontroli, to nie takie znowu science-fiction - kultura niszowa będzie rozwijać się coraz gwałtowniej. Nie oczekujmy jednak, by w ślad za masowością działań artystycznych poszło upowszechnienie się talentów. Tych tradycyjnie będzie niewiele. Za to chętnych na oryginalne wytwory ich geniuszu - coraz więcej. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9f7LBOTwrRU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9f7LBOTwrRU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x234900&amp;color2=0x4e9e00" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Co wolno, a czego nie wolno "naśladowcom"?&lt;br /&gt;Cytaty, parodie, a nawet remiksy dzieł, które weszły do powszechnej świadomości - społeczeństw lub zainteresowanych danym zjawiskiem artystycznym elit - są jak najbardziej zasadne. To część naszej wspólnej kultury, autonomicznej świadomości zbiorowej. &lt;br /&gt;Ale przywłaszczanie sobie cudzej twórczości, która warunku elitarnej bądź masowej rozpoznawalności nie spełnia, jest już złodziejstwem.&lt;br /&gt;Rzeczy wartościowe i nowatorskie z trudem mieszcząca się w gustach (a nawet wyobraźni) menadżerów od kultury masowej, oraz zamkniętych w sobie środowisk elitarnych. Nie mają zatem szans na zaistnienie w zbiorowej świadomości. To ułatwia zadanie plagiatorom, sprzedającym cudze pomysły jako swoje. Wiedzą bowiem, że nawet jeśli się wyda to i tak można puścić oko mówiąc: to był jedynie estetyczny remiks.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sz-56TJ3htI/AAAAAAAAAH4/bneENOBnyv0/s1600-h/Lucyna_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 175px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sz-56TJ3htI/AAAAAAAAAH4/bneENOBnyv0/s400/Lucyna_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422256887602579154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kult Płodności - Lucyna Szpuniar&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; za &lt;a href="http://zaiprzeciw.prv.pl/"&gt;http://zaiprzeciw.prv.pl/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-2076016655733908287?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/2076016655733908287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/wspokreacja-piractwo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2076016655733908287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/2076016655733908287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2010/01/wspokreacja-piractwo.html' title='Współkreacja a piractwo'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sz-56TJ3htI/AAAAAAAAAH4/bneENOBnyv0/s72-c/Lucyna_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-1131970293168189365</id><published>2009-12-30T22:50:00.001+01:00</published><updated>2009-12-30T23:01:14.813+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='O Sztuce'/><title type='text'>Czym jest harmonia</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzvNF0o_PyI/AAAAAAAAAHM/aCwDEwyfBzs/s1600-h/Chelmonski_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzvNF0o_PyI/AAAAAAAAAHM/aCwDEwyfBzs/s400/Chelmonski_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421152076384124706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zdarza się, że coś wyraźnie odczuwamy a mimo to umysł próbuje „logicznie” naszemu postrzeganiu zaprzeczyć. Czy może być coś bardziej kontrastowego od stada buro-brązowych kuropatw biegających po przykrytym śniegiem polu? Dlaczego zatem w świadomości wrażliwego na bodźce wizualne widza kontrast tutaj nie istnieje?&lt;br /&gt;Odpowiedź uzyskamy śledząc uważnie barwę kolejnych dotknięć pędzla na płótnie. Szybko przekonamy się wówczas, że Chełmoński przy pomocy dokładnie tej samej gamy barw, acz przy drastycznie odmiennej ich proporcji, maluje zarówno śnieg jak i biegające po nim ptactwo. W ten sposób  całkowicie znosi narzucającą się naszej logice kontrastowość. W świecie wrażeń estetycznych logika czasem przeszkadza. Sztuka i miłość to nie są jej bezwzględne królestwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-1131970293168189365?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/1131970293168189365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2009/12/czym-jest-harmonia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1131970293168189365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/1131970293168189365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2009/12/czym-jest-harmonia.html' title='Czym jest harmonia'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzvNF0o_PyI/AAAAAAAAAHM/aCwDEwyfBzs/s72-c/Chelmonski_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-7918935672590368191</id><published>2009-12-29T23:06:00.002+01:00</published><updated>2010-01-02T15:20:05.275+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kiedy powrócisz'/><title type='text'>Kiedy powrócisz 8</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/IGk6OHfWMDc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/IGk6OHfWMDc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- Mówią, że ktoś z tych skurwieli pod dyskoteką. Hy... Dresy, albo i jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;- Na dyskotece? - nie mogłem opanować zdziwienia słysząc, że wiecznie opancerzony w skóry z ćwiekami Rolf udał się w takie miejsce. – Co mu odbiło?! &lt;br /&gt;Lolek wzruszył ramionami.&lt;br /&gt;- Kto go wie. Może mu się zachciało landryny, he? Dałbyś wiarę, Krzemciu?&lt;br /&gt;Nie może być – pomyślałem. Rolf?! To kompletny dziwak. Nie pije, nie pali, prochów nie tyka. Kończy wieczorówkę i robi. Za laskami nie gania. A do tego świr, że się go obcy jak ognia boją. Na pierwszy rzut oka spokojny młody człowiek, a jak co do czego to pierwszy staje. W każdy dym idzie i za każdego z chłopaków głowę gotów nadstawić. Przy bójce wpada w taki szał, że ci co to widzieli na pewno nie zapomną. Większość już go po dzielnicach zna i unika. Więc jeśli go dostali - znaczy musiało być coś poważnego. &lt;br /&gt;- On tego by nie szukał – stanowczo zaprzeczyłem. &lt;br /&gt;- He, a może? – zadumał się Loluś – W końcu to też facet, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poznaliśmy się we trójkę zeszłego lata. Kumple ściągnęli mnie nocą bym im pograł. Byli ostro wprawieni, więc wylądowaliśmy nad Utratą w okolicach górki. Tu siedziało już  kilku gostków, w tym ktoś z gitarą. Połączyliśmy siły. Oprócz Lolka była tam garstka znanych mi chłopaków z ogniska dla „młodzieży trudnej“, no i Rolf. Układny, pogodny – choć jak mówili „wariat” . &lt;br /&gt;Imprezka  nabrała wigoru, zaś ja z Lolkiem staliśmy się jej gwiazdami. Od tamtego czasu często zmawiamy się na granie lub balety. Ponadto Lolek podobnie jak ja w szkole „bywa“. Jest zatem   idealnym kompanem. A Rolf? Rolf jest zawsze tam gdzie wiara i gdzie coś się dzieje. &lt;br /&gt;- Wypadałoby tych skurwysynów namierzyć – pomyślałem na głos. Lolek ponuro kiwnął głową. &lt;br /&gt;- Mus to mus. Tak nie można tego zostawić, kurwa mać. Nie? He...! - Po czym dorzucił – Takiego numeru to jeszcze tu nie było. Wsioków to tak, ale naszego?&lt;br /&gt;Racja. Tego nie było. Czy to dresy, czy narybek mafii z nami nigdy nie zadziera. Jedni mają landryny, drudzy bryki. Ale to my mamy dzielnice. Oni królują w dyskotekach i lokalach, ale ulice są nocą nasze. Tu wolą się nie zatrzymywać, nawet jak jadą w dwie beemki.&lt;br /&gt;Zawsze się mijaliśmy. Dla zasady nikt nikomu w drogę nie właził, bo jak w drugim krańcu Polski ktoś Pruszkowowi na odcisk nadepnął, to jechało całe miasto zbrojne w bejzbole i maczety. Stąd wszędzie się nas bali. Za to w mieście obowiązywał chłodny rozejm. Tu nawet ludzi od czasów komuny nikt nie likwidował – takie sprawy załatwia się w Kampinosie. Na tej ziemi miał panować pokój. &lt;br /&gt;No może czasem ktoś, jak ja, miał na pieńku z synalkiem mafioza. Ale że stali za nami bracia kończyło na pogróżkach. Przecież to w końcu tylko zabawy chłopięce. W najgorszym wypadku: szybka wymiana ciosów przy zachowaniu honorowych zasad. Wiadomo, jakoś trzeba żyć. &lt;br /&gt;Co jeśli tym razem ktoś złamał tą zasadę? Przecież nie tłucze się chłopaka, gdy jest sam i nie zostawia jak śmiecia na trawniku. &lt;br /&gt;- Jeśli tego się nie załatwi, będzie tylko gorzej – powiedziałem z powagą. &lt;br /&gt;- Święte słowa Krzemciu. Święte słowa. Hm. &lt;br /&gt;Uzgodniliśmy że we wtorek, jak wiara wróci ze szkoły lub z roboty, trzeba się spotkać. Najlepiej u Drewniaków. Większą grupą. Przynajmniej po jednym z każdego rewiru i trochę bydła z elektrowni. Lolek ma czekać na mnie pod Zniczem o 14, gdyż wtorkowe lekcje kończy sprawdzian biegowy na stadionie. Stamtąd blisko i do monopolu „na Piaskach“, i do parku, gdzie można przeczekać. &lt;br /&gt;- To jesteśmy zmówieni – rzuca Lolek na odchodnym przeżuwając kolejnego peta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-7918935672590368191?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/7918935672590368191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2009/12/kiedy-powrocisz-8.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7918935672590368191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/7918935672590368191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2009/12/kiedy-powrocisz-8.html' title='Kiedy powrócisz 8'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1180193223983069994.post-803592352312266216</id><published>2009-12-28T16:32:00.004+01:00</published><updated>2010-01-02T15:17:25.652+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Imprezy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wystawy malarstwa'/><title type='text'>„Moje  życie”</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pretekstem dla tegorocznych wystaw monograficznych poświęconych najwybitniejszemu polskiemu symboliście przełomu XIX i XX wieku były 155 rocznica urodzin i 80 rocznica śmierci. Wiosną najlepsze prace Malczewskiego ze zbiorów krakowskich i poznańskich mogliśmy oglądać pod Wawelem. Zimą &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;przyszedł czas na Warszawę i wystawę zatytułowaną „Moje życie”&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Tradycyjnie ekspozycję podzielono między dwa ciągi sal znajdujących się na parterze i pierwszym piętrze Muzeum Narodowego z adekwatnym porządkiem oglądania samej wystawy. Gorąco zachęcam, by ten ustalony przez organizatorów porządek przełamać i zwiedzanie rozpocząć od prac zgromadzonych na piętrze, gdzie prześledzimy twórczość Malczewskiego na przykładach najdojrzalszych. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQMeOkoOI/AAAAAAAAAG0/rQ6NF7ihrg4/s1600-h/Malczewski_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 286px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQMeOkoOI/AAAAAAAAAG0/rQ6NF7ihrg4/s400/Malczewski_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420311064231583970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Malczewski-symbolista, choć tworami swej wyobraźni niejednokrotnie wkracza w świat surrealizmu, był nieodrodnym dzieckiem młodopolskiego Krakowa. Jego mitów, egzystencjalnych zagadek „fin de sieclu”, czy zobowiązań jakie na artystę nakładano w czasach braku własnej państwowości a po wciąż żywym w pamięci buncie chłopstwa z roku 1846. &lt;br /&gt;Lud mający pomóc w odrodzeniu sztuki a z czasem i narodu. Śmierć i przemijanie – ich fatalistyczna nieuchronność. Społeczna alienacja artysty, jego samotność i brak zrozumienia nawet pośród najbliższych. Poszukiwanie polskości w sytuacji, gdy brak własnego państwa, a walczący o to państwo skazują się są na tracące sens cierpienia. &lt;br /&gt;Malczewski nie jest jednak reporterem ilustrującym stan ducha jemu współczesnych. Próbował  okiełznać  wyobraźnię na tyle, by jej twory stały się zrozumiałe dla postronnych, choć często wątpił w powodzenie tych starań.  Na wszystkie  problemy patrzył bowiem własnym, nieco diabolicznym spojrzeniem, dla którego złotą kulą była kobieta. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQMDa-XKI/AAAAAAAAAGs/k9Ot6UobV5Y/s1600-h/Malczewski_02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQMDa-XKI/AAAAAAAAAGs/k9Ot6UobV5Y/s400/Malczewski_02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420311057035844770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kobieta – śmierć, kobieta – natchnienie , kobieta – opiekuńczy anioł. Czuła, kusząca, litościwa. Bez wątpienia – obecna w niemal każdym jego obrazie kobieta – fascynowała i inspirowała Malczewskiego bezgranicznie. Jej zawdzięczał energię i twórczą żywotność . &lt;br /&gt;Śledząc prace zgromadzone na wystawie łatwo zobaczyć jak szybko Malczewski uwalania się z akademickich ram. Zarzuca powściągliwe barwy, a jego prace rozkwitają  bogactwem koloru i wyobrażeń w ciągnącym się latami okresie dojrzałym. Dopiero u schyłku życia tematyka i kolorystyka prac przygasa. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQL7kfmxI/AAAAAAAAAGk/A61e5lPCr6A/s1600-h/Malczewski_03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 383px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQL7kfmxI/AAAAAAAAAGk/A61e5lPCr6A/s400/Malczewski_03.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420311054928288530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Część ekspozycji na parterze stanowi uzupełnienie tego co można zobaczyć na piętrze. Mamy zatem proste portrety najbliższych, pojedyncze obrazy głównego nurtu (jak czwarty z serii obrazów ukazujących dziewczynę z krzewem jarzębiny) i wreszcie rysunki. Od najwcześniejszych malowanych przez 11-letniego chłopca, po rysunki kredką i nieco niechlujne już akwarele powstałe u schyłku życia. Rzadko prezentowane z uwagi na małą ich spektakularność a przede wszystkim podatność na zniszczenie, dają wgląd w proces formowania się i doskonalenia malarskiego warsztatu. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQLqswChI/AAAAAAAAAGc/Lm1zPMqoo1M/s1600-h/Malczewski_04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 353px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQLqswChI/AAAAAAAAAGc/Lm1zPMqoo1M/s400/Malczewski_04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5420311050399517202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Malczewski zasługuje by o nim pamiętać. Potrafi poruszyć nawet ludzi bardzo młodych, których wyobraźnię zalewa hałaśliwy potok współczesności. Inspiruje ich do poszukiwania dojrzałego piękna. Nie każdemu z dawnych twórców to się jeszcze udaje.  Toteż warto pomyśleć przy kolejnej rocznicy o zgromadzeniu w jednym miejscu wszystkich znaczących prac Malczewskiego, w tym tych najważniejszych dla jego dialogu z widzem, których tym razem w Warszawie zabrakło.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wystawa czynna do 7 lutego br. (niedziela)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cena biletów: 17 zł - normalny i 10 zł – ulgowy&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Godziny otwarcia ekspozycji:&lt;br /&gt;poniedziałek – nieczynne dla zwiedzających&lt;br /&gt;wtorek – 10.00–17.00&lt;br /&gt;środa – 10.00–16.00&lt;br /&gt;czwartek – 10.00–16.00&lt;br /&gt;piątek – 12.00–21.00&lt;br /&gt;sobota – 12.00–18.00&lt;br /&gt;niedziela – 12.00–18.00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;UWAGA:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;31.12.2009 - Muzeum nieczynne&lt;br /&gt;01.01.2010 - Muzeum czynne w godz. 14.00–21.00&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wystawa ma własną stronę internetową: &lt;a href="http://jacekmalczewski.mnw.art.pl/index.php"&gt;http://jacekmalczewski.mnw.art.pl/index.php&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Znajdziemy tam szereg imprez towarzyszących ekspozycji z których osobiście polecam „wykłady czwartkowe”, które można będzie wysłuchać w styczniu i lutym 2010 roku w sali kinowej MN &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;o godzinie 17.30&lt;/span&gt; (przewidziany czas trwania każdego z wykładów to 75 minut).&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7 stycznia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;„Modernistyczna wyobraźnia. Związki Jacka Malczewskiego z literaturą” prof. dr hab. Maria Prussak (Uniwersytet im. Kardynała S. Wyszyńskiego)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;14 stycznia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;„Słowacki – Anhelli – Malczewski.” Barbara Brus-Malinowska (Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna w Warszawie)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;21 stycznia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;„Jacek Malczewski. Natura. Historia.” dr Łukasz Kossowski (Muzeum Literatury w Warszawie)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;28 stycznia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;„Kształty symbolicznej przestrzeni późnych obrazów Jacka Malczewskiego.” dr hab. Dorota Kudelska (Katolicki Uniwersytet Lubelski)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;4 lutego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jacek Malczewski Artysta - Błazen Elżbieta Charazińska (Muzeum Narodowe w Warszawie)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1180193223983069994-803592352312266216?l=klebowiskosztuk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/feeds/803592352312266216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2009/12/moje-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/803592352312266216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1180193223983069994/posts/default/803592352312266216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://klebowiskosztuk.blogspot.com/2009/12/moje-zycie.html' title='„Moje  życie”'/><author><name>Arthur</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12696981404601747568</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/Sxpwec9WVgI/AAAAAAAAAA8/ebuBQzdWH6I/S220/Avatar_01.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_laOaEl9ZBuE/SzjQMeOkoOI/AAAAAAAAAG0/rQ6NF7ihrg4/s72-c/Malczewski_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
